Ursula von der Leyen wygłosiła 16 września 2026 r. w Strasburgu coroczne orędzie o stanie Unii (SOTEU). Trwało ok. 73 minuty, zaczęło się od Dickensa („najlepsze i najgorsze czasy”) i było zbudowane wokół tezy: świat jest „otwarcie wrogi”, a Europa musi iść własną drogą i budować „niezależność”. W sali siedział premier Kanady Mark Carney — i to właśnie zapowiedź „pierwszego stowarzyszonego członka UE” stała się najbardziej kontrowersyjnym elementem wystąpienia.
Diagnoza wyzwań była szeroka
- Wojna i zagrożenia hybrydowe. Wojna na Ukrainie, sabotaż, cyberataki, drony, podpalenia. Zapowiedziała europejską strategię bezpieczeństwa, „protokół nadzwyczajny” obok art. 4 NATO oraz Europejską Radę Bezpieczeństwa z udziałem m.in. Wielkiej Brytanii, Kanady, Ukrainy i Norwegii — bez USA. Polski również nie wymieniła.
- Chiny. Deficyt handlowy „miliard euro dziennie”, „punkt krytyczny”, deindustrializacja w sercu Europy, uzależnienie od surowców krytycznych (ponad 80%, przy niektórych ziemiach rzadkich ok. 90%). Słowa ostre, narzędzia ogólnikowe: „użyjemy wszystkich instrumentów”, dialog „musi przynieść rezultaty”.
- Klimat jako „lato prawdy”. Upały, pożary, niedobory wody, Europa ogrzewa się dwukrotnie szybciej niż średnia światowa. Nie nowe cele emisyjne, lecz odporność: sojusz ubezpieczeniowy od katastrof (dziś ubezpieczone jest ok. 25% strat), inicjatywa wodna.
- Konkurencyjność i energia. Zależności, biurokracja, „gold-plating” (dokładanie krajowych wymogów do unijnego prawa). Pakiety uproszczeń, przyspieszenie pozwoleń — bez wielkiego planu finansowego.
- Migracja (m.in. po incydencie w Ceucie): unijne ramy reagowania kryzysowego, szybsze powroty, wzmocnienie Frontexu.
- AI i dzieci w sieci. Nawet szefowie laboratoriów mówią o spowolnieniu modeli samodoskonalących się; zapowiedź rozmów z laboratoriami i współpraca z „podobnie myślącymi” (Kanada, UK). Osobno: zakaz mediów społecznościowych poniżej 13. roku życia i ograniczenia do 15. (EU Kids Act).
- Demokracja, dezinformacja, Gaza. Przyznała, że UE nie zdołała uzgodnić zapowiadanych sankcji wobec osadników izraelskich, bo jest podzielona.
To nie jest lista wymyślona na potrzeby przemówienia. Problem zaczyna się tam, gdzie diagnoza ma się stać polityką.
Europoseł Ewa Zajączkowska skomentowała to następująco:
Odlot 🤯 Dzisiejsze orędzie Ursuli von der Leyen o stanie Unii Europejskiej przejdzie do historii – takiej skali bredni i hipokryzji w jednym wystąpieniu jeszcze nie było❗
“Piątka” von der Leyen z orędzia 🖐️
🔴 “Priorytetem jest ożywienie gospodarki + będziemy dążyć do realizacji swoich celów klimatycznych”
Czyli będzie ożywianie gospodarki poprzez zabijanie jej redukcją CO2 o 90% do 2040 roku, czego nie rozumiecie?
🔴 “Rodziny w Unii Europejskiej odczuwają rosnące koszty życia”
Dlatego na dobitkę w 2028 roku wejść w życie ma ETS2, który podniesie opłaty za paliwa i ogrzewanie domów.
🔴 “Unijni rolnicy są najlepsi na świecie, będziemy ich wspierać cały czas”
Dlatego mimo protestów rolników przeforsowano umowę z Mercosur, a Komisja Europejska próbuje nas zmusić do ponownego otwarcia się na niekontrolowany zalew ukraińskiego zboża.
🔴 “W Unii Europejskiej nie ma miejsca na gloryfikowanie zbrodniarzy”
Dlatego eurokraci tak bardzo chcą przyjąć do UE Ukrainę, która gloryfikuje banderowskich ludobójców polskich obywateli
🔴 “Kryzys migracyjny? Rozwiązanie jest jedno i jest nim pakt migracyjny”
Według pani Ursuli najlepszym sposobem na kryzys migracyjny są kary za nieprzyjmowanie imigrantów od zalanych nimi sąsiadów. Logiczne! 🤡
To jest kpina z ludzi. To jest propaganda dla idiotów i aż trudno uwierzyć, że wiele osób wciąż się na to nabiera! Von der Leyen to największy szkodnik UE, więc przygotujmy się na dokręcanie śruby z Zielonym Ładem, jeszcze więcej przyjmowania imigrantów na masową skalę, kosmiczne rachunki i czerwony dywan do Unii dla banderowskich i skorumpowanych władz Ukrainy.
Kanada: największy gest i największy problem instytucjonalny
Von der Leyen zwróciła się bezpośrednio do Carney’a:
„Chciałabym z tobą pracować nad otwarciem drzwi, by Kanada stała się pierwszym stowarzyszonym członkiem UE”
i przejść od CETA do „Sojuszu na rzecz przyszłości”: wspólna przestrzeń dobrobytu i bezpieczeństwa gospodarczego, inteligentna produkcja, sojusz technologiczny, integracja baz obronnych, Arktyka jako projekt flagowy, energia, minerały, baterie, AI, quantum, cyber.
