Jeszcze raz o lekkiej atletyce.
Tak się składa, że dobiegamy do końca sezonu lekkoatletycznego tak w Europie, jak i na świecie.
Mistrzostwa świata juniorów w Eugene, w stanie Oregon, poprzedziły kolejne wydanie mistrzostw Europy.
Te z kolei odbyły się w ostatnim tygodniu w Birmingham, w Wielkiej Brytanii.
Polska lekkoatletyka przeszła swoje ostatnie apogeum na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 2021 roku i od tego czasu następuje wymiana starych mistrzów na nowych, jeszcze niemistrzów.
Krótko mówiąc spodziewano się 4-6 medali, tylko …
Medale, medale…
Trudno je zdobyć, a gdy się już je zdobędzie, to cała wataha hejterów i tak będzie niezadowolona.
To straszliwe zjawisko na świecie, jednak Polska w tym przypadku bryluje…
Nic to. Trzymajmy się faktów. Zacznę od tych nienajlepszych.
Polska od lat była mocna w rzutach lekkoatletycznych. Od lat, ale te lata się kończą.
41-letnia Anita Włodarczyk zajęła jednak 4. miejsce, co trzeba uznać za sukces.
37-letni Paweł Fajek z kolei – 5. miejsce. Oboje w rzucie młotem  i oboje utytułowanie „po zęby”.
Lata lecą. Do medali coraz dalej.
Zaskoczył pozytywnie oszczepnik Dawid Wegner.Zajął również 4.miejsce, przegrywając medal zaledwie o … 1 centymetr!
Jedynym polskim „męskim” medalem, brązowym, mógł się poszczycić płotkarz (110 m/ppł) Jakub Szymański. Doskonale wystartował, ale dał się dopędzić na ostatnich 3 metrach.
Drugim brązowym medalem był ten zdobyty przez żeńską sztafetę 4×100 m.
Trzeba przyznać, że to była bardzo miła niespodzianka.
A teraz srebrne polskie lekkoatletki.
Najlepszą polską przedstawicielką sportu jest w chwili obecnej Natalia Bukowiecka w biegu na 400 m i liczono na jej kolejny złoty medal. Przypomnę, że pierwszy zdobyła dwa lata temu.
Nie wiem, dlaczego liczono, bo nie miała dobrego sezonu ani wyników na to wskazujących, jednak zdobyła srebro, co, moim zdaniem, w jej tegorocznym sezonie jest wspaniałym osiągnięciem.
Kolejne dwie srebrne medalistki, Ewa Swoboda w biegu na 100 m oraz Pia Skrzyszkowska w biegu na 100 m/ppl, potwierdziły swoją klasę i różnice na mecie mierzono w tysięcznych sekundach.
Ciekawą osobowością w reprezentacji jest Maria Żodzik, skoczkini wzwyż.
Dotarła do Polski z Białorusi i po raz pierwszy reprezentowała kraj w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Tokio, skąd przywiozła niespodziewany srebrny medal.
Nie inaczej było w Birmingham.
Maria odniosła kontuzję na treningu już w Anglii. Wylądowała w miarę nieszczęśliwie i nadwyrężyła okolice stawu szyjnego.
W niesprzyjających warunkach podczas finału pokazała charakter i z wynikiem 195 cm zdobyła srebro.
Gratulacje i podziw.
Ostatnie dwa srebra zdobyły przedstawicielki konkurencji „dystansowych”.
Mieszkająca i trenująca od lat w USA Klaudia Kazimierska  wykazała się niezwykłym kunsztem taktycznym podczas finału biegu na 1500 m. Bieg był trudny, wolny, pełen przepychanek. Oglądałem go z sercem na ramieniu.
To, co pokazała na ostatnim okrążeniu, powinno być przekazywane młodym adeptkom i adeptom biegania na 1500 m. Mistrzostwo myślenia na bieżni.
Szóstym medalem kobiecej części reprezentacji było srebro Katarzyny Zdziebło w maratońskim chodzie.
Konkurencję tą rozegrano po raz pierwszy na Mistrzostwach Europy.
Podsumowując: polska lekkoatletyka powoli odbudowuje się od podstaw i, miejmy nadzieję, za dwa lata na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles pokaże się z jak najlepszej strony.
PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU