Był to jej pierwszy tytuł w sezonie 2026 i 26. w karierze. Mecz trwał około 75 minut.
Świątek od początku przejęła kontrolę. Już w pierwszym gemie złamała serwis Rybakiny (światowa nr 2 i mistrzyni Australian Open), wykorzystując m.in. jej podwójne błędy. Pierwszy set rozstrzygnęła w 29 minut, wygrywając 6:2. Rybakina popełniała sporo niewymuszonych błędów (12 w samym pierwszym secie, łącznie 23), a jej serwis – zwykle bardzo groźny – nie działał (tylko jeden as w całym meczu).
W drugim secie Rybakina chwilowo wyrównała tempo i prowadziła 2:1, ale Świątek ponownie przełamała ją przy stanie 2:2 i już nie oddała kontroli. Zamknęła mecz breakiem w ostatnim gemie. Polka praktycznie nie dawała szans na przełamanie własnego serwisu (uratowała obie sytuacje breakowe, jakie miała przeciwko niej). Grała pewnie z głębi kortu, dobrze się poruszała i skutecznie atakowała.
To był dla niej ważny turniej. Sezon 2026 był dla Świątek trudny – pierwszy finał w roku, spadek w rankingu (startowała jako ok. 7–8. na świecie). W Toronto pokazała bardzo solidną formę, pokonując po drodze kilka zawodniczek z czołówki (w tym Switolinę w półfinale). Zwycięstwo dało jej 12. tytuł WTA 1000 (wyprzedziła Aryną Sabalenkę, zostając drugą pod tym względem po Serenie Williams) i powrót do pierwszej piątki rankingu.
Publiczność w Toronto mocno ją wspierała – słychać było skandowanie „Iga! Iga!” i widać było polskie flagi. Po meczu Świątek była wzruszona i emocjonalna. Mówiła, że ostatnie miesiące nie były łatwe, a zwycięstwo zadedykowała wszystkim, którzy zmagają się z niesprawiedliwymi ocenami i hejtem. Podkreślała, że skupiała się na rozwoju mimo krytyki.
Krótko: dominująca, czysta gra, szybkie rozstrzygnięcie i bardzo potrzebny tytuł przed US Open.

































