Były oklaski, uścisk, standing ovation. Carney był pierwszym zagranicznym szefem rządu na SOTEU.
Tymczasem:
- Statusu „associate member” nie ma w traktatach. To nie jest kategoria prawna jak umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą czy EOG z Norwegią. Komisja nie może go „otworzyć” — decydują państwa członkowskie, a formalna zmiana traktatów wymaga jednomyślności.
- Stolice nie zostały o tym poinformowane przed wystąpieniem. Dyplomaci z 27 państw dowiedzieli się z mównicy. Politico i Daily Mail cytują ich zgodnie: nikt nie wie, co to konkretnie znaczy; Komisja „przesadza z obietnicami”; pomysł trzymano poza tekstami do ostatniej chwili. Jeden z dyplomatów nazwał to „bombastic”.
- Carney wcześniej mówił o „unikalnym sojuszu”, nie o członkostwie. CETA wciąż nie jest ratyfikowana przez ok. 10 państw — Komisja skacze więc o kilka szczebli wyżej, zanim domknięto podstawową umowę handlową.
- Realne tarcia, które dyplomaci od razu wymienili: kanadyjskie „Made in Canada” vs. reguły rynku wewnętrznego, stal, cła na europejskie auta, ograniczenia importu europejskiego alkoholu, odmienne podejście do GMO. To nie detale — to rdzeń ewentualnej „wspólnej przestrzeni gospodarczej”.
- W izbie padło pytanie europosłanki Manon Aubry: „Kto dał ci demokratyczny i ludowy mandat na to?”
Krytyka nie polega na tym, że współpraca z Kanadą jest zła. Kanada jest naturalnym partnerem przy surowcach, Arktyce, obronności i wobec presji ze strony USA oraz Chin. Krytyka polega na tym, że przewodnicząca Komisji ogłosiła nową kategorię ustrojową UE jako gest sceniczny, bez mandatu Rady Europejskiej i bez zdefiniowania, czy to branding, umowa sektorowa, czy zalążek czegoś, co kiedyś miałoby dotyczyć też Ukrainy.
To klasyczny konflikt Bruksela–stolice: Komisja tworzy narrację „historii”, a rządy mają potem sprzątać szczegóły, wetować albo udawać, że „to tylko otwarcie drzwi”.
Gdzie przemówienie jest słabe poza Kanadą
- „Unia silniejsza niż kiedykolwiek” i jednocześnie lista kryzysów. To standardowa figura SOTEU, ale w 2026 r. brzmi szczególnie napięto: więcej wydatków na obronność, mniej rosyjskiego gazu — i jednocześnie deficyt z Chinami, luka ubezpieczeniowa, podzielona polityka wobec Izraela, niewykorzystane pieniądze SAFE, opór stolic wobec nowych podatków unijnych.
- Niepodległość bez Ameryki w zdaniu. Rada Bezpieczeństwa i współpraca AI z Kanadą i UK, milczenie o USA — to sygnał wobec Trumpa, ale też przyznanie, że europejska „suwerenność” na razie jest projektem politycznym, nie substytutem NATO.
- Chiny: ostry język, miękki finał. „Punkt krytyczny” i „deindustrializacja” zasługują na konkretny pakiet (zakupy, rezerwy, instrumenty handlowe z harmonogramem). Zamiast tego: dialog i „wszystkie narzędzia”.
- Klimat przesunięty z mitygacji na adaptację. To realistyczne po lecie pożarów, ale „sojusz ubezpieczeniowy” i plan upałów nie rozwiązują sporu o koszty transformacji w państwach przemysłowych. Ubezpieczyciele nie zastąpią polityki energetycznej.
- Cienka konkurencyjność. Pakiet bankowy i walka z gold-platingiem to nie jest odpowiedź na lukę inwestycyjną wobec USA i Chin. Politico zauważyło, że finanse i „Europa jako miejsce inwestycji” praktycznie wypadły z mowy.
- Wzorzec zarządzania. Kids Act, Rada Bezpieczeństwa, stowarzyszenie Kanady, Kongres Europy na 70-lecie traktatów rzymskich — dużo instytucji i ustaw, mało rozliczenia z tego, co zeszłoroczne zapowiedzi już nie doszły do skutku (sankcje wobec Izraela to sama przyznała).
Przemówienie jest sprawne retorycznie i trafia w realne lęki: wojna, Chiny, klimat ekstremalny, hybryda, presja wielkich mocarstw. Słabość leży w metodzie i nadmiarze gestu.
Zapowiedź stowarzyszenia Kanady bez konsultacji ze stolicami — dokładnie tak, jak podaje Daily Mail — nie jest drobnym faux pas protokolarnym. To skrót całego stylu: Komisja ogłasza nową architekturę relacji zewnętrznych, której nie ma w prawie, której nie rozumieją dyplomaci i której nie da się wprowadzić bez 27 rządów. W najlepszym razie zostanie to spłaszczone do pogłębionej CETA plus projekty obronne i surowcowe. W gorszym — kolejny przykład, że Bruksela woli headline niż mandat.
Krytycznie: Unia ma poważne problemy strukturalne (zależność od Chin, luka obronna, fragmentacja rynku, presja migracyjna). Orędzie je nazwało. Nie pokazało jednak, kto ma za to zapłacić, kto ma to ratyfikować i dlaczego nową kategorię członkostwa ogłasza się najpierw z mównicy, a dopiero potem pyta państwa, które tę Unię tworzą.

































































