Wybór jest prosty – czy pozostajemy w Europie przy państwach mniej więcej narodowych, czy tworzymy korporacyjne konglomeraty zarządzane przez starszych i mądrzejszych?
Sądząc po wyniku wyborów na Węgrzech będziemy mieli raczej do czynienia z tym ostatnim. Sprawa jest przesądzona, bo wyborcy nie stanowią już w Europie grupy rozumnych wyedukowanych obywateli – tacy są w mniejszości – lecz są łatwą do zmanipulowania masą, która chce tylko obietnic jako takiego dobrobytu i świętego spokoju.
Słowem, przy pomocy kartki wyborczej nie da się odwojować Europy z rąk globalistycznej soldateski.
Przykład Węgier to zła wróżba dla Polski. Układ paneuropejski ma większość kart w rękawie, zwłaszcza jeśli uruchomi swoje aktywa w NGO i zablokuje partie patriotyczne na gruncie prawnym oraz uruchomi wprowadzoną do nich agenturę. Zwycięstwo wymagałoby ogromnego ogólnonarodowego zjednoczenia i zrywu, a niestety ludzie głosują bez ogólnego rozeznania kierując się jednostkowymi przyziemnymi i bliskimi koszuli hasłowymi obietnicami. A jak wiadomo – cóż szkodzi obiecać…
Andrzej Kumor



































































