Po obcho­dach świę­ta Pesach

Świę­ta, świę­ta – i po świę­tach – gło­si popu­lar­ne porze­ka­dło. No dobrze, świę­ta – ale jakie? Repre­zen­tu­ją­ca Nasze­go Naj­waż­niej­sze­go Sojusz­ni­ka pani amba­sa­do­res­sa Żor­że­ta Mos­ba­cher z oka­zji świąt zło­ży­ła nam wszyst­kim życze­nia z oka­zji… — świę­ta Pesach, obcho­dzo­ne­go w całej Pol­sce na pamiąt­kę uciecz­ki Izra­eli­tów z Egiptu.

Z obfi­to­ści ser­ca usta mówią, więc nie moż­na wyklu­czyć, że pani Żor­że­ta już nie może się docze­kać maso­wych obcho­dów tego świę­ta w naszym nie­szczę­śli­wym kra­ju. A tak wła­śnie może być, jeśli reali­za­cja żydow­skich rosz­czeń odno­szą­cych się do tak zwa­nej „wła­sno­ści bez­dzie­dzicz­nej” będzie odby­wa­ła się w tem­pie nakre­ślo­nym przez Toma­sza K. Yazd­ger­di, peł­no­moc­ni­ka Depar­ta­men­tu Sta­nu do spraw holo­kau­stu w roz­mo­wie, jaką 25 paź­dzier­ni­ka ubie­głe­go roku prze­pro­wa­dził z nim pan amba­sa­dor Jacek Cho­do­ro­wicz, peł­no­moc­nik mini­stra spraw zagra­nicz­nych RP do spraw kon­tak­tów z dia­spo­rą żydowską.
Pan Cho­do­ro­wicz wyda­je się szcze­gól­nie dys­po­no­wa­ny do takich roz­mów, bo sam jest też przed­sta­wi­cie­lem owej dia­spo­ry, więc moż­na powie­dzieć, że w tej spra­wie kon­kret­ne posu­nię­cia Żydzi uzgad­nia­ją już sami ze sobą, pod­czas gdy Naczel­nik Pań­stwa Jaro­sław Kaczyń­ski otrzy­mał zada­nie utrzy­ma­nia pol­skiej opi­nii publicz­nej w nie­świa­do­mo­ści rze­czy aż do ostat­niej chwili.

Bar­dzo moż­li­we, że wła­śnie dla­te­go trzej kel­ne­rzy, któ­rym poma­ga­li pierw­szo­rzęd­ni fachow­cy, uto­ro­wa­li mu dro­gę do sta­no­wi­ska Naczel­ni­ka Pań­stwa przy zacho­wa­niu demo­kra­tycz­nych pozorów.



Rzecz w tym, że i tym razem pan Tomasz Yazd­ger­di oznaj­mia, że „stro­na ame­ry­kań­ska” rozu­mie, iż przez wybo­ra­mi do tubyl­cze­go Sej­mu i Sena­tu nie moż­na podej­mo­wać żad­nych decy­zji o cha­rak­te­rze „publicz­nym i for­mal­nym”, no ale zanim to po wybo­rach nastą­pi, to moż­na w dys­kre­cji doko­nać istot­ne­go postę­pu w tych roz­mo­wach, któ­ry, zda­niem peł­no­moc­ni­ka Depar­ta­men­tu Sta­nu, ma pole­gać na przej­ściu do uzgad­nia­nia kon­kret­nych kwot finan­so­wych. Czy w tej sytu­acji moż­na się dzi­wić, że pani amba­sa­do­res­sa tro­chę wyprze­dzi­ła czas i zło­ży­ła nam życze­nia z oka­zji świę­ta, któ­re – kto wie – może już wkrót­ce będzie­my obcho­dzi­li w ramach tak zwa­ne­go „jude­ochrze­ści­jań­stwa”?

Reklama

Judasz dostał za swo­je czyn­no­ści kon­fi­denc­kie 30 srebr­ni­ków, a pani Żor­że­ta obie­cu­je nam, że wizy do Ame­ry­ki zosta­ną dla Pola­ków znie­sio­ne. Rzecz w tym, że pani Żor­że­ta w tej spra­wie nie­wie­le ma do gada­nia, jesz­cze mniej niż pan pre­zy­dent Donald Trump, gdyż – jak to wie­lo­krot­nie już sły­sze­li­śmy – decy­zja w tej spra­wie nale­ży do Kon­gre­su – ale co jej szko­dzi obie­cać? To nic nie szko­dzi, zwłasz­cza, że rząd „dobrej zmia­ny” tę obiet­ni­cę przed­sta­wi jako kolej­ny sukces.

