Trzech nastoletnich chłopców trafiło do szpitala w Calgary po tym jak w piątek po południu podczas silnej burzy na ich namiot przewróciło się drzewo. Chłopcy byli na kempingu niedaleko Bottrel w Albercie, 45 minut na północny-zachód od Calgary. Na miejsce zostały wysłane cztery karetki pogotowia.

Kilka minut po wezwaniu na miejscu zjawiło się też RCMP z Cochrane.

Na kempingu było czterech nastolatków, ale w chwili upadku drzewa jeden z nich przebywał poza namiotem. Dwóch rannych trafiło do Alberta Children’s Hospital w Calgary, a trzeci – najpoważniej ranny – do Foothills Medical Centre. Jego stan określono jako niezagrażający życiu.

Przy namiocie stał cooler, który być może uratował chłopakom życie. Drzewo oparło się na plastikowym pojemniku, dzięki czemu nie uderzyło bezpośrednio o ziemię. Pozostało około 30 centymetrów przestrzeni.

Mieszkańcy okolicy mówią, że dawno nie widzieli takiej wichury jak w piątek. Wszędzie leżały połamane gałęzie, przewracały się drzewa.

Właściciel pola kempingowego Tim Needham opowiada, że burzowo zaczęło robić się zaraz po południu, a potem nastąpiło gwałtowne pogorszenie pogody. Na dworze było biało, nic nie dało się zobaczyć, nawet własnej wyciągniętej dłoni. Parę minut później Needham usłyszał trzaski i zrozumiał, że to odgłos łamanych drzew, które spadają na pole namiotowe. Chłopcy krzyczeli. Jednemu udało się szybko wyjść, ale inny leżał twarzą do ziemi i nie oddychał. Udało się złamać gałąź, która była nad nim, i wtedy wziął głęboki oddech, ale doznał rozległych obrażeń. Miał liczne złamania.

Po oględzinach miejsca ocenia się, że mogło to być tornado, którego lej nie przeszedł jednak po powierzchni ziemi, jako że teren znajduje się w dolinie. Kawałek dalej, na wyżej położonym terenie, trąba powietrzna pozostawiła po sobie spiralny wzór na polu uprawnym.