Uczestnicy sobotniego IX Marszu Powstania Warszawskiego prowokowani byli głównie oskarżeniami o faszyzm i tęczowymi flagami – podobnymi do tych, które w ostatnich dniach użyte zostały w trakcie wulgarnych pomnikowych happeningów przedstawicieli LGBT.

W trakcie marszu kilka razy interweniowała stołeczna policja.

Marsz zorganizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Roty Marszu Niepodległości pod hasłem „Niemieckie zbrodnie nierozliczone” wyruszył po godzinie 17:00 i przeszedł od ronda Dmowskiego do placu Krasińskich.

W rejonie ulicy Foksal prowokatorzy lewicowi wywiesili transparenty zrównujące patriotyzm z faszyzmem: „Powstań przeciwko faszyzmowi” oraz „Feminizm nie faszyzm”. Skandowali również między innymi: „Precz z faszyzmem” i „Warszawa wolna od faszyzmu”.

Vis a vis homolobbyści wywiesili tęczową flagę, a na balustradzie okna prowokował manifestantów, mężczyzna sprawiający wrażenie pod wpływem środków chemicznych. Zajęli się nim  policjanci.

Funkcjonariusze wylegitymowali też ludzi przebywających w mieszkaniach, z których w stronę uczestników marszu leciały różne przedmioty.

– Dla nas najważniejsze było, żeby nie doszło do konfrontacji  mówił nadkomisarz Marczak z policji.

„(…) po analizie tych incydentów i zawiadomień, policjanci przekażą ewentualne sprawy do sądu, a w przypadku przestępstw do dalszej analizy do prokuratury”.