Wstępne wyniki poniedziałkowych wyborów uzupełniających wskazują, że Partia Liberalna Marka Carneya wygrała wszystkie trzy okręgi: Beaches–East York w Toronto, North Vancouver–Capilano w Kolumbii Brytyjskiej oraz — co najważniejsze — Chicoutimi–Le Fjord w Quebecu.  Ten ostatni mandat od 2018 roku należał do konserwatystów.

Dane Elections Canada z nocy z 31 sierpnia na 1 września są jeszcze nieoficjalne, ale obraz jest już czytelny.
W Quebecu policzono wszystkie komisje. Liberalny Daniel Gobeil uzyskał 16 235 głosów (51,3 proc.). Caroline Dubé z Bloku Quebeckiego — 10 401 (32,9 proc.). Konserwatysta Régis Gaudreault — zaledwie 3 962 (12,5 proc.). Frekwencja: około 42 proc.
W wyborach powszechnych 2025 roku Richard Martel wygrał ten okręg minimalnie: 34,1 proc. wobec po około 31 proc. Bloku i liberałów. Teraz konserwatyści spadli o ponad 20 punktów. Liberałowie skoczyli z trzeciego miejsca na pierwsze i wzięli mandat bezwzględną większością.
To nie jest „utrzymanie status quo”. To przejęcie konserwatywnego okręgu po tym, jak Carney mianował Martela do Senatu. Blok, który w kampanii był wskazywany jako główny konkurent, nie zdołał nawet zbliżyć się do zwycięstwa.
Toronto: mandat zostaje, ale NPD się odbija
W Beaches–East York po przeliczeniu 191 z 200 komisji prowadzi Tanveer Shahnawaz (liberałowie) — 14 837 głosów (54,8 proc.). Shannon Devine (NPD) ma 7 004 (25,9 proc.), Jim Syrbos (konserwatyści) 4 414 (16,3 proc.). Frekwencja: około 33 proc.
W 2025 roku Nate Erskine-Smith wziął tu 67,8 proc. Liberałowie więc wyraźnie spadli, choć mandat utrzymali bez problemu. Zyskał NPD — z niespełna 7 proc. do prawie 26.
Konserwatyści stracili względem poprzednich wyborów. Przy tak niskiej frekwencji częściowo tłumaczy to mobilizacja lewej części elektoratu w typowo liberalnym okręgu Toronto.
Vancouver: spokojne zwycięstwo
W North Vancouver–Capilano po 178 z 204 komisji Braeden Caley (były zastępca szefa sztabu Carneya) ma 13 338 głosów (58,4 proc.). Stephen Curran (konserwatyści) — 6 490 (28,4 proc.). Zieloni Shelley Luce — 9,2 proc., NPD — 3,5 proc. Frekwencja na razie ok. 26 proc.
W 2025 Jonathan Wilkinson wziął 59,8 proc., konserwatyści 33,7. Liberałowie trzymają poziom. Konserwatyści trochę tracą. Zieloni, słabi w wyborach powszechnych, zebrali tu więcej niż NPD.
Co z tego wynika
Po pierwsze: Carney nie tylko utrzymał większość, ale ją poszerzył. Zabrał konserwatystom jeden mandat.
W Izbie Gmin to nie zmienia układu sił dramatycznie — większość liberalna i tak już istniała po wiosennych uzupełniających i przejściach posłów — ale politycznie jest to cios w narrację Pierre’a Poilievre’a.
Po drugie: Chicoutimi jest testem przywództwa konserwatystów w Quebecu. Okręg, który Martel trzymał cztery kadencje, runął. 12,5 proc. to wynik partii, która w tym regionie jeszcze niedawno wygrywała. Jeśli Poilievre nie potrafi utrzymać  mandatu po odejściu znanego lokalnie posła, opozycja wewnątrz CPC dostanie nowy argument.
Po trzecie: Blok nie wykorzystał okazji. Sondaże sprzed wyborów dawały Dubé walkę łeb w łeb z liberałami. Urna pokazała coś innego. Głosy konserwatywne nie poszły do Bloku w skali, która mogłaby dać zwycięstwo — poszły do liberałów albo zostały w domu.
Po czwarte: niska frekwencja. 26–42 proc. to typowe dla wyborów uzupełniających, ale oznacza, że wnioski ogólnokrajowe trzeba stawiać ostrożnie. To nie jest sondaż Kanady. To trzy konkretne okręgi, w tym dwa bezpieczne liberalne i jeden, w którym rząd mógł „kupić” uwagę nominacją do Senatu i kampanią na tle wojny handlowej z USA.
Po piąte: NPD w Toronto pokazał oznaki życia, których nie było w 2025, a W Vancouver — nie. Partia nadal jest na peryferiach federalnej mapy, poza wybranymi urbanistycznymi enklawami.
Wyniki zostaną jeszcze zweryfikowane przez Elections Canada. Kierunek jest jednak jasny: liberałowie wzięli trzy na trzy, konserwatyści stracili Quebec, a opozycja nie znalazła w poniedziałek argumentu, by twierdzić, że fala Carneya się załamała.
PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU