Kojo­ty są dra­pież­ny­mi psa­mi — krew­ny­mi psów domo­wych. Polu­ją na kró­li­ki, wie­wiór­ki, gry­zo­nie, węże i pta­ki, a tak­że jedzą jele­nie. Rol­ni­cy czę­sto muszą podej­mo­wać środ­ki w celu ochro­ny swo­je­go inwen­ta­rza żywe­go, w tym owiec i kur­cza­ków, przed atakami. 

Kojo­ty coraz czę­ściej osie­dla­ją się w mia­stach i mia­stecz­kach w całej Kana­dzie, ponie­waż ludzie budu­ją domy na obsza­rach, któ­re wcze­śniej nie były zamieszkane. 

Miesz­kań­cy Col­lin­gwo­od twier­dzą, że  kojo­tów jest wię­cej niż poprzednio.

Miej­scy urzęd­ni­cy ds. ochro­ny mówią, że kojo­ty są waż­ną czę­ścią eko­sys­te­mu i poma­ga­ją kon­tro­lo­wać popu­la­cję gry­zo­ni i kró­li­ków, zaś ludzie mogą chro­nić swo­je zwie­rzę­ta domo­we, insta­lu­jąc „wła­ści­we ogro­dze­nie”, trzy­ma­jąc koty w domu, a psy „na smy­czy” i nie kar­miąc swo­ich zwie­rząt poza domem. 

Pro­win­cja zaka­zu­je prze­miesz­cza­nia kojo­tów o wię­cej niż jeden kilometr.

Eks­per­ci   twier­dzą, że relo­ka­cja roz­bi­ja jed­nost­ki rodzi­ny kojo­tów, co może być szko­dli­we dla szcze­niąt. Ponad­to, według Mini­ster­stwa Śro­do­wi­ska i Par­ków Alber­ty, pró­by wyła­py­wa­nia i prze­nie­sie­nia kojo­tów w mia­stach Ame­ry­ki Pół­noc­nej zawio­dły, czę­ścio­wo dla­te­go, że inne kojo­ty po pro­stu wpro­wa­dza­ją się, aby wypeł­nić wlne miejsce.

Jeśli kojo­ty nie mogą zostać prze­nie­sio­ne do nie­za­miesz­ka­łych obsza­rów dzi­kiej przy­ro­dy set­ki kilo­me­trów dalej, twier­dzą miesz­kań­cy Col­lin­gwo­od, to pozo­sta­wia jed­ną opcję …

 Strach w spo­łecz­no­ści powięk­sza  się, uwa­ża jeden z nich i doda­je, że zna sąsia­dów, któ­rzy przy­wią­za­li nóż do koń­ca słup­ka po tym, jak ich pies został zaata­ko­wa­ny przez kojo­ta — i teraz noszą domo­wej robo­ty „włócz­nię” za każ­dym razem, gdy cho­dzą na spa­cer ze swo­im zwierzakiem.