Tym­cza­sem — jak powia­da­li nad­wi­ślań­scy dżen­tel­me­ni – „life is bru­tal, plu­gaws ant full of zasadz­kas”, więc nie trze­ba było dłu­go cze­kać, kie­dy rado­sne obcho­dy świę­ta Pesach zosta­ły zakłó­co­ne sądem nad Juda­szem, jaki nie­któ­rzy przed­sta­wi­cie­le spo­łecz­no­ści mia­stecz­ka Pruch­nik koło Jaro­sła­wia, wzo­rem nie tyl­ko lat, ale i wie­ków ubie­głych sobie urzą­dzi­li. Natych­miast ener­gicz­nie zapro­te­sto­wał prze­ciw­ko temu sądo­wi Świa­to­wy Kon­gres Żydów, a w tej sytu­acji wła­dze mia­sta Pruch­ni­ka ener­gicz­nie się od sądu nad Juda­szem odcię­ły, skwa­pli­wie korzy­sta­jąc z uży­tecz­nej na wszel­kie oka­zje for­mu­ły, że wyda­rze­nie to odby­ło się „bez ich wie­dzy i zgody”.

Toteż pro­ku­ra­tu­ra w Jaro­sła­wiu, już bez obaw jakichś kom­pli­ka­cji, wsz­czę­ła ener­gicz­ne śledz­two, ale to jesz­cze nic w porów­na­niu z wia­do­mo­ścią, że po stro­nie Juda­sza opo­wie­dział się też Epi­sko­pat Pol­ski. To nie­zwy­kłe wyda­rze­nie, bo dotych­czas Epi­sko­pat wobec Juda­sza zacho­wy­wał dale­ko idą­cą rezer­wę – no ale sko­ro pani Żor­że­ta, któ­ra mimo wszyst­ko coś tam prze­cież musi wie­dzieć, skła­da Pola­kom życze­nia z oka­zji świę­ta Pesach, to i opi­nia o Juda­szu też będzie musia­ła zostać zre­wi­do­wa­na. To poka­zu­je, że wiel­kie zmia­ny nastą­pią nie tyl­ko w dzie­dzi­nie gospo­dar­czej i poli­tycz­nej, ale rów­nież – w sfe­rze teo­lo­gii, w któ­rej będzie poja­wia­ło się coraz wię­cej akcen­tów „jude­ochrze­ści­jań­skich”, aż pew­ne­go dnia zosta­ną już tyl­ko te akcenty.

Jak­że zresz­tą ina­czej, sko­ro na Ukra­inie dru­gą turę wybo­rów pre­zy­denc­kich zde­cy­do­wa­nie i wyso­ko wygrał pan Wło­dzi­mierz Zełen­ski, czy­li po nasze­mu – Żeleń­ski, co jest o tyle praw­do­po­dob­ne, że pocho­dzi on z bar­dzo porząd­nej, żydow­skiej rodzi­ny. Dotych­cza­so­wy pre­zy­dent Piotr Poro­szen­ko był tyl­ko pół-Żydem i w tym upa­try­wał­bym prze­wa­gę pana Wło­dzi­mie­rza Zeleń­skie­go, podob­nie jak aktu­al­ne­go ukra­iń­skie­go pre­mie­ra Wło­dzi­mie­rza Hrojsmana.

