W poniedziałek 26 października 2026 roku (4 Aban 1405 według kalendarza irańskiego) w Teheranie odbyło się pierwsze wspólne spotkanie przedstawicieli czterech państw Azji Zachodniej. Gospodarzem był generał dywizji Mohsen Rezaei, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Islamskiej Republiki Iranu. W rozmowach wzięli udział książę Khalid bin Salman, minister obrony Arabii Saudyjskiej, marszałek polny Asim Munir, dowódca sił zbrojnych Pakistanu, oraz Ibrahim Kalin, szef tureckiej służby wywiadowczej.

Uczestnicy spotkali się również z prezydentem Iranu Masoudem Pezeshkianem i ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim. Spotkanie odbyło się w pałacu Saadabad. Po zakończeniu rozmów wydano krótki komunikat: uczestnicy uzgodnili kontynuowanie dialogu w celu wzmocnienia współpracy między czterema państwami, w tym w zakresie pokoju i bezpieczeństwa w regionie.

Kontekst: Pakt Mekkański i wojna, która nie chce się skończyć

Trójka gości reprezentuje państwa, które 7 sierpnia 2026 roku podpisały w Mekce Pakt Wspólnej Obrony (Makkah Joint Defence Agreement), znany też jako Sojusz Mekkański. Dokument podpisali prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan, saudyjski książę koronny Mohammed bin Salman oraz pakistański premier Shehbaz Sharif. Pakt zawiera klauzulę zbiorowej obrony na wzór artykułu 5 NATO: atak zbrojny na jednego sygnatariusza traktowany jest jako atak na wszystkich trzech. Łączy potencjał nuklearny Pakistanu, zdolności militarne Turcji i zasoby finansowe Arabii Saudyjskiej. Sekretariat sojuszu ma siedzibę w Rijadzie, a pierwszym sekretarzem generalnym został Pakistan.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Inicjatywa czterostronnego spotkania wyszła od strony pakistańskiej. Asim Munir odwiedził Teheran tydzień wcześniej i zaproponował szersze rozmowy z udziałem Rijadu i Ankary. Arabia Saudyjska oficjalnie przedstawia wizytę księcia Khalida jako element starań o deeskalację, wspieranie mediacji prowadzonych przez Katar i Pakistan oraz otwieranie kanałów dialogu, które mogłyby zapobiec powrotowi do eskalacji militarnej.

Tło jest poważne. Od lutego 2026 roku region żyje w cieniu konfliktu zainicjowanego uderzeniami amerykańskimi i izraelskimi na Iran. Iran odpowiedział atakami na infrastrukturę sojuszników USA, w tym na cele saudyjskie. Trwa też eskalacja ze strony Hutich – wspieranych przez Teheran bojowników z Jemenu – którzy atakują cele w Arabii Saudyjskiej. Jednocześnie wciąż istnieją obawy przed kolejną rundą bezpośrednich uderzeń na Iran, a kwestie cieśniny Ormuz, blokady i program nuklearny pozostają nierozwiązane. Pakistan i Katar od miesięcy próbują mediować.

Co naprawdę oznacza to spotkanie?

Dla Iranu rozmowy wpisują się w długoletnią narrację o „bezpieczeństwie endogenicznym” – czyli porządku regionalnym budowanym przez państwa samego regionu, bez dominacji zewnętrznych mocarstw. Mohsen Rezaei i irańskie media podkreślali, że bezpieczeństwo Azji Zachodniej powinno opierać się na woli państw regionu i że trzeba ograniczać zewnętrzne ingerencje. Prezydent Pezeshkian apelował o jedność regionalną.

Dla Arabii Saudyjskiej, Pakistanu i Turcji chodzi przede wszystkim o obniżenie ryzyka, że konflikt znowu się rozleje. Rijad ma świeże doświadczenie z irańskimi i hutijskimi uderzeniami na swoją infrastrukturę. Ankara i Islamabad chcą zachować przestrzeń manewru i nie dać się wciągnąć w pełnoskalową wojnę, która uderzyłaby w szlaki handlowe, ceny energii i stabilność całego obszaru od Morza Czerwonego po Zatokę Perską.

Samo pojawienie się saudyjskiego ministra obrony w Teheranie po miesiącach napięć ma znaczenie symboliczne. Relacje irańsko-saudyjskie od lat są obciążone rywalizacją ideologiczną i geopolityczną, a w 2026 roku doszło do bezpośrednich konfrontacji. Fakt, że rozmowy się odbyły i zakończyły deklaracją kontynuacji dialogu, pokazuje, że strony dostrzegają wspólny interes w uniknięciu dalszej eskalacji.

Jeśli dialog będzie kontynuowany, może stać się zalążkiem szerszej regionalnej architektury bezpieczeństwa, która nie jest w pełni zależna od Waszyngtonu ani od innych zewnętrznych graczy. Dla rynku energii i światowego handlu każde obniżenie ryzyka konfliktu wokół cieśniny Ormuz i Zatoki Perskiej ma znaczenie. Z drugiej strony, jeśli rozmowy nie przyniosą namacalnych efektów (na przykład ograniczenia działań Hutich czy jasnych sygnałów deeskalacji ze strony USA), szybko wrócą obawy przed kolejną rundą walk.

Dla obserwatorów spoza regionu – w tym dla Europy i Polski – wydarzenie to jest kolejnym sygnałem, że w Azji Zachodniej kształtuje się nowy układ sił. Państwa, które jeszcze niedawno były mocno uzależnione od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, szukają własnych mechanizmów. Iran, mimo strat poniesionych w toku konfliktu, pozostaje graczem, z którym trzeba rozmawiać. Pakistan, dzięki pozycji pośrednika i statusowi mocarstwa nuklearnego, zyskuje na znaczeniu jako mediator.