Będąc w Bang­ko­ku mia­łem moż­li­wość odwie­dzić naj­więk­szy w Taj­lan­dii sklep z wyro­ba­mi ze sre­bra. Na zdję­ciu po lewej jest arty­sta, któ­ry kształ­tu­je srebr­ną bla­chę na wspa­nia­łe wyro­by, któ­re są na zdję­ciu po pra­wej. Naj­pierw szki­cu­je pro­jekt a potem wykle­pu­je dłu­tem kształ­ty. Jak z tego powsta­ją wspa­nia­łe dzba­ny i kie­li­chy, tego już nie widzia­łem. Sklep ofe­ru­je naj­róż­niej­sze wyro­by na sprze­daż. Oprócz kie­li­chów ofe­ru­ją tysią­ce sztuk biżu­te­rii jak naszyj­ni­ki, łań­cusz­ki, meda­lio­ny, wisior­ki, kol­czy­ki, jed­nak nie kupi­łem nic. Ceny są co naj­mniej dwa razy wyż­sze niż ceny sre­bra w Kana­dzie. Dłu­go obser­wo­wa­łem pra­cę tego arty­sty, ale nie mogłem zna­leźć związ­ku mię­dzy mistrzem mają­cym do dys­po­zy­cji mło­tek, dłu­to i kawa­łek srebr­nej bla­chy a wyro­ba­mi, widocz­ny­mi na zdję­ciu z pra­wej. Na wszel­ki wypa­dek spy­ta­łem czy te wyro­by to dzie­ło mistrza, dosta­łem odpo­wiedź, że tak, ale pro­ces jest dłu­gi a ostat­nim ele­men­tem tego pro­ce­su jest nada­nie wyro­bom bla­sku. Do tego celu uży­wa się spe­cjal­nych che­mi­ka­liów i pole­ru­je się je dłu­go uży­wa­jąc do tego celu coś w rodza­ju wier­tar­ki z wymien­ny­mi mięk­ki­mi  koń­ców­ka­mi o róż­nych kształ­tach i wymia­rach, nasą­czo­nych spe­cjal­nym pre­pa­ra­tem pole­ru­ją­cym te wyro­by. Byłem tam bar­dzo dłu­go, bo nie mogłem zna­leźć związ­ku mię­dzy kawał­kiem bla­chy, młot­kiem i dłu­tem a wspa­nia­łym wyro­bom ze sre­brem. Zakra­wa­ło mi to na oszu­stwo, lecz o oszu­stwie nie mogło być mowy ze wzglę­du na repu­ta­cję mistrza. Na pew­no było wie­lu nie­do­wiar­ków ale spe­cja­li­stów, któ­rzy odkry­li­by oszu­stwo już daw­no. Po pro­stu mię­dzy kuciem bla­chy, a koń­co­wy­mi wyro­ba­mi pro­ces jest bar­dzo długi.

Leszek Sam­bor­ski

 

reklama