W dodat­ku izra­el­ska pra­sa bar­dzo się radu­je z wybo­ru pana Żeleń­skie­go utrzy­mu­jąc, że jest to pierw­szy Żyd na takim sta­no­wi­sku poza Izra­elem. Oczy­wi­ście to nie­praw­da, bo jesz­cze w XIX wie­ku pre­mie­rem bry­tyj­skim został Benia­min Disra­eli, któ­ry wpraw­dzie ucho­dził za chrze­ści­ja­ni­na, ale co to komu szko­dzi ucho­dzić niech­by i za Mar­sja­ni­na, kie­dy jest do zro­bie­nia inte­res? Nawia­sem mówiąc, pan Żeleń­ski jest uwa­ża­ny za wyna­la­zek żydow­skie­go oli­gar­chy Igo­ra Koło­myj­skie­go. Nie moż­na tedy wyklu­czyć, że jego zwy­cię­stwo może zwia­sto­wać kil­ka zmian. Po pierw­sze – że na proś­bę zarów­no Nasze­go, jak i Ukra­iń­skie­go Naj­waż­niej­sze­go Sojusz­ni­ka, pre­zy­dent Żeleń­ski przyj­mie do wia­do­mo­ści roz­biór Ukra­iny – żeby USA mogły spra­wić jakiś pre­zent ad cap­tan­dam bene­vo­len­tiam zim­ne­go ruskie­go cze­ki­sty Puti­na. „Po dru­gie – że po reali­za­cji żydow­skich rosz­czeń mająt­ko­wych przez rząd ”dobrej zmia­ny” po jesien­nych wybo­rach, rów­nież Pol­ska dosta­nie się pod żydow­ską oku­pa­cję. W tej sytu­acji moż­na będzie – po trze­cie – prze­pro­wa­dzić zain­sta­lo­wa­nie w Euro­pie Środ­ko­wej Jude­opo­lo­nii, zło­żo­nej z tery­to­rium Zachod­niej Ukra­iny i Wschod­niej Pol­ski, pod­czas gdy zachod­nia część nasze­go nie­szczę­śli­we­go kra­ju zosta­nie przez Nasze­go Naj­waż­niej­sze­go Sojusz­ni­ka zaofe­ro­wa­na Naszej Zło­tej Pani gwo­li cap­tan­dam bene­vo­len­tiam Niem­ców. Jestem pewien, że rząd „dobrej zmia­ny” uznał­by to za jesz­cze jeden, a wła­ści­wie nie „jesz­cze jeden”, tyl­ko wie­ko­pom­ny suk­ces – bo wresz­cie usta­ły­by oskar­że­nia nasze­go mniej war­to­ścio­we­go naro­du tubyl­cze­go o „anty­se­mi­tyzm”. To by nawet wyja­śnia­ło i gor­li­wość pani Żor­że­ty i opo­wie­dze­nie się po stro­nie Juda­sza przez Episkopat.

Być może, że i panu Bro­nia­rzo­wi, Wiel­kiej Nadziei Nauczy­ciel­stwa Pol­skie­go, ktoś tam coś szep­nął, bo kie­dy tyl­ko nastą­pił bole­sny powrót do poświą­tecz­nej rze­czy­wi­sto­ści, Zwią­zek Nauczy­ciel­stwa Pol­skie­go odmó­wił wzię­cia udzia­łu w roz­mo­wach „okrą­głe­go sto­łu”, kła­dąc lachę na matu­ry i matu­rzy­stów. Rząd w odpo­wie­dzi zapo­wie­dział skie­ro­wa­nie do Sej­mu spe­cu­sta­wy, któ­ra umoż­li­wi uczniom klas matu­ral­nych przy­stą­pie­nie do matu­ry bez udzia­łu „rad peda­go­gicz­nych” oraz sta­ra­nie się o wstęp na wyż­sze uczel­nie. „Peda­go­dzy” już pro­te­stu­ją, w obro­nie swe­go mono­po­lu na dopusz­cza­nie do matu­ry, ale chy­ba sto­ją na pozy­cji prze­gra­nej – o czym pró­bo­wa­łem prze­ko­nać na wawel­skim dzie­dziń­cu panią nauczy­ciel­kę, któ­ra wda­ła się ze mną w roz­mo­wę. Powie­dzia­łem, że rząd może wyko­rzy­stać zatwar­dzia­łość pana Bro­nia­rza, by prze­dłu­żyć strajk do waka­cji, a potem poza­my­kać wszyst­kie szko­ły, pozwal­niać straj­ku­ją­cych nauczy­cie­li i ogło­sić nowy zaciąg, na swo­ich warun­kach. Pani nauczy­ciel­ka powie­dzia­ła mi, że nie tyl­ko o pie­nią­dze tu cho­dzi, ale i o przy­szłość edu­ka­cji, do któ­rej tra­fił „dru­gi sort”. Na uwa­gę, że po co w takim razie „dru­gie­mu sor­to­wi” pod­no­sić pen­sje, już nie odpo­wie­dzia­ła, tyl­ko z iry­ta­cją się odda­li­ła. Jak mówił pro­le­ta­riac­ki poeta, „są w ojczyź­nie rachun­ki krzywd”, ale myślę, że „obca dłoń” już wkrót­ce je „prze­kre­śli”, co admi­ni­stra­cja „dobrej zmia­ny” uzna oczy­wi­ście za sukces.
Sta­ni­sław Michalkiewicz