Leszek Samborski: Od Zanzibaru do Ngorongoro cz. 13 – Jezioro Natron

W północnej Tanzanii, tuż przy granicy z Kenią jest bardzo nietypowe jezioro o nazwie Natron. Alkaliczna woda jeziora ma pH nawet do 10.5 jest tak żrąca, że może wypalić skórę i oczy zwierząt, które nie są do niej przystosowane.

Silnie zasadowy odczyn wody to efekt obecności węglanu sodu i innych minerałów, które wpływają do jeziora z okolicznych wzgórz. Węglan sodu, który w czasach starożytnego Egiptu był używany do mumifikacji – działa również jako konserwant ciał zwierząt, które zanurzyły się w wodach jeziora Natron.

Natron jest naturalnie występującą mieszaniną węglanu sodu, zwanej także sodą oczyszczoną z małymi ilościami chlorku sodu i siarczanu sodu.

W każdej kuchni znajdziemy żółte pudełeczko z napisem Baking Soda – Bicarbonate de soude. Gdy coś nasz rano podsusza, dobrze jest zrobić silnie musujący napój. A więc pół szklanki wody, troszkę octu i pół łyżeczki sody. Kiedy to zamieszamy, napój silnie gazuje. Pobudza to pracę żołądka, następuje głośne beknięcie, a my czujemy się wspaniale. Ciekawe co by się stało gdybyśmy do jeziora Natron wlali cysternę octu?

Fotograf Nick Brandt odkrył szczątki zwierząt i ptaków. „Nagle okazało się, że stworzenia – wszelkiego rodzaju ptaki i nietoperze leżą wyrzucone wzdłuż linii brzegowej jeziora Natron. – Wziąłem stworzenia, które odnalazłem na brzegu, a następnie umieściłem je w takich pozycjach, by wyglądały, jakby z powrotem wróciły do życia – napisał Brandt w swojej książce.

Wszystkie zwierzęta, jakie sfotografowałem, znalazłem wyrzucone  na brzegu, podczas wędrowania brzegiem jeziora Natron. Działo się to podczas suchej pory roku, gdy w jeziorze brakowało wody. Nie wiadomo dokładnie, jak zginęły, ale podejrzewam, że zmyliła je lustrzana powierzchnia wody i po prostu poleciały na pewną śmierć – opisuje Brandt.

Powierzchnia jeziora jest zmienna i jest uzależniona od poziomu wody, który ulega wahaniom spowodowanym parowaniem lub opadami deszczu. Cofająca się woda odsłania mieszaninę soli i minerału o nazwie natron, od którego pochodzi nazwa jeziora. Jezioro osiąga maksymalną powierzchnię 850 km2, a temperatura wody dochodzi do 41 stopni C.

Jezioro jest królestwem flamingów – co roku gniazduje w jego obrębie ok. 2 miliony tych ptaków. Niewiele stworzeń może przetrwać tak wysokiego zasolenia. Wyjątkiem są sinice, które flamingi filtrują z wody jeziora.

W roku 2006 jezioro Natron uzyskało zainteresowanie Tata Chemical Industries i rządu Tanzanii, chodziło o wydobywanie węglanu wapnia z jeziora jednak okazało się to nieopłacalne. Jezioro Natron jest jednym z dwóch alkalicznych jezior w tym rejonie Afryki Wschodniej. Drugim jest jezioro Bahi. Oba jeziora nie mają ujścia w żadnej rzece ani morzu, spływają do nich wody gorących źródeł i rzek. Spokojowi jeziora Natron – i jego okolicznych mieszkańców – grożą plany budowy elektrowni wodnej na Ewaso Ngiro River.

Z pozoru spokojne i niewinne, jezioro skrywa w sobie śmiertelną tajemnicę. Legenda głosi, że jezioro Natron przemienia w kamień każdą z istot, która tylko zbliży się do jego tafli. Wbrew temu, co sugerują zdjęcia Brandta zwierzęta i ptaki nie zostały znalezione zastygnięte w skamieniałej pozie. Ich ułożenie to wyłącznie inwencja artysty, który opowiedział o procesie powstawania tej wyjątkowej fotosesji.

O jeziorze Natron zrobiło się głośno niedawno temu, kiedy do sieci trafiły zdjęcia Nicka Brandta. Przedstawiały martwe ptaki, zastygłe w bezruchu tuż nad taflą wody. Orzeł, gołąb, flaming, jaskółka i nietoperz – wszystkie skamieniałe, jakby przemienione w posągi nadprzyrodzoną mocą.

Zdjęcia, które trafiły także do książki Brandta „Across the ravaged land”, zaczęły żyć własnym życiem i błyskawicznie obiegły cały świat. Wiele osób gotowych było wierzyć, że afrykańskie jezioro posiada nadprzyrodzone moce, znane z legend o smoku Bazyliszku.

Prawda jest jednak bardziej prozaiczna i rzecz jasna znajduje logiczne wyjaśnienie.