W ciągu zaledwie dziewięciu dni w sierpniu 2026 roku strona podszywająca się pod amerykański instytut analityczny opublikowała 124 raporty liczące łącznie ponad 560 tysięcy słów. Ich tytuły brzmiały jak pytania, które użytkownik wpisuje do chatbota: „Czy Izrael dokonuje ludobójstwa w Gazie?”, „Czy antysyjonizm to antysemityzm?”, „Czy Izrael wypędził Palestyńczyków z ich ziemi?”. Zdaniem „The Guardian” i „Politico” materiały miały sprawić, by systemy takie jak ChatGPT, Claude, Perplexity czy Gemini cytowały je jako wiarygodne źródło.

Instytut Hanover for Public Policy nie istnieje jako podmiot prawny. Nie ma siedziby, nazwisk pracowników ani autorów raportów. Regulamin strony odwołuje się do prawa „stanu, w którym Instytut został ustanowiony” — bez wskazania, którego. Na dole witryny widnieje jednak zastrzeżenie wymagane amerykańską ustawą o rejestracji agentów zagranicznych (FARA): materiały rozpowszechnia nowojorska firma Piro Inc. w imieniu Havas Media Germany, działającej na zlecenie izraelskiej rządowej agencji reklamowej LaPam.

Treść pisana pod maszyny, nie pod czytelnika

Analiza „Guardiana” pokazuje skalę operacji. Między 6 a 14 sierpnia 2026 r. Hanover opublikował 124 raporty — średnio po około 4500 słów. Same 12 i 13 sierpnia przyniosły 73 teksty i prawie 354 tysiące słów. Potem publikacje ustały.

Raporty naśladują format think tanku: spisy treści, przypisy, wykresy, cytaty z Banku Światowego, agencji ONZ, Amnesty International czy Konwencji w sprawie ludobójstwa. Jednocześnie — jak wskazują niezależne analizy — regularnie opierają się też na źródłach izraelskiego rządu i armii, a wnioski konsekwentnie osłabiają zarzuty wobec Izraela. Serwis 404 Media, testując teksty detektorem AI, uznał, że przynajmniej część artykułów została wygenerowana przez modele językowe; ludzkie były głównie bibliografie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Kluczowy był jednak nie wygląd dla człowieka, lecz dla algorytmu. Strona powstała na platformie reklamującej się jako „AI-native content platform” i początkowo zawierała plik llms.txt — instrukcję dla chatbotów, jak czytać witrynę. Piro oferuje usługę „AI Story Optimization”: treści projektowane pod to, jak duże modele językowe oceniają wiarygodność źródła. W branży mówi się o tym jako o GEO — generative engine optimization, kuzynce klasycznego SEO.

Testy „Politico” i „Guardiana” pokazały, że ChatGPT i Perplexity w niektórych pytaniach o Gazę, antysyjonizm i antysemityzm faktycznie powoływały się na materiały Hanoveru. ChatGPT przy okazji ostrzegał jednak, że wokół finansowania instytutu toczy się spór.

Pieniądze szły przez Havas, Piro i firmę Brada Parscale’a

Hanover to jeden element szerszej kampanii. Izraelski rząd od miesięcy kieruje dziesiątki milionów dolarów do amerykańskich wykonawców przez europejską grupę reklamową Havas. Piro — współzałożone m.in. przez Daniela Rosenberga — otrzymało na ten projekt rzędu 900 tys.–1 mln dolarów. Rosenberg powiedział „Politico”, że firma została zatrudniona, by „wprowadzić do obiegu publicznego dokładne, poparte źródłami fakty i przeciwstawiać się dezinformacji o Izraelu”.

Równolegle Havas opłacał Clock Tower X, firmę byłego szefa kampanii Donalda Trumpa Brada Parscale’a. Kontrakty opisywane w dokumentach FARA sięgały dziesiątek milionów dolarów i wprost mówiły o „wdrażaniu stron i treści, by dostarczać wyniki ramujące GPT w rozmowach z GPT”. Sieć stron Parscale’a pojawiała się już w indeksie Common Crawl, z którego korzystają twórcy modeli AI.

Sam Hanover na stronie o finansowaniu twierdzi, że sponsor nie wybiera tematów, nie czyta szkiców i nic nie zatwierdza przed publikacją. Dodaje, że część raportów ma wnioski niekorzystne dla fundatora. Krytycy — w tym Quincy Institute — nazywają to mimo wszystko syntetycznym think tankiem stworzonym po to, by „zatruwać” odpowiedzi chatbotów.

„Zapłaciliśmy dużo, a sytuacja się pogorszyła”

Tło kampanii jest polityczne. Sondaże z 2026 roku — Pew, Gallup, AP-NORC — pokazywały spadek poparcia dla Izraela w USA, zwłaszcza wśród młodych i demokratów, oraz rosnący odsetek osób uznających działania w Gazie za ludobójstwo. Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych przeznaczyło na dyplomację publiczną setki milionów dolarów.

Efekt, zdaniem samych Izraelczyków, był mizerny. W lipcu 2026 r. urzędnicy mówili portalowi Ynet, że rząd „zapłacił dużo pieniędzy, ale sytuacja tylko się pogorszyła”. Były wysoki rangą przedstawiciel aparatu hasbary nazwał przedsięwzięcie „strasznym oszustwem na skalę Pollarda”. O Parscale’u inny oficjel powiedział rozgłośni Kan: „Miał poprawić sytuację. Zapłaciliśmy mu dużo. Co z tym zrobił?”.

Ministerstwo spraw zagranicznych Izraela oświadczyło, że nie prowadzi w USA „operacji wpływu” i skrupulatnie przestrzega amerykańskiego prawa. Hanover po pierwszych publikacjach dodał stronę o finansowaniu i wyjaśnił, że wcześniejsza informacja o braku zewnętrznych środków była prawdziwa w chwili jej napisania.

Sprawa pokazuje nową fazę wojny informacyjnej. Nie chodzi już tylko o reklamy, influencerów i klasyczne media. Chodzi o to, by — zanim człowiek zada pytanie — odpowiedź była już ułożona w korpusie, z którego uczą się i z którego cytują maszyny. Czy Hanover „wygrał” z ChatGPT, pozostaje kwestią sporną. Pewne jest coś innego: w dziewięć dni ktoś napisał bibliotekę argumentów pod pytania, których jeszcze nikt nie zadał.