I dzięki, że w końcu wywróżyła, i to po mojemu.

‚Na dwoje babka wróżyła’  to takie powiedzenie, które oznacza, że nie można czegoś jednoznacznie przewidzieć. Odnosi się ono do sytuacji, która może mieć dwa rozwiązania i nie można określić, które jest bardziej możliwe. Na przykładzie pogody kiedy jest parno i duszno, mówi się: albo będzie burza, albo nie – na dwoje babka wróżyła. Oczywiście obie możliwości muszą być realne, i nie można powiedzieć czegoś z sufitu, na przykład w gorący i parny dzień, albo będzie burza, albo śnieg – na dwoje babka wróżyła. Więc ta babka musi mieć dwie prawdopodobne opcje. Był  taki facet w naszej najnowszej historii, który wsławił się  powiedzeniem ‚jestem za, a nawet przeciw’.  Dostałam takie koszulki z takim napisem w prezencie z Polski. To było powiedziane w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” nr 22 z 27 stycznia 1992 roku. Brzmiało następująco:

‚Mówiłem, że im prędzej „Solidarność” przegra z nowymi organizacjami, tym większa jej chwała. A jeśli przegra ze starymi organizacjami, to będzie jej klęska. Jestem z masami, bo mają rację, ale jestem też z rządem, bo rządzić trzeba. Czyli jestem za, a nawet przeciw. Jestem za, bo mnie masy wybrały i masy mają rację: rzeczywiście źle rządzimy.’

No i proszę ten były prezydent RP (o Bolku donosicielu, czyli Lechu Walęsie mowa), nie tylko famazonił, ale on wielki elektryk, z niewiadomo skąd, odnosił się do Polaków jako ‚masy’.  Wtedy to jakoś jeszcze nikomu nie przeszkadzało. Wtedy jeszcze mówiło się ‚w tym kraj’, a nie w Polsce, a nie w naszym kraju, czy w naszym kochanym kraju Polsce. W tym kraju? To znaczy w jakim?  Zewnętrznym? Z tym za i przeciw Bolka i z tymi masami to taka słowna popłuczyna po komuchach, którzy Polaków tak określali. Inny słynny 1-szy sekretarz Komitetu Centralnego stojącego na czele komunistycznej partii całkowicie podporządkowanej Moskwie (PZPR – Polska Zjednoczona Partia Robotnicza), odresował swoje (bardzo długie, zagmatwane i nudne) przemówienia do ‚mas pracujących miast i wsi’. Nie do Polków, ale do mas.  Bardzo tym denrwował mojego ojca, który niejedno przeszedł, wrócił po wojnie z Francji i nie chciał  być nazywany ‚masa’. Ja też nie. Ale to widać taki ciąg. Nauki pobierali w szkołach z tym samym programem, i pewnie mieli tych samych nauczycieli.  A my co?  Zbyt często zachowujemy się jak zniewolone masy, które same się nie potrafią zorganizować, i chodzą na wodzy innych. Jak sami nie będziemy mieć szacunku dla siebie, to inni tym bardziej. Piszę ten felieton jeszcze przed ogłoszeniem ostatecznych wyników wyborczych na prezydenta RP. I tutaj też, na dwoje babka wróżyła. Zależy kogo się posłucha, albo jakiej grupie przyjrzy. Jedni mówią nasz, inni mówią nasz, a jeszcze inni i nasz i nasz, w zależności od tego z kim rozmawiają. Więc jeśli wiedzą, że ja notorycznie nie znaszę negatywnych ludzi, bo po co mi to skoro sama mam ciężkie życie i powodów do narzekań sto, to są pozytywni, a jak spotykają jękołę, to jękolą razem z nią. Takie wzajemne nakręcanie spirali. Ci to nie na dwoje babka wróżyła, ci to są sami taką podwójną babką, co raz tak, a raz tak, w zależności od tego jak wiatr zawieje. A to o silny kręgosłup przecież chodzi, i to my powinniśmy nie dać się takim chwiejnym urabiać. Dlatego zmianę upartego ludu  zaczyna się od kruszenia podstaw i łamania kręgosłupa. Komunistyczna partia polski nie miała słowa ‚komunistyczny’ w nazwie, bo wiadomo było, że to wśród ‚mas’ polskich się nie przyjmie. Dlatego budowaliśmy ‚socjalizm’, a nie komunizm. Tego, że pod dyktando komunistycznej Moskwy, nie powinniśmy wiedzieć. I dlatego była to partia ‚robotnicza’, bo wcześniej postarano się, aby wymordować elitę narodu.  I te wzory zostały. Więc do ostatniego mementu z wyborami prazydenckim A.D. 2020 nie było wiadomo. I mogło być tak, albo tak. Albo Duda, albo Trzaskowski. To, że Rafała Trzaskowskiego wyciągnięto jak białego królika z rękawa po konferencji bildenbergów (czytaj najbogatszychi wpływowych tego świata) to nic. To, że gdzieś znalazła się kasa (i to duża) na jego kampanię wyborczą, to też nic. To, że media zagraniczne, niemieckie i nie tylko, w bezpardonowy sposób popierały nowego kandydata opozycji, to też nic. To, że jego historyczne (moim zdaniem mierne) dokonania na polu bycia dwukrotnie ministrem w gabinecie poprzedniego rządu PO/PSL to też nic. Nagle, w ostatnim momencie (dzięki wicepremierowi Jarosławowi Gowinowi, że wybory nie odbyły się w pierwotnie planowanym terminei) zjawia się nowy figurant kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski, i prawie połowa za nim głosuje. To mnie naprawdę zastanawia i martwi. No ale mamy rozwiązane. Nie on zwyciężył. Teraz należy oczekiwać podważenia wyników wyborów, co przy takim małym marginesie zwycięstwa jest normalne. Pamiętacie długotrwałe przeliczania głosów, szczególnie na Florydzie w walce o fotel prezydencki w USA pomiędzy Al Gore a Bushem młodszym w roku 2000? Dopiero Sąd Najwyższy US  wydał orzeczenie uprawomacniające prezydenturę republikanina Georga W. Busha. Wzór jest. Zapewne ekipa Trzaskowskiego będzie próbowała podważyć wyniki wyborów.  A na razie w obozie Trzaskowskiego zaczęła  się zwalanka winy na innych: a to media zawiniły bo źle poparli, a to Kosiniak-Kamysz z Hołownią bo nie poparli, a to katolicka ciemnota, która nie wiedziała jak głosować, i nie wiadomo po co w ogóle do urn poszła.

Niektórzy na znak protesu, już się szykują do wyjazdu. Pisarka Emanuala Gretkowska już sprzedaje dom, bo jej się Duda nie podoba. Kiedyś była premier Ewa Kopacz, też się odgrażała że wyjedzie z Polski, ale do dzisiaj nie zdążyła. A mnie ciekawi gdzie się one wybierają? Słyszałam, że do Chin, ale to zapewne plotki.

A zwyciężyły jak by to określił i Gomułka, i Bolek Walęsa – ‚masy’. Ja dodam polskie, do których i ja należę. I tym optymistycznym akcentem zakończona jest ta runda walki o to, aby Polska była Polską.

Alicja Farmus