Dr Leszek Sykul­ski jest wykła­dow­cą, geo­po­li­ty­kiem, publi­cy­stą, auto­rem ksią­żek, ma za sobą epi­zod pra­cy w admi­ni­stra­cji  pre­zy­den­ta Lecha Kaczyń­skie­go jak rów­nież w komi­sji likwi­da­cyj­nej WSI.

Mar­cin Janow­ski, „Na Argu­men­ty”: W tym roku mija trzy­dzie­sto­le­cie ofi­cjal­nej pol­skiej trans­for­ma­cji, jak to wyglą­da z per­spek­ty­wy geo­po­li­tycz­nej, któ­ra jest Panu bli­ska; czy moż­na powie­dzieć że to było odzy­ska­nie wol­no­ści? Czy raczej zosta­li­śmy prze­su­nię­ciem ze stre­fy wpły­wów Wscho­du do stre­fy wpły­wów Zacho­du, teraz jeste­śmy rów­nież nie­su­we­ren­nym pań­stwem, tak jak PRL, tyl­ko dzia­ła­my w tro­chę innych warunkach?

Dr Leszek Sykul­ski: — Myślę, że Pola­cy dosko­na­le wie­dzą i zda­ją sobie spra­wę z tego, że nastą­pi­ła tyl­ko i wyłącz­nie zmia­na kosme­tycz­na, to zna­czy zmia­na barw, a tak napraw­dę mie­li­śmy do czy­nie­nia z poro­zu­mie­niem się wła­dzy komu­ni­stycz­nej z czę­ścią tak zwa­nej opo­zy­cji demo­kra­tycz­nej, któ­rej z kolei część mia­ła ści­słe związ­ki ze służ­ba­mi spe­cjal­ny­mi, z taj­ny­mi służ­ba­mi kra­jów zachod­nich. Wie­my dosko­na­le, że część tak zwa­nej opo­zy­cji demo­kra­tycz­nej bra­ła i to nie­ma­łe pie­nią­dze od służb wywia­dow­czych kra­jów zachod­nich i tak napraw­dę Pol­ska, tak­że w sen­sie geo­po­li­tycz­nym, jest dzi­siaj suk­ce­so­rem pol­skiej Rzecz­po­spo­li­tej Ludowej.

Oczy­wi­ście, zmie­ni­li­śmy tyl­ko i wyłącz­nie obóz poli­tycz­ny, czy też geo­stra­te­gicz­ny, nato­miast uza­leż­nie­nie naszych elit decy­zyj­nych elit, któ­re moż­na powie­dzieć – no deep sta­te nie mamy w Pol­sce – ale jeśli cho­dzi o same eli­ty decy­zyj­ne, jeśli cho­dzi o eli­ty finan­so­we, wyro­sły na grun­cie tak zwa­nej trans­for­ma­cji ustro­jo­wej. Jeśli cho­dzi o kwe­stię powią­za­nia sfe­ry poli­tycz­nej, finan­so­wej i taj­nych służb to mamy tutaj do czy­nie­nia ze spad­ko­bier­ca­mi PRL‑u. Prze­cież tak napraw­dę, jeśli cho­dzi o kontr­wy­wiad, tzw. kontr­wy­wiad cywil­ny, jeśli cho­dzi o służ­by woj­sko­we czy taj­ne służ­by, jeśli cho­dzi o wywiad cywil­ny, to nigdy w Pol­sce nie było real­nej wery­fi­ka­cji. Wywiad prak­tycz­nie jeśli cho­dzi o zarząd I MSW prze­szedł w for­mie nie­tknię­tej do tak zwa­nej III Rzeczpospolitej.


Dzi­siaj mamy pokło­sie tego wszyst­kie­go, tych wszyst­kich ukła­dów, któ­re były w poprzed­nim, słusz­nie minio­nym, okre­sie, dzi­siaj mamy powtór­kę w innej sce­ne­rii, w innym entourage’u jeśli cho­dzi o postęp tech­no­lo­gicz­ny, ale ten układ cały czas ist­nie­je i Pola­cy zda­ją sobie z tego spra­wę, a że jeste­śmy w orbi­cie wpły­wów inne­go mocar­stwa i nasza pod­mio­to­wość jest bar­dzo moc­no ogra­ni­czo­na. Na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej Pol­ska musi się liczyć ze zda­niem inne­go mocar­stwa, w tym przy­pad­ku Sta­nów Zjednoczonych.

