Petropavlivska Borshchahivka (obwód kijowski), 2 listopada 2026 – W podkijowskiej miejscowości Petropavlivska Borshchahivka doszło do starć między mieszkańcami a służbami mundurowymi. Tłum zgromadził się przed prywatnym domem, w którym – według doniesień lokalnych – w piwnicy przetrzymywano kilkudziesięciu zmobilizowanych mężczyzn i żołnierzy, którzy samowolnie opuścili jednostki. Część osób miała być bita. Czterech poszkodowanych trafiło do szpitala. Na miejsce przybył szef Kancelarii Prezydenta Kyryło Budanow.

Według relacji świadków i lokalnych kanałów informacyjnych w domu przy ulicy Soniachnej (Solnecznej) 7 przebywało od 25 do około 40 mężczyzn. Część z nich to nowo zmobilizowani, część – żołnierze Gwardii Narodowej, którzy wcześniej opuścili jednostki bez zgody (tzw. СЗЧ). Mieszkańcy i krewni twierdzili, że ludzi trzymano w piwnicy, uniemożliwiano im kontakt z rodzinami i blokowano dostęp lekarzy. Pojawiły się doniesienia o torturach.

Lekarka, którą ostatecznie wpuszczono do środka, mówiła o około 25–30 osobach. Cztery z nich wywieziono do szpitala – wśród zgłaszanych obrażeń było m.in. podejrzenie złamania kręgosłupa. Tłum próbował sforsować bramę, rzucał jajkami, dochodziło do przepychanek. Policja i żołnierze użyli gazu łzawiącego, padły też strzały w powietrze.

Dowódca Gwardii Narodowej Ołeksandr Piwienko potwierdził, że dom był wynajęty jako tymczasowy punkt rozmieszczenia jednostki wojskowej 3121 należącej do 1. Korpusu „Azow”. Według niego przebywali tam zarówno nowo zmobilizowani (przed wysłaniem na szkolenie), jak i żołnierze zwróceni do służby po samowolnym opuszczeniu jednostki. Zaprzeczył oskarżeniom o systematyczne tortury i nielegalne przetrzymywanie cywilów. Zapowiedział wewnętrzne śledztwo.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Korpus „Azow” w komunikacie nazwał doniesienia o torturach „niezweryfikowanymi”. Przyznał jednocześnie, że czterej hospitalizowani to żołnierze po СЗЧ.

Na miejsce przyjechał Kyryło Budanow. W rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że w budynku przebywało 14 osób, a „takich budynków jest dużo”. Zapowiedział wyjaśnienie, dlaczego takie obiekty funkcjonują i jakie są przyczyny samowolnych odejść z jednostek.

Budanow rozmawiał też z 14-letnim chłopcem, który został znaleziony na terenie posesji. Chłopiec był w szoku. Oficjele skontaktowali się z jego rodziną. Relacje co do tego, jak nieletni znalazł się w domu, są sprzeczne.

Sprawa w Petropavlivskiej Borshchahivce wpisuje się w narastające problemy ukraińskiej mobilizacji. Od miesięcy pojawiają się doniesienia o brutalnych zatrzymaniach przez TCK (terytorialne centra rekrutacji), pobiciach, a także o nieoficjalnych punktach przetrzymywania dezerterów i uchylających się od służby. Budanow, mówiąc o „wielu takich budynkach”, de facto potwierdził, że praktyka istnienia tymczasowych obiektów poza oficjalnymi jednostkami nie jest odosobniona.

Śledztwa – zarówno wewnętrzne Gwardii Narodowej, jak i prowadzone przez organy ścigania – trwają. Niezależne media ukraińskie (m.in. Hromadske, Kyiv Independent) odnotowują zarówno zarzuty lokalnych mieszkańców, jak i oficjalne zaprzeczenia.