W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Pragi-Południe odbyła się w piątek 25 września 2026 r. kolejna, wyjątkowo burzliwa rozprawa w procesie Grzegorza Brauna. Eurodeputowany i prezes Konfederacji Korony Polskiej został czasowo usunięty z sali przez sędziego Marcina Brzostkę. Powodem była seria ostrych wypowiedzi pod adresem świadka – prof. Jana Grabowskiego – oraz samego składu orzekającego. Braun wrócił na salę po około 30 minutach.

Sprawa dotyczy incydentu z 30 maja 2023 r. w siedzibie Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Grzegorz Braun przerwał wówczas wykład polskiego historyka z Kanady, wyrwał mu mikrofon, uderzał nim o blat i przewrócił sprzęt nagłaśniający. Polityk twierdzi, że działał w obronie dobrego imienia narodu polskiego, reagując na oszczercze tezy o roli Polaków w Zagładzie, w tym o żołnierzach Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Prokuratura zarzuca mu m.in. naruszenie nietykalności osobistej i zniszczenie mienia. To jeden z kilku wątków w szerszym postępowaniu, w którym lider Konfederacji Korony Polskiej odpowiada łącznie za siedem czynów, w tym głośne gaszenie świec chanukowych w Sejmie.

Rozprawa trwała ponad sześć godzin. Prof. Jan Grabowski, historyk z University of Ottawa, były współzałożyciel Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy PAN, zeznawał jako świadek. Sąd pozwolił mu zająć miejsce w rejonie oskarżenia, argumentując, że „osoba świadka może wywoływać nadmierne emocje”. Grzegorz Braun skomentował to później jako „standard szczególnej troski o świadków żydowskich”.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Grabowski opisał zdarzenie z 2023 r.: Braun miał wyrwać mu mikrofon sprzed twarzy, uderzać nim o stół i przewracać głośniki. Historyk zeznał, że poziom stresu był dla niego równoważny krzywdzie fizycznej i że w ponad 30-letniej karierze nie spotkał się z podobnym atakiem. Dodał, że takie sytuacje zdarzają się raczej w reżimach totalitarnych.

Obrona i sam oskarżony próbowali rozszerzyć zakres pytań. Adwokaci pytali, czy prace naukowe Grabowskiego „szkalują Polaków”. Braun zapytał świadka, czy pogłębia wiedzę o zbrodniach popełnianych przez Żydów na Polakach w okresie PRL. Sędzia Brzostko uchylał kolejne pytania jako niemające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. „Pytania przeradzają się w spór akademicki, być może ciekawy, ale nie to jest przedmiotem tej sprawy” – podkreślał. Już na wstępie ostrzegł Brauna, że „nieeleganckie zachowania” skończą się wykluczeniem z rozprawy.

Kulminacja nastąpiła pod koniec przesłuchania Grabowskiego. Braun ponownie nazwał historyka „szalbierzem” i – według relacji mediów – zapytał, czy ten nosi na piersi gwiazdę Dawida. Sędzia uznał, że granice zostały przekroczone. „Kończę dyskusję!” – oznajmił i nakazał usunięcie oskarżonego z sali do godz. 11.10. Zwolennicy Brauna protestowali. Wychodząc, polityk zwrócił się do sędziego pytaniem, czy „ma nadal orła w koronie na piersi czy gwiazdę Dawida”.

Po przerwie Braun wrócił. Sąd kontynuował przesłuchania kolejnych świadków.

Podczas przerwy Braun wyszedł do mediów i zwolenników.

„To nie jest żaden skandal. To jest norma” – mówił. Skrytykował organizację rozprawy: świadek oskarżenia i „de facto mój oskarżyciel posiłkowy” miał zasiąść na miejscu prokuratora. Porównał proces do serialu bez puenty i przypomniał, że główna   „fałszywa oskarżycielka” z incydentu chanukowego wciąż nie stanęła przed sądem mimo wezwań.

O Grabowskim mówił jako o „fałszywym oskarżycielu moim i narodu polskiego”, profesorze „z Rexportu z Kanady”. Twierdził, że tematem wykładów historyka jest „polska wina” i „niemal wyłączna” zbrodnicza rola narodu i państwa polskiego w Zagładzie.

Braun zrelacjonował pytanie, które zadał świadkowi: czy rzetelne byłoby opisanie getta warszawskiego z pominięciem Niemców – z Judenratem wydającym rozkazy, żydowską policją pędzącą ludzi na Umschlagplatz i żydowskim gestapo wyciągającym ukrywających się – i przedstawienie tego tak, jakby Żydzi „sami się zapakowali do wagonów”. „To byłoby nieuczciwe, to byłoby niegodziwe” – argumentował. Analogiczna nierzetelność cechuje narrację Grabowskiego wobec Polaków.

„Dzisiaj sprawa na wokandzie to jest sprawa godności, a więc i wolności narodu polskiego. Ja tu jestem pars pro toto” – oświadczył. Przerwanie wykładu przedstawił jako udaremnienie „seansu pogardy i nienawiści wobec Polaków”, konkretnie w momencie, gdy padły – jego zdaniem – oszczercze słowa o Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ. „Tutaj się sądzi naród polski” – powtórzył. Zaznaczył, że wykład odbywał się w Niemieckim Instytucie Historycznym pod auspicjami Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego.

Grzegorz Braun konsekwentnie wskazuje, że jego interwencja z 2023 r. była legalną interwencją poselską. „Najwyraźniej trzeba było aż mandatu poselskiego, żeby taką interwencję przeprowadzić” – mówił w sądzie.

Prof. Jan Grabowski od lat wywołuje ostre spory w debacie o relacjach polsko-żydowskich w czasie wojny. Jego prace, zwłaszcza dotyczące postaw części Polaków wobec Żydów, są ostro krytykowane przez część polskich historyków jako jednostronne i pomijające skalę pomocy oraz niemieckie sprawstwo.

Sędzia Marcin Brzostko nie wydał po rozprawie dodatkowego oświadczenia. Prof. Grabowski również nie komentował publicznie piątkowych wydarzeń w dostępnych relacjach. Kolejny termin w tej sprawie nie został jeszcze oficjalnie podany.