    — Mówił Pan tutaj o eli­tach pań­stwo­wo­twór­czych i czy nie jest tro­chę taką pozo­sta­ło­ścią po cza­sach PRL‑u –  czy nie jest pozo­sta­ło­ścią men­tal­ną tych ludzi, któ­rzy kie­ru­ją Pol­ską chęć dołą­cze­nia się do któ­re­goś z rydwa­nów, a to nie­miec­kie­go, to ame­ry­kań­skie­go, a to jesz­cze innego?

Myślę że klien­tyzm, taka posta­wa spo­łecz­na, posta­wa czę­ści elit decy­zyj­nych w Pol­sce jest bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­na prak­tycz­nie od 2. poło­wy XVIII wie­ku i ten klien­tyzm, jako ele­ment już nawet cha­rak­te­ru naro­do­we­go Pola­ków jest bar­dzo trud­no wyplenić.

Ta chęć chwy­ta­nia się klam­ki obce­go mocar­stwa, chęć — powie­dzie­li­by­śmy — pod­wie­sza­nia się, opie­ra­nia nasze­go bez­pie­czeń­stwa wła­śnie na ści­słym soju­szu z jakimś mocar­stwem czy to ościen­nym, czy też zamor­skim, jest cha­rak­te­ry­stycz­na. Widzie­li­śmy to dosko­na­le w wie­ku XVIII. Część naszych elit decy­zyj­nych, część szlach­ty, część oli­gar­chii magnac­kiej chcia­ła, upa­try­wa­ła tutaj szan­sę reali­za­cji swo­ich par­ty­ku­lar­nych inte­re­sów w opar­ciu o Rosję, część w opar­ciu o Pru­sy, widzie­li­śmy, mie­li­śmy Stron­nic­two Pru­skie, mie­li­śmy Stron­nic­two Ruskie, jak to było nazy­wa­ne, tak­że w publi­cy­sty­ce epo­ki, nato­miast już w II Rzecz­po­spo­li­tej widzie­li­śmy stron­nic­twa pro­fran­cu­skie, pro­bry­tyj­skie, tak­że o wie­le mniej sil­ne pro­nie­miec­kie, gru­py pro­so­wiec­kie rów­nież funk­cjo­no­wa­ły na tere­nie II RP i prak­tycz­nie nic się nie zmieniło.

Dzi­siaj rów­nież mamy część elit decy­zyj­nych bar­dzo moc­no wiszą­cych u klam­ki ame­ry­kań­skiej, część u klam­ki nie­miec­kiej, część chęt­nie widzia­ła­by Pol­skę u boku Rosji i tak napraw­dę cały czas mamy do czy­nie­nia z tym klien­ty­zmem,  przez część publi­cy­stów  nazy­wa­nym kun­dli­zmem czy­li takim umniej­sza­niem Pol­ski. Mówi­ło się w II Rzecz­po­spo­li­tej o umniej­szy­cie­lach Pol­ski; ludziach, któ­rzy nie widzą tego poten­cja­łu, któ­ry tkwi w naszym naro­dzie, w cywi­li­za­cji łaciń­skiej, czy w ogó­le w poten­cja­le geo­po­li­tycz­nym, jaki ma nasz kraj.

  — Suwe­ren­ność to rów­nież suwe­ren­ność umy­sło­wa – suwe­ren­ność uczel­ni – Pan jest przed­sta­wi­cie­lem świa­ta aka­de­mic­kie­go, mało jest ośrod­ków, któ­re mia­ły­by two­rzyć suwe­ren­ną myśl pol­ską, któ­re reali­zo­wa­ła­by pol­ski inte­res. Jak to wygląda?

- Ja myślę, że jest bar­dzo smut­ne dzie­dzic­two i bar­dzo destruk­cyj­ne dzie­dzic­two PRL‑u czy­li wyru­go­wa­nie ludzi myślą­cych niezależnie.

Widzi­my dzi­siaj, że na wie­lu uczel­niach domi­nu­ją ludzie koja­rze­ni z mark­si­zmem kul­tu­ro­wym, jest bar­dzo wie­lu przed­sta­wi­ciel post­mo­der­ni­zmu w naukach huma­ni­stycz­nych, spo­łecz­nych, czy­li ludzie, któ­rzy krót­ko mówiąc rela­ty­wi­zu­ją poję­cie prawdy.

Jeśli spoj­rzy­my na tzw. teo­rię praw­dy Jur­ge­na Haber­ma­sa,  rela­ty­wi­za­cję poję­cia praw­dy, to widzi­my, że skut­ki tego są abso­lut­nie destruk­cyj­ne dla pol­skiej myśli.

