Niemcy emitują 184 x więcej CO2 niż deklarują – donoszą niemieccy ekolodzy. Brawo! Gdzie byli D. Tusk i M. Morawiecki, i nasi patrioci w PE, że tego nie dostrzegali, tylko niszczyli polskie górnictwo w imię ograniczania emisji?

Najpierw poznajmy niemieckie oszustwo. Jego skala jest szokująca.

Emisje metanu z niemieckiego wydobycia węgla brunatnego są rażąco zaniżone – donoszą ekolodzy z organizacji Deutschen Umwelthilfe (DUH). Według jej raportu, sporządzonego we współpracy z brytyjską Ember Climate, emisja tego gazu cieplarnianego jest prawdopodobnie 184 razy większa niż zgłaszano. W 2022 roku Niemcy zgłosiły emisję metanu z wydobycia węgla brunatnego na poziomie ok. 1390 ton, jednak badanie ekologów wykazało, że jej rzeczywista wartość mogła wynosić w tym roku 256 000 ton.(!)
Przebiegła przez polski internet ta wiadomość lotem błyskawicy … z refleksją, że Niemcy zawsze kłamali dla własnej korzyści. No dobrze, to Niemcy, a gdzie w tym czasie byli polscy politycy? Gdzie był przez ostatnie lata polski rząd i wszyscy niezłomni patrioci broniący Polski w Parlamencie Europejskim, że tego nie dostrzegli?
Jak to możliwe, że odpowiadający za 44% europejskiego wydobycia węgla brunatnego Niemcy, deklarowali jedynie 1% udział w emisji CO2, a nasi przywódcy (reprezentanci polskich interesów?) uznali to za prawdę?

Gdzie mieli rozum Donald Tusk i Mateusz Morawiecki, gdy dla ciągłego obniżania naszej polskiej emisji niszczyli polskie górnictwo? Dlaczego nie zauważyli ordynarnego niemieckiego kłamstwa, które powinni dostrzec mając ukończoną szkołę średnią?
Potrzebna była dopiero praca niemieckich ekologów, którzy zarzucili swoim władzom kłamstwo, żebyśmy dowiedzieli się, że władze niemieckie kłamią. Zauważmy też kto niemieckim ekologom pomagał – Anglicy, będący już poza europejską strukturą niemieckiego kłamstwa.

Po owocach ich poznacie – powiedział Jezus do uczniów, oczekujących gotowego kryterium do oceny ludzi i zjawisk. Zatem nie po pięknych słowach, nie po dobrych chęciach, nie po świętych minach i wspaniale odegranych rolach.

Właśnie brak chrześcijańskiego rozumu zadecydował o takiej a nie innej postawie naszych przywódców. Kłamliwe zapewnienia Niemców przyjęli za pewnik i zarazem podstawę do zniszczenia największego polskiego bogactwa naturalnego, dającego nam samowystarczalność energetyczną i niską cenę energii elektrycznej na długie lata.

A my? Gdzie jest nasz rozum, że pozwalamy rządzić nami od wielu lat ludziom tak nieudolnym lub orędownikom obcych interesów? Tu uwaga: nie emocjonujmy się tak bardzo tym, kto jest orędownikiem (bo nie powiem agentem), a kto tylko nieudacznikiem. Efekt ich działań, owoc ich pracy jest taki sam.

Jan Azja Kowalski
https://abcniepodleglosc.pl/