Tłumy osób przybyły dziś na Narodowy Marsz Życia w Warszawie. Ze stolicy Polski popłynął bardzo jasny sygnał, że każde ludzkie życie jest święte – od poczęcia do naturalnej śmierci.

„Niech żyje Polska” – to hasło Narodowego Marszu Życia, który przeszedł ulicami Warszawy. Nawiązuje ono do przypadającego w niedzielę Święta Chrztu Polski. Organizator marszu, Bogusław Kiernicki, podkreślił, że manifestacja jest po to, by stawić czoła tym, którzy podważają dziś fundamentalne zasady cywilizacji łacińskiej.

– Idziemy w pięknym marszu, w obronie życia, w obronie rodziny, w obronie małżeństwa, które składa się z mężczyzny i kobiety – zaznaczył Bogusław Kiernicki.

Manifestacja w obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci rozpoczęła się na Placu Zamkowym. Jeszcze przed wymarszem oddano głos tym, dla których go zorganizowano, czyli dzieciom nienarodzonym znajdującym się pod sercami swych matek – przez głośnik usłyszeliśmy bicie ich serc.

Ludzie z całego kraju zjechali tłumnie do stolicy, by pokazać, że jednoznacznie stoją po stronie życia.
– Jestem tutaj w obronie wszystkich istot żywych, istot Bożych, które nie mają prawa głosu, a są bezczelnie zabijane – zaznaczyła Maria.

– Choć to może być trudne do zrozumienia i ciągle debatowane, to są prawa, których człowiek nie może zmieniać. Prawo do życia, prawo do narodzenia się jest po prostu prawem podstawowym – zaakcentowała Gabriela.

– Każde dziecko urodziło się inne. Nie wyobrażamy sobie, jak można zrezygnować z tego daru, który otrzymujemy – wskazali Piotr i Marta, uczestnicy marszu.

To jasny sygnał dla rządzących. W Sejmie trwają bowiem prace nad ustawami, które zmierzają do upowszechnienia tzw. aborcji. Ich przyjęcie będzie wyrokiem śmierci dla nienarodzonych. Zwolennicy tzw. aborcji mówią, że to zabieg medyczny, jak każdy inny. Porównują go nawet z wyrywaniem zęba. Niewiele za to mówią o konsekwencjach zdrowotnych dla kobiety. Takie twierdzenia to manipulacja – podkreślają uczestniczki marszu dla życia.

– Są to osoby, które uległy pewnemu kłamstwu. Kłamstwu, które mówi, że aborcja jest prawem kobiety, że jest jakimś rozwiązaniem, wyjściem, uniknięciem cierpienia – zaznaczyła studentka, uczestniczka marszu.

– Jak słyszę, że niby 70 procent kobiet jest za aborcją, to jako kobieta powinnam tu być i pokazać, że nie jesteśmy za usuwaniem dzieci – podkreśliła uczestniczka marszu.

Większość uczestników narodowego marszu stanowiły rodziny z dziećmi. Nie zabrakło także młodzieży licealnej, dla której bliskie jest nauczanie świętego Jana Pawła II i płynąca z niego przestroga.
– Jak mówił św. Jan Paweł II: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. Jest to pierwszy krok do wyniszczenia naszej ojczyzny – wskazał licealista, uczestnik marszu.

Równolegle z manifestacją w Warszawie szedł marsz w Szczecinie. [czytaj więcej]

– To jest marsz za życiem, pokazujący, że życie jest pełne radości. To jest taka radosna afirmacja życia – mówiła Maria Drąg z Fundacji Małych Stópek.

– Cała Europa ogarnięta jest aborcyjnym szaleństwem. My wychodzimy z hasłem „Życie nie zna granic”. W ten sposób przypominamy o wartości życia, o tym, że nie możemy ograniczać życia granicami, ale też nie możemy ograniczać go naszymi ludzkimi uwarunkowaniami – zaznaczył ks. Tomasz Kancelarczyk, prezes Fundacji Małych Stópek.

Do stolicy zachodniopomorskiego także zjechały tłumy, by podkreślić, że życie rozpoczyna się wraz z poczęciem, a kończy naturalną śmiercią

 

za Radio Maryja