Święto Niepodległości w tym kraju zwykle obchodzi się hucznie i uroczyście. W tym roku, z uwagi na koronawirusa, obchody będą miały mniej spektakularny przebieg.
Chcę tu przedstawić mój wiersz napisany w 2001 roku, który ukazuje, czym Ameryka była i co z biegiem czasu utraciła. Odbiorcy chciałam przekazać, jak łatwo jest utracić wolność, kiedy zatraca się w sercu Boga. Wiersz jest długi, tylko dla cierpliwych.×

Marianna Dryl – Zybroani
Nowy Jork, październik, 2001

 

BŁOGOSŁAWIONA

AMERYKO, ziemio obiecana, siłą natury skrzętnie ukrytaś, sam Bóg cię uchował,  i to dla Jego opatrzności zostałaś odkryta.

Twoją moc i wielkość już przed wieloma wiekami Niebiosa ci pisały, mądrość twoich ojców i ich dobroczynność wszystkie gwiazdy dostrzegały.

Jak drugi Izrael, tyś narodem wybranym, dla reszty świata miałaś być przykładem,  który w walce o swą przyszłość, jak dziecko za matką podążał za twoim śladem.

Strumieniem mleka i miodu dzieci z wszech stron świata do syta karmiłaś, a tych, co za chlebem i z niedoli do Ciebie przybywali, do serca swego tuliłaś.

Uciemiężone narody do ciebie wzdychały, kiedy ogarniała je trwoga, teraz ty, AMERYKO, w obronie swej wolności zapragnij westchnąć do Boga.

Dzisiaj dla ciebie smutku czas nadszedł i twoich grzechów wyznania, w warkocz historii wplatałaś Indian, niewolników i proroków prześladowania.

Błogosławieństwo i wolność nie darmo ci dane, nie mogą trwać w samotności, trwać będą wiecznie, lecz muszą iść w parze z poczuciem odpowiedzialności.

W twoim “słodkim domu” wszystko jest wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne, życie w wolności bez odpowiedzialności może być też niebezpieczne.

Twoja ziemia wciąż płodna i błogosławiona, lecz łzami jest podlewana, jutro twych dzieci ciągle niepewne, bo jesteś terrorem nękana.

Kiedyś, u progu swego istnienia, w szkołach pacierza dzieci uczyłaś, lecz w imię wolności, swobody wyznania, i tego się z czasem wyzbyłaś.

Młodych, AMERYKO, ucz patriotyzmu i życia w poświęceniu dla drugiego, Bóg nie błogosławi nigdy i niczego, co ludzie chcą czynić bez niego.

Czasem dostrzegaj swą krótkowzroczność, a dumę zakop głęboko, poskramiaj tego, kto cię oślepia i duchem się unoś wysoko.

Ktokolwiek swą rękę śmie podnieść na ciebie, srodze będzie pokarany, ten kraj dla Pana Drugiego Przyjścia został przez Stwórcę wybrany.

On pokój przyniesie i narody pojedna, tron Bogu na ziemi zbuduje, przykładnym życiem i poświęceniem Królestwo Nieba zwiastuje.

Raz jeszcze w swym sercu znajdź miejsce dla Boga, ale nie tylko od święta, z Nim życie na codzień doda ci siły i koronawirusa rozluźni pęta.

Nie pozwól, AMERYKO, by Bóg cię opuścił, bo nie znajduje tu miejsca dla siebie, On chciał mieć tu dzieci z całego świata, dlatego podarował nam ciebie.

Marianna Dryl – Zybroani
Nowy Jork, październik, 2001