Jeśli widzi­my że nauki poli­tycz­ne, pol­ska nauka o sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, teo­ria sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, jakaś efe­me­rycz­na nawet myśl geo­po­li­tycz­na, któ­ra funk­cjo­nu­je na pol­skich uczel­niach, w dużej mie­rze są zdo­mi­no­wa­ne wła­śnie przez ten klien­tyzm, czy­li opie­ra­nie się tyl­ko i wyłącz­nie na jed­nym warian­cie w poli­ty­ce zagra­nicz­nej, nie­do­pusz­cza­nie w ogó­le myśli, że Pol­ska mogła­by pro­wa­dzić poli­ty­kę wie­lo­wek­to­ro­wą, czy­li poli­ty­kę roz­sze­rza­nia tej pale­ty wybo­rów geo­po­li­tycz­nych i stra­te­gicz­nych, ponie­waż dzi­siaj mamy wie­le zagro­żeń na świecie.

Sta­ny Zjed­no­czo­ne są coraz bar­dziej zaan­ga­żo­wa­ne na Dale­kim Wscho­dzie, na zachod­nim Pacy­fi­ku, w Azji Wschod­niej na Indo Pacy­fi­ku i kto wie jak zacho­wa­ją się Sta­ny Zjed­no­czo­ne, gdy­by doszło do woj­ny z Chi­na­mi, a Pol­ska była­by w potrze­bie. To jest taka kla­sycz­na pułap­ka Kin­dle­ber­ge­ra opi­sa­na przez ame­ry­kań­skie­go gostra­te­ga Jose­pha Nye’a.

I oczy­wi­ście w Pol­sce, na pol­skich uczel­niach tego się nie roz­wi­ja, ponie­waż domi­nu­je jeden nurt, nie wol­no w ogó­le kwe­stio­no­wać sku­tecz­no­ści NSTO, nie wol­no się nawet zasta­na­wiać na pol­skich uczel­niach czy arty­kuł 5. NATO mógł­by nie zostać zasto­so­wa­ny w prak­ty­ce; mógł­by się skoń­czyć tyl­ko na przy­kład, dekla­ra­cja­mi dyplo­ma­tycz­ny­mi. „Nie wol­no” w tym sen­sie, że jest przede wszyst­kim auto­cen­zu­ra. To nawet nie cho­dzi o to, że jest cen­zor, któ­ry zabra­nia poru­szać takich tema­tów, tyl­ko jest wytwo­rzo­na atmos­fe­ra badań, atmos­fe­ra przy­zna­wa­nia gran­tów nauko­wych, orga­ni­za­cji kon­fe­ren­cji i dobo­ru tema­tycz­ne­go i kadro­we­go kon­fe­ren­cji, że tego typu tema­ty, tego typu oso­by, któ­re mogła­by poru­szać te tema­ty nie­wy­god­ne są po pro­stu usu­wa­ne w cień bądź eliminowane.

Tak samo kwe­stia usta­wia­nych kon­kur­sów naucze­nia, kwe­stia tego, że wie­lu współ­pra­cow­ni­ków służb PRL‑u byłych współ­pra­cow­ni­ków Służ­by Bez­pie­czeń­stwa, wywia­du PRL, a tak­że byłych ofi­ce­rów Służ­by Bez­pie­czeń­stwa i Urzę­du Ochro­ny Pań­stwa, dzi­siaj bry­lu­je na pol­skich uni­wer­sy­te­tach i sku­tecz­nie ogra­ni­cza wachlarz pro­wa­dzo­nych badań nad bez­pie­czeń­stwem naro­do­wym Polski.

    — Jak wyglą­da prze­ło­że­nie, bra­ku tej myśli na rela­cje spo­łecz­ne, bo nie­któ­rzy twier­dzą żeby­śmy prze­szli od post­ko­mu­ni­zmu do post­mo­der­ni­zmu i Pola­cy tego zde­rze­nia z post­mo­der­ni­zmem nie wytrzy­ma­li, ponie­waż nie było żad­ne­go eli­tar­ne­go ośrod­ka, któ­ry by ostrzegł Pola­ków przed tym co się zbli­ża; że wię­cej tego czer­wo­ne­go zaczę­ło iść nie ze wscho­du, ale z zachodu.

