16 września 2026 roku, na wspólnej konferencji prasowej w Toronto, premier Ontario Doug Ford zrobił coś, czego jeszcze trzy lata wcześniej nikt by się po nim nie spodziewał. Stojąc obok burmistrz Olivię Chow, nie powiedział wprost „głosujcie na nią”. Powiedział jednak wyraźnie: „Burmistrz i ja mamy fenomenalną relację. Fenomenalną. Daliśmy miastu Toronto więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek w życiu widzieli – ponad 9 miliardów dolarów. Będziemy dalej wspierać burmistrz. Robi niesamowitą robotę. Więc czytajcie między wierszami”.

Wybory samorządowe w Toronto odbędą się 26 października 2026. Chow, obecna burmistrz, ubiega się o reelekcję. Głównymi konkurentami są radny Brad Bradford i były federalny minister konserwatywny Chris Alexander. Ford, który wcześniej deklarował, że nie będzie się wtrącał, właśnie dał sygnał trudny do zignorowania.

Jeszcze w czerwcu 2023, podczas wyborów uzupełniających na burmistrza, Ford był bezlitosny. Popierał byłego szefa policji Marka Saundersa. O Chow, byłej posłance NDP, radnej i wdowie po Jacku Laytonie, mówił wprost: jeśli wygra, będzie to „unmitigated disaster” – totalna, niczym nieosłodzona katastrofa.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Ostrzegał przed podwyżkami podatków o 25–30 procent, ucieczką biznesu z miasta i „gravy train 2.0”. Mówił, że Chow sprawia, iż były burmistrz David Miller wygląda jak fiskalny konserwatysta. Wcześniej twierdził, że gdyby do władzy doszedł „lefty mayor”, Toronto będzie „ugotowane”. Postawił nawet tablicę Saundersa na swoim trawniku.

Chow – postać z lewej strony sceny, kojarzona z NDP wdowa po Jacku Laytonie – była dla Forda uosobieniem tego, czego konserwatyści w Ontario nie chcieli w największym mieście prowincji.

Chow wygrała. Saunders dostał niecałe 9 procent.

Dzień po wyborach ton Forda zmienił się błyskawicznie. Przyznał, że w kampanii „rzuca się błotem”, i dodał, że Chow jest „właściwie całkiem miłą osobą”. Obiecał szukać wspólnego gruntu.

I rzeczywiście – relacja się ułożyła. We wrześniu 2023 ogłoszono „New Deal for Toronto”: prowincja przejęła Gardiner Expressway i Don Valley Parkway, dała miastu miliardy na transit, schroniska i finanse. Ford wspominał później o ponad 9 miliardach przekazanych Toronto. Chow i Ford rozmawiali regularnie. Ford podarował nawet Chow oprawione zdjęcie jej i jego zmarłego brata Roba Forda z odsłonięcia pomnika Laytona.   Chow zasiadała w radzie razem z Robem Fordem w latach 2000–2006.

To nie znaczy, że wszystko było sielanką. Prowincja parła do usuwania ścieżek rowerowych, przejęcia lotniska Billy Bishop, zmian w Ontario Place. Chow publicznie się sprzeciwiała. Ford nazywał pomysł miejskich sklepów spożywczych „największym szaleństwem, jakie słyszał” i „socjalizmem”, po czym dodawał: „Kocham cię, pani burmistrz”.

Komentarze Forda z 16 września 2026 są więc nie tyle nagłym nawróceniem ideologicznym, co potwierdzeniem tego, co dzieje się od trzech lat: pragmatyczny układ. Ford dostaje burmistrza, z którym da się rozmawiać i który – zdaniem krytyków z prawej – oddaje wiele z tego, czego obiecywała bronić.

Bradford natychmiast zareagował: „Oczywiście, że premier poparł Olivię Chow. To najłatwiejszy partner do negocjacji, jakiego miał kiedykolwiek. Wszystko, co obiecała Torontończykom,  oddała na srebrnej tacy”.

Sondaże z sierpnia 2026 pokazywały Chow na czele (ok. 49–50 proc.), Bradforda 38–39 proc., Alexandra ok. 10 proc. Wyborcy chcą raczej równowagi w relacjach z Queen’s Park niż konfrontacji.

Ford nie jest nagle lewicowcem. Chow nie stała się konserwatystką. Zmienił się kontekst: po trzech latach współpracy premier woli znaną partnerkę, która potrafi negocjować i nie pali mostów, niż kogoś, kto obiecuje twardą walkę i może utrudnić życie szefowi prowincji. Dla części wyborców Chow to wciąż „socjalistka”, która za bardzo ugięła się przed Fordem. Dla innych – burmistrz, która wyciągnęła z Queen’s Park więcej, niż wielu się spodziewało po jej wyborze.

„Czytajcie między wierszami” – powiedział Ford. W polityce Toronto te wiersze od 2023 roku piszą się dość wyraźnie: ideologiczne noże schowano do szuflady, a na stole leżą pieniądze, autostrady i codzienny pragmatyzm.

Wybory 26 października pokażą, czy mieszkańcy chcą to kontynuować.