Banki przygotowują grunt pod masowe cięcia etatów. Sztuczna inteligencja już recenzuje CV i pisze oferty dla klientów

Andre Bonnick, student University of Warwick, godzinami ćwiczy kontakt wzrokowy, dobiera słowa kluczowe z ogłoszeń i powtarza odpowiedzi, jakby miał za chwilę stanąć przed rekruterem z banku inwestycyjnego. Różnica jest taka, że po drugiej stronie nie będzie człowieka. Pierwsze sita rekrutacyjne w finansach coraz częściej obsługuje oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji.

To nie anegdota z odległej przyszłości. To jeden z obrazów, od których Bloomberg zaczyna relację z czerwca 2026 roku o tym, jak największe banki świata kładą podwaliny pod głębokie cięcia zatrudnienia. Nie chodzi już tylko o back office i call center. W grę wchodzą stanowiska, które jeszcze niedawno uchodziły za bezpieczną, dobrze płatną ścieżkę kariery.

Wśród prezesów wielkich instytucji finansowych panuje rzadka zgoda. Jamie Dimon z JPMorgan Chase powiedział w grudniu 2025 roku, że AI „będzie likwidować miejsca pracy”. Jane Fraser z Citigroup oceniła, że część stanowisk „nie będzie już potrzebna”. John Waldron, prezydent Goldman Sachs, określił tradycyjne procesy bankowe mianem „ludzkiej linii montażowej” dojrzałej do automatyzacji.

Jeszcze ostrzej zabrzmiał Bill Winters ze Standard Chartered. „To nie jest cięcie kosztów. To zastępowanie w niektórych przypadkach kapitału ludzkiego o niższej wartości kapitałem finansowym i inwestycyjnym, który w to wkładamy” — mówił w maju 2026 roku, ogłaszając plan redukcji funkcji korporacyjnych o ponad 15 proc. do 2030 roku. Później przepraszał za sformułowanie, ale planu nie wycofał. Chodzi o blisko 8 tysięcy etatów w HR, ryzyku, compliance i innych funkcjach wsparcia, m.in. w hubach w Bengaluru, Tianjin i Warszawie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Pracownicy — nie tylko na najniższych szczeblach — zostali, jak ujął to Bloomberg, „oszołomieni” pytaniem, czy ich stanowisko w ogóle przetrwa.

Najbardziej widoczny skutek widać już na starcie kariery. Banki ograniczają nabory do programów analityków nawet o dwie trzecie. Jednocześnie — według Debasisha Patnaika z QuantumBlack, ramienia McKinsey ds. AI — około 62 proc. talentów AI pozyskują właśnie z tych samych kohort absolwentów.

Patnaik ostrzega jednak, że banki nie mogą całkowicie zrezygnować z juniorów. „Bankowość to biznes czeladniczy. Dzisiejsi młodsi analitycy stają się jutrzejszymi dyrektorami zarządzającymi. Senioralnego osądu nie da się wyprodukować z zewnątrz” — mówił Bloombergowi.

To jest sedno dylematu. Jeśli zlikwiduje się pierwsze szczeble, za dekadę może zabraknąć ludzi, którzy rozumieją, skąd biorą się liczby na slajdzie.

David Parsons, prawnik pracy z kancelarii Mishcon de Reya, zwraca uwagę, że ta fala automatyzacji różni się od poprzednich. Middle office — ryzyko, monitoring transakcji, compliance, przygotowanie materiałów dla klientów — jest szczególnie narażony. „To różnica tej fali automatyzacji: uderza w stanowiska wyżej w hierarchii”. Retraining, o którym mówią Dimon czy prezes Barclays C.S. Venkatakrishnan, w praktyce wciąż jest mglisty.

Przykłady już działają:

  • Citigroup wprowadza konwersacyjnego awatara do wealth management. Wielojęzyczny asystent doradza m.in., co zrobić, gdy kończy się lokata, albo jak poukładać fundusz na studia dziecka.
  • Barclays używa generatywnej AI do podsumowywania rozmów z klientami. Od października program objął ponad 8 milionów połączeń; bank mówi o zyskach efektywności i — przynajmniej na razie — o tym, że narzędzie wspiera ludzi, a nie ich zastępuje.

To ważne rozróżnienie. Dziś AI najczęściej skraca czas pracy przy dokumentach, monitoringu transakcji, obsłudze klienta i raportowaniu. Jutro te same systemy mogą sprawić, że na jedno zadanie potrzeba nie pięciu osób, lecz jednej — albo żadnej.

Artykuł Bloomberga nie ogłasza jeszcze „końca bankowca”. Pokazuje coś bardziej niepokojącego: instytucje świadomie projektują mniejszą liczbę etatów na przyszłość. Inwestują w modele, automatyzują powtarzalne fragmenty pracy i jednocześnie tną nabory tam, skąd historycznie wyrastali przyszli partnerzy i dyrektorzy.

Dla studentów finansów oznacza to inną grę niż dekadę temu. Trzeba umieć przejść przez AI-rekrutera, a potem udowodnić, że wnosi się coś, czego model nie złoży w windzie w dwie minuty: osąd, relacje, odpowiedzialność za decyzję.

Dla samych banków stawką jest nie tylko marża. Jeśli zbyt szybko wytną „linię montażową”, mogą odkryć, że nie mają komu powierzyć tego, czego maszyna wciąż nie umie: wziąć na siebie błąd, wytłumaczyć klientowi ryzyko i powiedzieć „nie”, gdy algorytm podpowiada „tak”.

Źródło wyjściowe: Bloomberg, „Banks Lay Groundwork for Mass Workforce Cuts as AI Takes Hold”, 7 czerwca 2026.