 War­to pod­kre­ślić, że refor­mę szkol­nic­twa, z któ­rej obec­ny rząd się wyco­fu­je, wpro­wa­dzał pan Hand­ke z „Soli­dar­no­ści”, gdzie sko­pio­wa­no wła­śnie te lewac­kie post­mo­der­ni­stycz­ne wzor­ce, któ­re ogłu­pi­ły tam­tej­szą mło­dzież, wzor­ce opar­te o wspo­mnia­ną przez pana teo­rię kry­tycz­ną, budo­wa­nia oiko­fo­bii, bar­dzo czę­sto ogłu­pia­nia ludzi, dawa­nie wie­dzy frag­men­ta­rycz­nej. Dzi­siaj po pra­wie 20 latach dzia­ła­nia tam­te­go sys­te­mu przy­wra­ca się ten sys­tem post­pe­ere­low­ski z róż­ny­mi wła­śnie pro­ble­ma­mi. Jak Pan patrzy na te sprawy?

- Myślę, że przede wszyst­kim w pol­skim spo­łe­czeń­stwie to smut­ne dzie­dzic­two i tak napraw­dę bar­dzo destruk­cyj­ne dzie­dzic­two PRL‑u nadal domi­nu­je, czy­li takie przy­zwo­le­nie na – moż­na powie­dzieć – zor­ga­ni­zo­wa­ną gra­bież, na to, że wła­dza krad­nie mówiąc takim pro­stym języ­kiem. Część spo­łe­czeń­stwa się cie­szy, że wła­dza krad­nie, ale się dzie­li. Czy­li przy­zwo­le­nie na roz­daw­nic­two publicz­nych pie­nię­dzy, przy­zwo­le­nie na roz­bu­do­wa­ną, bizan­tyj­ską biu­ro­kra­cję, przy­zwo­le­nie na kwe­stio­no­wa­nie poję­cia praw­dy, na rela­ty­wi­za­cję poję­cia praw­dy w życiu spo­łecz­nym, w życiu aka­de­mic­kim i to przy­zwo­le­nie nie­ste­ty funkcjonuje.

Tak­że wpro­wa­dze­nie pojęć „dys­kur­su” i „kon­sen­su­su”, jed­nych z naj­bar­dziej destruk­cyj­nych kate­go­rii lin­gwi­stycz­nych, wyru­go­wa­nie obiek­tyw­nej praw­dy, wyru­go­wa­nie poję­cia kompromisu.

Poję­cie kom­pro­mi­su prze­cież pole­ga na tym, że pan ma swo­je inte­re­sy, swo­ją rację, ja mam swo­je inte­re­sy i swo­ją rację, ale szu­ka­my pola wspól­ne­go, nato­miast kon­sen­sus to nie jest to samo co kom­pro­mis, kon­sen­sus pole­ga na tym, że ja się wyzby­wam swo­jej racji pan się wyzby­wa swo­jej racji i budu­je­my zupeł­nie nową kate­go­rię, gdzie się doga­du­je­my co jest praw­dą, a co nie.

Nie odwo­łu­je­my się do kla­sycz­ne­go poję­cia praw­dy, do cze­goś obiek­tyw­ne­go co funk­cjo­nu­je, tyl­ko w naszym gro­nie doga­du­je­my się, co jest praw­dą. Two­rzy­my nie dys­ku­sję, a dys­kurs wła­śnie; dys­kurs, któ­re­go skut­kiem jest kon­sen­sus, któ­ry abso­lut­nie roz­mi­ja się z poję­ciem praw­dy obiek­tyw­nej i to jest zakwe­stio­no­wa­nie tak napraw­dę naszych korze­ni, korze­ni cywi­li­za­cji łacińskiej.

Ten trend, funk­cjo­nu­je od 30 lat, od ponad 30 lat. Tutaj się z panem zga­dzam, że tak napraw­dę post­ko­mu­nizm prze­kształ­cił się wprost w post­mo­der­nizm, gdzie budu­je się model spo­łe­czeń­stwa kon­sump­cyj­ne­go, gdzie tak napraw­dę, gdy­by­śmy spoj­rze­li sobie na pira­mi­dę potrzeb, pira­mi­dę moty­wa­cji Abra­ha­ma Maslo­va, to zoba­czy­my, że te spo­łecz­ne aspi­ra­cje są na tym dole pira­mi­dy; spo­łe­czeń­stwo wyzby­wa się wyż­szych dążeń. Mamy do czy­nie­nia z rela­ty­wi­za­cją poję­cia trans­cen­den­cji, poję­cie Boga rów­nież jest rela­ty­wi­zo­wa­ne; każ­dy może mieć swo­je­go Boga; nie ma poję­cia abso­lu­tu i docho­dzi­my do pew­ne­go tren­du, gdzie post­mo­der­ni­ści bar­dzo głę­bo­ko inge­ru­je w natu­rę człowieka.

