Strasburg. Premiera Kanady Marka Carneya powitano w Parlamencie Europejskim owacją, a jego wystąpienie 17 września 2026 r. było odpowiedzią na wczorajszą ofertę Ursuli von der Leyen: Kanada jako pierwszy w historii „członek stowarzyszony” Unii. Carney oferty nie odrzucił, ale ostrożnie przesunął ciężar z etykiety na treść: strategiczną autonomię, odporność i sojusz, który – jak powiedział – ma być „latarnią dla innych demokracji”, a nie trzecim blokiem „z lepszymi manierami”.

Kanada od miesięcy prowadzi wojnę handlową ze Stanami Zjednoczonymi Donalda Trumpa, który wcześniej sugerował, że Kanada mogłaby stać się „51. stanem”. Europa szuka partnerów poza Waszyngtonem. CETA już istnieje choć wiele państw w tym Polska jeszcze jej nie ratyfikowało, w czerwcu zawarto umowę o partnerstwie strategicznym, Kanada jako pierwszy kraj spoza Europy weszła do mechanizmu SAFE. Carney twierdzi, że to wciąż za mało wobec „zaciekłości burzy”.

Główne tezy

Carney zaczął od historii, nie od taryf. Przywołał dąb Goethego na Ettersbergu, który najpierw symbolizował europejską kulturę, a potem stał się świadkiem Buchenwaldu. Z Vimy Ridge kanadyjski porucznik Leslie Miller zabrał żołędzie do Ontario; sto lat później szczepy wróciły na ten sam grzbiet. Metafora lasu wracała przez całe przemówienie: pojedyncze drzewo pada w burzy, las – dzięki splecionym korzeniom – nie.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Tezy polityczne były konkretne.

Po pierwsze, suwerenność wymaga odporności. Nie wystarczy wyżywić, ogrzać i obronić własny kraj. Dziś suwerenność to dostęp do AI, półprzewodników, surowców krytycznych, systemów płatności, czystej energii, szczepionek i łączności satelitarnej. Luki w tych zdolnościach każdy z osobna wypełnia, polegając na pojedynczych państwach lub firmach – a te „globalne” firmy bywają narodowe w chwili próby.

Po drugie, integracja gospodarcza stała się bronią. Carney mówił o erozji norm demokratycznych, osłabieniu instytucji wielostronnych, cłach jako instrumencie presji i mechanizmach finansowych używanych do przymusu. Platformy technologiczne „chcą działać jak suwerenne mocarstwa”: dyktować reguły, obchodzić regulacje, kontrolować dane i „kraść dzieciństwo naszym dzieciom”.

Po trzecie, Kanada i Europa są silniejsze razem. Europa wnosi skalę rynku, badania, zaawansowany przemysł, zdolność stanowienia standardów i odbudowywaną bazę zbrojeniową. Kanada – energię w każdej formie potrzebnej do transformacji, jedne z największych złóż surowców krytycznych, kompetencje w kosmosie, AI i komputerach kwantowych, silny system bankowy oraz geografię arktyczną z dostępem do Atlantyku i Pacyfiku.

Po czwarte, nie chodzi o trzeci blok. „Nie proponuję trzeciego bloku po to, by stać się mocarstwowym rywalem – tylko z lepszymi manierami” – powiedział, wywołując śmiech na sali. Cel to odporność, żeby nikt nie kontrolował otwartych rynków, nie ograniczał suwerenności i nie podważał demokracji. Sojusz ma być „wystarczająco silny, by nikt nie dyktował nam wyborów, wystarczająco otwarty, by inni mogli dołączyć, i wystarczająco pryncypialny, by nasza siła wzmacniała prawo międzynarodowe, a nie je zastępowała”.

Hasło dnia: „Nie jesteśmy sojusznikami od święta. Nie prowadzimy interesów o sumie zerowej”.

Co Kanada proponuje

Carney przyjął ambicję von der Leyen – „witamy tę ambicję”, powiedział, powołując się na sondaże, według których przytłaczająca większość Kanadyjczyków popiera ściślejsze więzi z Europą – ale od razu zdefiniował własną listę.

