20 lipca 2026 r.  ruch Huti (Ansar Allah) ogłosił natychmiastowe wprowadzenie morskiej blokady przeciwko Arabii Saudyjskiej. Decyzję przekazał w telewizyjnym oświadczeniu rzecznik wojskowy Yahya Saree, powołując się na zasadę „oko za oko”.

Huti uzasadniają krok wieloletnią, jak twierdzą, „niesprawiedliwą i opresyjną blokadą” Jemenu, trwającą prawie 12 lat. Mowa o ograniczeniach w dostępie do portów i lotnisk, a także o niedawnym ataku na lotnisko w Sanie, który – według Huti – złamał czteroletni nieformalny rozejm obowiązujący od marca 2022 r. Wcześniej Huti wystrzelili rakiety balistyczne w kierunku saudyjskiego lotniska w Abha (zostały one przechwycone).

Kontekst szerszego konfliktu

Decyzja zapadła w momencie intensywnych walk amerykańsko-irańskich. Ruch przez cieśninę Ormuz jest silnie zaburzony, a Arabia Saudyjska w coraz większym stopniu korzysta z alternatywnych tras eksportu ropy przez Morze Czerwone i port Yanbu (rurociąg East-West). Bab el-Mandeb, kluczowa cieśnina łącząca Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, zyskała więc strategiczne znaczenie. Przez nią przepływa obecnie znacząca część saudyjskiego eksportu ropy – w ostatnich tygodniach z Yanbu wychodziło średnio około 4 mln baryłek dziennie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Huti od 2023 r. wykazali, że potrafią skutecznie nękać żeglugę w tym rejonie (ataki dronami i rakietami na statki związane z Izraelem i jego sojusznikami). Teraz otwarcie biorą na cel saudyjską żeglugę.

Arabia Saudyjska potępiła decyzję, zaprzeczyła, jakoby prowadziła blokadę Jemenu, i zapewniła, że będzie chronić swoje jednostki zgodnie z prawem międzynarodowym.

Czy taka blokada może być skuteczna?

Moim zdaniem – częściowo tak, ale nie w klasycznym, pełnym znaczeniu tego słowa.

Huti nie dysponują klasyczną flotą zdolną do utrzymania szczelnej blokady morskiej. Mają jednak poważne atuty asymetryczne:

  • kontrolę nad terytorium przylegającym do Bab el-Mandeb,
  • doświadczenie w atakach dronami, rakietami przeciwokrętowymi i minami morskimi,
  • zdolność do podnoszenia kosztów ubezpieczeń i odstraszania armatorów.

Efekt praktyczny będzie więc prawdopodobnie podobny do tego, co obserwowaliśmy w latach 2023–2025: nie całkowite zamknięcie cieśniny, lecz znaczące ograniczenie ruchu, wzrost stawek frachtowych i ubezpieczeniowych oraz zmuszenie części tankowców do dłuższych i droższych tras wokół Afryki. Dla Arabii Saudyjskiej, która i tak balansuje między zaburzeniami w Ormuzie a trasą czerwonomorską, to realny problem logistyczny i cenowy.

Pełne „zablokowanie” saudyjskiego eksportu jest mało prawdopodobne. Saudyjska marynarka wojenna, wsparcie koalicji i ewentualna reakcja Stanów Zjednoczonych (już zaangażowanych w konflikt z Iranem) będą działać przeciwko Huti. Jednocześnie sama groźba i sporadyczne udane ataki wystarczą, by wywołać efekt psychologiczny i ekonomiczny.

W najbliższych dniach kluczowe będzie, czy Huti przejdą od deklaracji do realnych ataków na saudyjskie jednostki oraz jak silna będzie odpowiedź Rijadu i Waszyngtonu.