Mamy poję­cie Maxa More’a wol­no­ści mor­fo­lo­gicz­nej; że czło­wiek może z sobą zro­bić dosłow­nie co chce, że moż­na two­rzyć połą­cze­nia czło­wie­ka z robo­tem, połą­cze­nia świa­do­mo­ści ludz­kiej z sys­te­mem infor­ma­tycz­nym, ponie­waż wyni­ka to z wol­no­ści mor­fo­lo­gicz­nej. To kwe­stio­nu­je w ogó­le poję­cie abso­lu­tu; czło­wiek zastę­pu­je Boga czło­wiek sta­je się bogiem, i tak napraw­dę jest to wcie­le­nie w życie filo­zo­fii, któ­rą stwo­rzył jesz­cze Niko­łaj Fio­do­rov XIX-wiecz­ny rosyj­ski filo­zof pra­wo­sław­ny, któ­ry mówił o tym, że to wła­śnie czło­wiek dopro­wa­dzi do tego, że zmar­li zmar­twych­wsta­ną, że zmar­twych­wsta­nie przyj­dzie nie przez Chry­stu­sa, nie przez Boga, ale przez czło­wie­ka; że czło­wiek sam stwo­rzy sobie zbawienie.

I to jest bar­dzo nie­bez­piecz­ny trend, któ­ry tak napraw­dę roz­my­wa nasze korze­nie, a jak wia­do­mo, czło­wie­kiem bez korze­ni, czło­wie­kiem bez wła­ści­wo­ści, czło­wie­kiem bez toż­sa­mo­ści jest nie­zwy­kle łatwo rządzić.


 — Łatwo ste­ro­wać i wła­śnie dzi­siaj docho­dzi­my do sytu­acji takiej, tak jak Pan powie­dział, przez odcię­cie się od świa­ta war­to­ści, czło­wiek się dehu­ma­ni­zu­je, i spro­wa­dza do funk­cji bio­lo­gicz­nych; ludzie demon­stru­ją swo­ją pozy­cję spo­łecz­ną przez to co kon­su­mu­ją, ile kon­su­mu­ją, docho­dzi­my do sytu­acji ze świa­ta przyrody.

- Moż­na powie­dzieć nie­co pół żar­tem pół serio, że dzi­siaj doży­li­śmy cza­sów, że licz­ba zje­dzo­nych bur­ge­rów jest waż­niej­sza od licz­by prze­czy­ta­nych ksią­żek, czy, że licz­ba posia­da­nych samo­cho­dów jest waż­niej­sza od licz­by ksią­żek posia­da­nych w biblio­te­ce i nie­ste­ty mamy do czy­nie­nia ze spo­łe­czeń­stwem kon­sump­cyj­nym, któ­re opie­ra się na tym dole potrzeb Maslova.

To jest bar­dzo nie­bez­piecz­ne, bo czło­wiek, któ­ry wyłącz­nie jest kon­su­men­tem tre­ści, kon­su­men­tem infor­ma­cji, tak napraw­dę dzia­ła reak­tyw­nie, bar­dzo łatwo wpły­wać na nastrój takie­go czło­wie­ka, na jego emocje.

Taki czło­wiek nie myśli racjo­nal­nie, nie podej­mu­je racjo­nal­nych wybo­rów, nie podej­mu­je wybo­rów w opar­ciu o war­to­ści wyż­sze. Kie­ru­je się tyl­ko war­to­ścia­mi docze­sny­mi, czy powie­dział­bym tyl­ko chwi­lo­wy­mi, zachcian­ka­mi,  niskich lotów roz­ryw­ką. Takim spo­łe­czeń­stwem jest nie­zwy­kle łatwo rządzić.

Prze­cież zapew­ne Pan pamię­ta też te cza­sy kie­dy sąsie­dzi w blo­kach wie­żow­ca zna­li się wszy­scy; Pola­cy się wszy­scy zna­li, a dzi­siaj mamy do czy­nie­nia z taką sytu­acją, że ludzie nawet na jed­nym pię­trze nie zna­ją się, nie zna­ją ani nawet swo­jej toż­sa­mo­ści ani nie roz­ma­wia­ją w ogó­le ze sobą, każ­dy jest zapa­trzo­ny w ekran swo­je­go smart­fo­na czy ekran tele­wi­zo­ra. Takim spo­łe­czeń­stwem jest bar­dzo łatwo rządzić.