  • Głęboka współpraca w surowcach krytycznych, przemyśle obronnym, AI i mocy obliczeniowej, bezpieczeństwie energetycznym, kosmosie i płatnościach.
  • Dążenie do „bezszwowego”, cyfrowego handlu towarami nieżywnościowymi i szerokim zakresem usług.
  • Więzi międzyludzkie: młodzież ma móc mieszkać, pracować i studiować po obu stronach Atlantyku; Kanada chce wejść do Erasmus+ i kolejnej generacji programu Horizon. – tu wielu widzi zagrożenie napływem niekontrolowanej migracji
  • Dostawy LNG i wodoru na dużą skalę, w tym przez nową infrastrukturę portową na Dalekiej Północy i wschodnim wybrzeżu Kanady.
  • Wspólne łańcuchy wartości przy europejskiej korporacji surowców krytycznych ogłoszonej dzień wcześniej przez von der Leyen.
  • Rozważenie zintegrowanego rynku usług finansowych.
  • Wspólne protokoły bezpieczeństwa AI i standardy.

Nazwa – „członek stowarzyszony” czy „sojusz przyszłości” – jest według Ottawy mniej ważna niż substancja. Każde porozumienie i tak musiałoby przejść przez parlament Kanady.

Kontrowersje

Najgłośniejsza reakcja przyszła z Waszyngtonu jeszcze przed wystąpieniem. Trump nazwał perspektywę kanadyjskiego stowarzyszenia z UE „śmieszną”, Kanadę – „okropnym partnerem handlowym”, a sam pomysł – potencjalnym „aktem wrogim”. Zapowiedział „bardzo poważne cła” albo wstrzymanie handlu z Europą „w wielu dziedzinach”, jeśli uzna intencje za złe.

Carney w sali plenarnej Trumpa nie wymienił. Po wystąpieniu, na konferencji, odpowiedział wprost: sojusz to proces pozytywny; silniejsza, odporniejsza Kanada będzie też lepszym partnerem dla Stanów Zjednoczonych. „Nikt nie będzie nam dyktował, jakim językiem mówimy, jaka ma być nasza kultura ani z kim możemy zawierać umowy”.

Druga kontrowersja jest prawna i polityczna wewnątrz Unii. Statusu „członka stowarzyszonego” nie ma w traktatach. Pełne członkostwo zarezerwowane jest dla państw europejskich. Część stolic została zaskoczona sformułowaniem von der Leyen; Niemcy sugerowały, by „przemyśleć terminologię”. CETA, umowa sprzed dekady, wciąż nie jest ratyfikowana przez wszystkie państwa członkowskie. Model EOG (Norwegia, Islandia, Liechtenstein) oznaczałby przyjmowanie unijnego prawa bez głosu – Ottawa tego nie obiecuje i na razie o tym nie mówi.

Trzecia linia sporu to geopolityka sojuszy. Prawicowa frakcja w PE przyjęła mowę chłodno; przed startem ktoś skandował „USA! USA!”, co spotkało się z buczeniem i krótkim śmiechem Carneya. Krytycy w Kanadzie od miesięcy zarzucają premierowi, że podróże i memoranda nie przekładają się na twarde wyniki w kraju. Obrońcy odpowiadają, że dywersyfikacja wobec USA to dziś warunek suwerenności, nie kaprys.

Czwarta kwestia: czy to nie jest ucieczka od Ameryki pod płaszczykiem wartości. Carney konsekwentnie powtarza, że sojusz nie jest skierowany „przeciw komukolwiek”, tylko „za wspólną siłę”. Von der Leyen mówiła to samo dzień wcześniej. Trump czyta to inaczej.

Co z tego wynika

Przemówienie było starannie skomponowane: Goethe i Vimy zamiast listy pretensji, las zamiast muru, odporność zamiast samowystarczalności. Najmocniejsze zdanie polityczne padło bez nazwiska: integracja gospodarcza została uzbrojona, a cła służą do wywierania presji.

To, co Carney nazwał „sojuszem przyszłości”, na razie jest zaproszeniem do negocjacji, nie traktatem. Brak definicji statusu, groźby taryf ze strony USA i konieczność zgody 27 stolic sprawiają, że między oklaskami w Strasburgu a realnym „lasem” transatlantyckim jest jeszcze długa droga. Carney zakończył tak, jak zaczął: wolność trzeba zdobywać codziennie – „każdego dnia, także tego”