Po historycznym zwycięstwie AfD w Saksonii-Anhalt Bruksela rozważa zamrożenie unijnych funduszy.

Bruksela grozi Saksonii-Anhalt zamrożeniem unijnych pieniędzy

Kilka dni po wyborach landowych w niemieckiej Saksonii-Anhalt (Sachsen-Anhalt) w Brukseli pojawił się temat, który szybko trafił do europejskiej debaty: czy Unia Europejska może wstrzymać fundusze dla landu, jeśli władzę przejmie Alternatywa dla Niemiec (AfD).

Zielony europoseł Daniel Freund zapowiedział, że jeśli rząd AfD naruszy unijne prawa podstawowe, Komisja Europejska powinna zastosować to samo narzędzie, które wcześniej użyto wobec Węgier i Polski. AfD nazwała to „niedemokratycznym atakiem”.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Nie jest to jeszcze decyzja instytucji unijnych. To polityczna zapowiedź i otwarta dyskusja – ale dotyczy landu, który od unijnych transferów zależy wyjątkowo mocno.

6 września 2026 r. AfD wygrała wybory do landtagu Saksonii-Anhalt wynikiem 43,8 proc. głosów i 39 mandatami w 83-osobowym parlamencie. To rekord partii w wyborach landowych i najwyższy wynik skrajnej prawicy w Niemczech od 1945 r. Do samodzielnej większości zabrakło trzech mandatów.

CDU kanclerza Friedricha Merza spadła do 17,2 proc. (15 mandatów). SPD, Zieloni i Die Linke zdobyli po osiem miejsc, Bündnis Sahra Wagenknecht (BSW) – pięć. Freie Demokraten wypadli z parlamentu. Frekwencja wyniosła 77,8 proc. – rekord landu. AfD wygrała 38 z 41 okręgów jednomandatowych.

Rządu jeszcze nie ma. CDU, SPD, Zieloni i Linke podtrzymują Brandmauer – odmowę koalicji z AfD. Lider landowej AfD Ulrich Siegmund twierdzi, że partia ma mandat do rządzenia i szuka sojuszników wśród pojedynczych posłów CDU albo u BSW.

Saksonia-Anhalt to jeden z najbiedniejszych landów Niemiec i największy beneficjent unijnych funduszy regionalnych w przeliczeniu na mieszkańca. W obecnej perspektywie budżetowej 2021–2027 ma przyznane około 2,95 mld euro. Chodzi m.in. o Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, Europejski Fundusz Społeczny Plus, Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji i środki na rozwój obszarów wiejskich.

Rocznie to obecnie około 500 mln euro – zdaniem analityczki Luise Quaritsch z Jacques Delors Centre mniej więcej 20 proc. wydatków inwestycyjnych landu. Pieniądze idą na remonty szkół, hale sportowe, przedszkola, sprzęt medyczny i wsparcie gospodarki. Zamrożenie tych transferów uderzyłoby w inwestycje regionalne i wróciłoby rykoszetem do każdego rządu w Magdeburgu.

Freund – jeden z najbardziej aktywnych przeciwników rządu Viktora Orbána w Parlamencie Europejskim – nie ogłosił automatycznego cięcia. Warunek jest jasny: jeśli przyszły rząd AfD podważy praworządność albo będzie dyskryminował mniejszości.

Cytował go m.in. Frankfurter Rundschau:

„Jeśli AfD naruszy europejskie wartości w Saksonii-Anhalt, będę w Brukseli nalegał, byśmy zamrozili unijne pieniądze dla tego landu. Żaden land nie dostaje z Brukseli większego wsparcia w przeliczeniu na mieszkańca.”

W wywiadzie dla Tagesschau dodał, że AfD działa przeciwko projektowi europejskiemu, a Komisja „w razie wątpliwości powinna wstrzymać środki”. Jako wzór wskazał Węgry i Polskę: po zamrożeniu funduszy doszło tam do zmian politycznych i reform, które pozwoliły częściowo odblokować pieniądze.

AfD odrzuca zarzut. Bernd Baumann, dyrektor zarządzający frakcji AfD w Bundestagu, powiedział Tagesschau:

„Śmiejemy się z partyjnych przeciwników, którzy teraz próbują nas niedemokratycznie dyskryminować także na poziomie UE. Bo w konkurencji politycznej są wobec nas od dawna bezbronni.”

Ważne zastrzeżenie, które ginie w skrótach z X: Komisja Europejska nie podjęła decyzji. Rządu AfD nie ma. Nie ma też formalnego postępowania o naruszenie wartości UE wobec Saksonii-Anhalt.

Dlaczego sprawa wykracza poza jeden land

Saksonia-Anhalt ma 2,1 mln mieszkańców, ale wynik rezonuje w całej UE. AfD jest już najsilniejszą partią w ogólnokrajowych sondażach w Niemczech, sprzeciwia się dalszemu wsparciu Ukrainy, chce cieplejszych relacji z Rosją i podważa wspólny projekt europejski. Dla partnerów Niemiec – od Francji po Polskę – to sygnał, że Brandmauer w największej gospodarce UE pęka.

Dla Brukseli to test wiarygodności. Jeśli mechanizm warunkowości działa tylko wobec Budapesztu i Warszawy, a nie wobec landu w sercu Niemiec, oskarżenia o podwójne standardy wrócą natychmiast. Jeśli natomiast Komisja zacznie grozić pieniędzmi już na etapie rozmów koalicyjnych, AfD dostanie argument, że Unia nie szanuje wyniku wyborów.

O tym, która interpretacja zwycięży, zdecyduje nie tweet, tylko to, czy w Magdeburgu w ogóle powstanie rząd – i co ten rząd zrobi.