 — I mamy też tre­su­rę, bo wła­dza może komuś ode­brać na przy­kład te dobra i zadać jakiś tam ból, jakiś dys­kom­fort w życiu prowadzić.

- Mamy do czy­nie­nia z two­rze­niem się nowych mono­po­li, jak cho­ciaż­by YouTu­be, któ­ry jest już mono­po­li­stą, jak Google. I pyta­nie czy tego typu kon­cer­ny ponadna­ro­do­we nie będą wyko­rzy­sty­wa­ły tego do swo­ich celów, do celów wła­śnie inte­re­sów kor­po­ra­cji ponadna­ro­do­wych, a nie państw naro­do­wych. No widzi­my że już wyko­rzy­stu­ją; że jest to pyta­nie retoryczne.

Pyta­nie, do cze­go to dopro­wa­dzi? Moim zda­niem współ­cze­sna cywi­li­za­cja w zna­cze­niu tech­no­lo­gicz­nym, a tak­że to osła­bie­nie cywi­li­za­cji ducho­wej, tej cywi­li­za­cji łaciń­skiej w naszym przy­pad­ku, o któ­rej pisał pro­fe­sor Feliks Konecz­ny pro­wa­dzi do nowe­go totalitaryzmu.

Widzi­my już, jak to w prak­ty­ce wyglą­da, już w Chiń­skiej Repu­bli­ce Ludo­wej; sys­tem kon­tro­li spo­łecz­nej, sys­tem kre­dy­tu spo­łecz­ne­go, sys­tem maso­wej iden­ty­fi­ka­cji twa­rzy, maso­wy sys­tem moni­to­rin­gu miej­skie­go, pań­stwo­we­go, przy­zna­wa­nia punk­tów za lojal­ność wobec wła­dzy. To jest bar­dzo nie­bez­piecz­ny trend i ja uwa­żam  – nie chciał­bym być pro­ro­kiem – ale zaj­mu­jąc się geo­po­li­ty­ką dostrze­gam pew­ne tren­dy, myślę że XXI wiek będzie erą nowych, strasz­nych totalitaryzmów.

- A czy mógł­by Pan opo­wie­dzieć o sys­te­mie kre­dy­tu spo­łecz­ne­go bo to jest bar­dzo ciekawe?

- Każ­dy doro­sły Chiń­czyk ma przy­zna­ną pulę punk­tów  i w zależ­no­ści od tego, czy zacho­wu­je się w spo­sób pożą­da­ny wobec wła­dzy, ma punk­ty doda­wa­ne, bądź odej­mo­wa­ne. Poma­ga temu sys­tem wie­lu dzie­siąt­ków miliar­dów kamer, któ­ry jest roz­bu­do­wy­wa­ne w całym Pań­stwie Środ­ka. Te kame­ry są wypo­sa­żo­ne w sys­tem iden­ty­fi­ka­cji twa­rzy, czy­li jeże­li ktoś prze­cho­dzi na czer­wo­nym świe­tle, a nie stoi poli­cjant, któ­ry go zatrzy­ma i daje mu man­dat tyl­ko jest auto­ma­tycz­nie iden­ty­fi­ko­wa­na twarz i  sztucz­na inte­li­gen­cja odej­mu­je okre­ślo­ną licz­bę punk­tów takiej osobie.

Jeże­li dany oby­wa­tel Chiń­skiej Repu­bli­ki Ludo­wej bie­rze udział w mar­szu czy w jakiejś demon­stra­cji anty­rzą­do­wej, to rów­nież we wszel­kie­go rodza­ju miej­scach publicz­nych są kame­ry, któ­re iden­ty­fi­ku­ją uczest­ni­ków takie­go zgro­ma­dze­nia nie­le­gal­ne­go i sys­tem odej­mu­je te punk­ty. Z kolei, za zapi­sa­nie się do Komu­ni­stycz­nej Par­tii Chin punk­ty są doda­wa­ne; za udział w jakimś mar­szu pań­stwo­wym, popar­cia dla władz rów­nież są te punk­ty dodawane.

Jak to się prze­kła­da na real­ne kon­kret­ne życie oby­wa­te­la chiń­skie­go; jeże­li tych punk­tów bra­ku­je, bo są róż­ne puła­py, to dany Chiń­czyk nie może kupić bile­tu kole­jo­we­go, nie może kupić bile­tu lot­ni­cze­go, (w zeszłym roku kil­ku­na­stu milio­nom oby­wa­te­li Chin odmó­wio­no sprze­da­ży bile­tów kole­jo­wych i lot­ni­czych); nie może wypo­ży­czyć samo­cho­du, nie może wziąć kre­dy­tu w ban­ku, nie może wysłać swo­je­go dziec­ka do dobrej szko­ły, na dobry uni­wer­sy­tet czy nie może wyje­chać za granicę.

