Biblioteka i Archiwa Kanady (Library and Archives Canada, LAC) oficjalnie przyznała, że prawie 900 milionów stron historycznych dokumentów jest zbyt trudnych do zdigitalizowania i udostępnienia publiczności. Główne powody? Trzeba fizycznie wyciągać pudła z magazynu, przewozić je między budynkami i… usuwać zszywki, spinacze i inne zapięcia.
To nie żart z mema, tylko treść wewnętrznej notatki Comprehensive Expenditure Review z 21 kwietnia, którą ujawnił Blacklock’s Reporter
Według notatki:
- 78% zbiorów (ok. 860 milionów stron) pozostaje niedostępnych.
- Tylko 22–25% dokumentów można zobaczyć online albo na miejscu.
Innymi słowy: trzy czwarte kanadyjskiej pamięci państwowej leży w pudłach.
Urzędnicy tłumaczą, że digitalizacja to nie jest tylko „wrzucić do skanera”. Proces wygląda tak:
- Pudło trzeba fizycznie znaleźć i przynieść z magazynu.
- Przewieźć je do innego budynku.
- Pracownik musi przejrzeć kartki, zdjąć spinacze, zszywki i inne zapięcia.
- Wybrać odpowiedni skaner.
- Sprawdzić, czy skan jest czytelny.
- Przy kruchych albo spleśniałych dokumentach dochodzi konserwacja.
- Dokumenty utajnione dodatkowo komplikują sprawę.
To właśnie ten fragment o zszywkach wywołał największą falę komentarzy. Ludzie pytają, po co w ogóle utrzymuje się narodowe archiwum, skoro podstawowa czynność — przygotowanie papieru do skanu — jest przedstawiana jako bariera nie do pokonania.
Backlog nie pojawił się wczoraj.
- W 2021 wewnętrzna ewaluacja LAC wykazała, że zaległości w prywatnych zbiorach archiwalnych zajmują ok. 8 kilometrów kartonów. Materiał był niedostępny dla badaczy.
- Już w 2014 Kontroler Generalny (Auditor General) stwierdził, że LAC magazynuje pudła nawet nie sprawdzając, co w nich jest i czy w ogóle mają wartość historyczną. Wśród nich były m.in. 24 tys. dokumentów Ministerstwa Obrony Narodowej (niektóre z czasów wojny burskiej) i 5200 kartonów z Ministerstwa Sprawiedliwości. Auditorzy napisali wprost: dopóki pudła nie zostaną opracowane, LAC nie wie, co w nich się znajduje.
Czyli od ponad dekady instytucja wie, że nie ogarnia własnych zbiorów.
Narodowe archiwum ma dwa zadania: przechowywać i udostępniać. Drugie leży odłogiem. Historycy, genealodzy, dziennikarze i zwykli obywatele nie mogą dotrzeć do większości dokumentów, za które płacą podatkami. Część zbiorów — w tym wojskowych — leży nieopracowana od pokoleń.
Po latach audytów, strategii digitalizacji i milionach w budżecie instytucja wciąż traktuje podstawową pracę archiwalną jako argument, dlaczego większość kanadyjskiej historii ma zostać w pudłach.

































