Czy­li mamy do czy­nie­nia z abso­lut­nie nowym tota­li­ta­ry­zmem, któ­ry tak napraw­dę idzie jesz­cze dalej, ponie­waż Chiń­czy­cy i Rosja­nie i Ame­ry­ka­nie i sze­reg innych czo­ło­wych mocarstw świa­ta, roz­wi­ja filo­zo­fię, ale tak­że całą tech­no­lo­gię, któ­rą może­my okre­ślić inte­lek­tu­al­nym nur­tem trans­hu­ma­ni­zmu, czy­li wła­śnie zwięk­sza­niem poten­cja­łu czło­wie­ka, krzy­żo­wa­nie czło­wie­ka z nowin­ka­mi technologicznymi.

Oczy­wi­ście są tutaj ele­men­ty korzyst­ne, na przy­kład wszel­kie­go rodza­ju pro­te­zy bio­nicz­ne, ale idzie to o wie­le dalej, by krzy­żo­wać sztucz­ną inte­li­gen­cję z czło­wie­kiem, two­rzyć cybor­gi i tak napraw­dę mamy do czy­nie­nia z zagro­że­niem dehu­ma­ni­za­cją; stwo­rze­niem ery post­hu­ma­ni­zmu, świa­ta, w któ­rym tak napraw­dę czło­wiek zosta­nie zastą­pio­ny przez krzy­żów­ki czło­wie­ka i maszy­ny, czy też głę­bo­ko idą­ce mody­fi­ka­cje DNA. Ponie­waż dzi­siaj wie­my że na przy­kład w Chi­nach są robio­ne mody­fi­ka­cje DNA w taki spo­sób, aby stwo­rzyć czło­wie­ka pożą­da­ne­go przez wła­dzę, z okre­ślo­ny­mi cecha­mi psychomotorycznymi.

 — Czy moż­na powie­dzieć, że prze­cho­dzi­my od świa­ta Orwel­la do Nowe­go Wspa­nia­łe­go Świa­ta Huxleya?

- Myślę, że to jest bar­dzo bli­skie, ponie­waż wła­śnie brat tego powie­ścio­pi­sa­rza stwo­rzył poję­cie trans­hu­ma­ni­zmu, więc tutaj napraw­dę mamy do czy­nie­nia z taką zbież­no­ścią myśle­nia na temat przyszłości.

Jest to świat, któ­ry oczy­wi­ście nie­sie wie­le szans dla czło­wie­ka, pozwa­la na lep­sze życie, na prze­dłu­że­nie życia ludz­kie­go, popra­wę kom­for­tu tego życia, ale stwa­rza tak­że bar­dzo wie­le zagro­żeń, ponie­waż powsta­je pyta­nie czy będzie­my w sta­nie kon­tro­lo­wać sztucz­ną inte­li­gen­cję, kto będzie pono­sił kon­se­kwen­cje na przy­kład  błęd­nej iden­ty­fi­ka­cji twa­rzy; prze­cież moż­na znisz­czyć komuś życie, moż­na go ska­zać na dłu­go­let­nie wię­zie­nie,  przy pomo­cy sztucz­nej inte­li­gen­cji, gdzie dany czło­wiek nie będzie miał w ogó­le moż­li­wo­ści odwo­ła­nia się od wyro­ku sztucz­nej inte­li­gen­cji. Wie­lu pisa­rzy scien­ce fic­tion, poczy­na­jąc od Sta­ni­sła­wa Lema nasze­go wybit­ne­go pisa­rza sci-fi, two­rzy­ło już takie wizje, strasz­nej przy­szło­ści, gdzie maszy­ny, sztucz­na inte­li­gen­cja, będzie tak napraw­dę zagra­ża­ła czło­wie­ko­wi, ale jak widzi­my, nie jest to już sci-fi tyl­ko świat, któ­ry roz­wi­ja się na naszych oczach.

Na naszych oczach, ale nie w pol­skich mediach głów­ne­go nur­tu któ­re cały czas trak­tu­ją Pol­skę, jako takie pań­stwo na ubo­czu; my jeste­śmy z kra­ja; my tyl­ko się pod­łą­cza­my pod jakieś tam impe­rium któ­re aku­rat prze­wo­dzi. Mamy cały czas ten brak reflek­sji. Widać, że w Pol­sce oddol­nie odbu­do­wu­ją się jakieś eli­ty naro­do­wo­twór­cze, nato­miast rzą­dzą cały czas ludzie nie z tej epo­ki, któ­rzy myślą po sta­re­mu, któ­rzy moty­wu­ją też ludzie w sta­ry spo­sób, wręcz moż­na powie­dzieć jak z fol­war­ku pańsz­czyź­nia­ne­go, jest wła­dza, któ­ra roz­da­je jakieś ser­wi­tu­ty, ludziom jakieś plu­sy, i ci ludzie mają bić bra­wo tej wła­dzy, a jakoś tam świat pły­nie i my się dowia­du­je­my dopie­ro po cza­sie, że coś się stało.

 — Myśle że dobrą puen­tą naszej roz­mo­wy, będzie stwier­dze­nie, że w Pol­sce napraw­dę bra­ku­je zaple­cza inte­lek­tu­al­ne­go naszych elit decy­zyj­nych, zaple­cza, któ­re myśli stra­te­gicz­nie. Nie mam na myśli pań­stwo Think tan­ków, któ­re są kla­kie­ra­mi wła­dzy, gdzie pisze się takie ana­li­zy, któ­re wła­dza chce prze­czy­tać; mam na myśli ludzi, któ­rzy myślą w spo­sób strategiczny.

Wie­my, że w PRL‑u było tak, że ofi­ce­ro­wie czy to Służ­by Bez­pie­czeń­stwa czy wywia­du czy Ludo­we­go Woj­ska Pol­skie­go wysy­ła­ni na stu­dia do Moskwy, na wszel­kie­go rodza­ju kur­sy nie byli dopusz­cza­ni do stu­diów stra­te­gicz­nych, do pozio­mu geo­po­li­tycz­ne­go. Koń­czy­li swo­ją edu­ka­cję na stu­diach ope­ra­cyj­nych. I dzi­siaj jeśli spoj­rzy­my na men­tal­ność ofi­ce­rów wywia­du woj­sko­we­go czy wywia­du cywil­ne­go, któ­rzy prze­szli jak­by do tej sfe­ry cywil­nej i piszą książ­ki na temat sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, czy spoj­rzy­my na men­tal­ność na wypo­wie­dzi tych osób o pra­wach mię­dzy­na­ro­do­wych naszych spra­wach mię­dzy naro­do­wych  to to jest poziom tak­tycz­ny, to jest być może poziom ope­ra­cyj­ny, ale to nie jest poziom, któ­ry wybie­gał­by na 25 lat do przo­du, na poziom przy­naj­mniej jed­ne­go poko­le­nia, to są ludzie, któ­rzy widzą drze­wo, a nie widzą lasu. Nie mają tej sze­ro­kiej per­spek­ty­wy, nie potra­fią myśleć wiel­ko­prze­strzen­nie, dłu­go­okre­so­wo. I to nas gubi, ponie­waż nie dostrze­ga­ją  pro­ce­sów, któ­re dostrze­ga­ją eli­ty decy­zyj­ne, zaple­cze inte­lek­tu­al­ne elit decy­zyj­nych w takich kra­jach, jak Fede­ra­cja Rosyj­ska, Niem­cy, Sta­ny Zjed­no­czo­ne, Chiń­ska Repu­bli­ka Ludo­wa, czy na przy­kład Iran.

I tego co mogli­by­śmy sobie życzysz, to żeby w Pol­sce, nawet oddol­nie, nawet poprzez oddol­ne tele­wi­zje, oddol­ne kana­ły w takich ser­wi­sach jak YouTu­be, oddol­ne sto­wa­rzy­sze­nia, fun­da­cje, aby roz­wi­ja­ły się śro­do­wi­ska myślą­ce nie­za­leż­nie, któ­re będą zgłę­bia­ły swo­ją wie­dzę na temat świa­ta poza nur­tem dopusz­czo­nym przez wła­dzę, będą pozy­ski­wa­ły wie­dzę na temat kla­sy­ków  myśli stra­te­gicz­nej, naj­więk­szych mocarstw świa­to­wych i będą wybie­ga­ły poza te opłot­ki nasze­go tyl­ko i wyłącz­nie nasze­go kraju.

   — Cze­go Panu, sobie i nam wszyst­kim życzę. Dzię­ku­ję bardzo.

Roz­ma­wiał Mariusz Janow­ski

Tele­wi­zja „Na Argu­men­ty”. Spi­sa­ne z taśmy.