Nowa polska szkoła w Toronto

W Toronto, blisko granicy z Mississaugą, od nowego roku szkolnego czynna będzie nowa polska szkoła prywatna działająca według formuły znanej tu w przypadku języka francuskiego jako French Immersion, z tym, że nie z językiem francuskim, a polskim.

Więcej o nowej szkole można przeczytać na stronach https://quovadisschool.ca/. Szkoła jest prywatną inicjatywą kilku Polek i od razu warto dodać, że nie ma nic wspólnego z tzw. programem Quo Vadis.

Przedstawiamy poniżej rozmowę z jedną z założycielek p. Katarzyną Roś. Druga pani Ula Galster jest obecnie na urlopie, a p. Roś towarzyszyła w czasie wywiadu wspomagająca inicjatywę pani Magdalena Rutkowska.

•••

W materiałach szkolnych możemy przeczytać m.in.:
GWARANTUJEMY:
• Wysoki poziom nauczania, poza standardy programowe
• Promowanie polskiego języka i kultury
• Wspomaganie indywidualnego rozwoju osobowości ucznia tak aby stał się dojrzały, odpowiedzialny i samodzielny, a wszystko odbywać się będzie w przyjaznej atmosferze
• Wychowanie w poszanowaniu katolickich wartości

Katarzyna Roś: Nazywam się Katarzyna Roś jestem tutaj w Kanadzie od wielu lat, przyjechałam z rodzicami, jako małe dziecko i rodzice zadbali o to, żebym mówiła po polsku; chodziłam do polskiej szkoły.
Obecnie pracuję jako doradca dla dużej firmy doradczej i mam trójkę małych dzieci. Starsze dwa chodzą do polskiej szkoły, a młodsze jeszcze nie i właśnie bardzo mi zależy na tym, żeby była polska szkoła, taka na pełny etat, tutaj w okolicy Toronto.

Magda Rutkowska: – Nazywam się Magda Rutkowska, mam dwoje dzieci, Klarę i Franciszka, bardzo mi zależy, żeby dzieci mówiły po polsku, żeby nauczyły się polskiej kultury i dlatego zaangażowałam się w projekt Kasi i chce jej jak najbardziej pomóc, żeby polska szkoła powstała i dzieci miały okazję uczyć się języka polskiego.

GONIEC: – Pani też przyjechała tutaj z rodzicami?
– Tak, ale miałam 18 lat, byłam dorosłą osobą. W Polsce pisałam maturę.

– Co jest cennego w polskiej kulturze? Po co – jak to się mówi- zanurzać w niej dzieci; bo szkoła ma być podobna do tego, co robią szkoły z French Immersion…
– Dokładnie, to ma być szkoła która zanurzy dzieci w języku polskim, ale też – oczywiście – zadba o język angielski, dzieci też będą się uczyć angielskiego na najwyższym poziomie.
Rodzice tutaj, w środowisku kanadyjskim, mają właśnie takie doświadczenia, że małe dzieci pięknie mówią po polsku, dopóki nie zaczną szkoły anglojęzycznej i niestety wtedy jest bardzo trudno utrzymać ten język i polską kulturę.
Taka szkoła, która zanurza dzieci właśnie w język polski, jest bardzo potrzebna. Wielu rodzicom pasuje szkoła wieczorowa lub sobotnia, ale inni rodzice chcieliby posyłać dzieci do takiej szkoły, w której codziennie uczyłyby się języka polskiego.

– A poza tym szkoła sobotnia to jest jednak olbrzymi wysiłek, bo mamy zajęte wszystkie weekendy w roku szkolnym, więc nie można z dzieckiem nigdzie wyjechać, Pani chodziła do takiej szkoły?
– Dokładnie. Chodziłam do sobotniej szkoły, ale też miałam babcię, która była nauczycielką, która nas w domu uczyła trochę polskiego i to jest właśnie wyzwanie dla dzieci.
Dzieci tutaj w szkole mają być 8 godzin dziennie i warto byłoby jak najbardziej wykorzystać ten czas, żeby jak najwięcej nauczyć języka polskiego, angielskiego, matematyki i wszystkiego. Ta szkoła ma właśnie taki cel, żeby to wszystko razem połączyć na najwyższym poziomie.
Jest to szkoła prywatna, sami stworzyliśmy program, ale w ramach programów, które są dostępne od ministerstwa edukacji w Polsce, także od ministerstwa edukacji w Kanadzie.
Największa różnica jest taka, że będziemy używać programów, które nie są koniecznie używane tutaj w szkołach katolickich i oczywiście tempo i poziom będą podwyższone.

– W takim razie proszę powiedzieć, jak to się zaczęło, i jak to się załatwia? Z tego, co wiem jest to pierwsza taka szkoła, w której językiem wykładowym ma być język polski?
– Taki pomysł już krążył w środowisku polonijnym przez jakiś czas. Poprzednie pokolenia starały się podobną szkołę założyć, ale ciężko to było stworzyć w systemie szkół katolickich.
Wpadłyśmy na to, żeby stworzyć małą, prywatną szkołę katolicką, którą w sumie jest trochę łatwiej załatwić niż nową polską szkołę w systemie szkół katolickich.

– Ile czasu minęło od kiedy pomysł się zrodził do momentu kiedy są zapisy?
– Ten pomysł zrodził się około 2 lata temu; było spotkanie rodziców, którzy interesowali się taką szkołą i od tego czasu powoli właśnie to się rozwija.
Przede wszystkim dużo pracy włożyliśmy w to, żeby znaleźć odpowiednią lokalizację.

– Szkoła jest podstawowa, ale panie zaczynają od trzech klas, tak?
– W sumie będą dwie klasy, bo połączona będzie zerówka; JK i SK i oddzielnie będzie I klasa. Zaczniemy od 2 klas i ta szkoła będzie rosła co roku o jedną, albo dwie klasy.

– Kto będzie uczył?
– Nauczycielki będziemy mieli polskojęzyczne i angielskojęzyczne; nauczycielki, które będą uczyły polskiego programu to są osoby bardzo doświadczone w nauczaniu dzieci polskich i polonijnych, które mają lata doświadczenia tutaj, w szkołach polonijnych, a także w polskiej szkole konsularnej.
Z angielskiej strony będziemy mieć nauczycielki młode i energiczne, które mówią płynnie po angielsku i mają tutaj właśnie doświadczenie w prywatnych szkołach.

– To proszę jeszcze powiedzieć rzecz, która myślę jest najbardziej niepokojąca, gdy się mówi o szkołach prywatnych, ile to kosztuje?
– Staramy się właśnie w tym roku zacząć tę szkołę w bardzo przystępnej cenie, nie jesteśmy najtańszą prywatną szkołą, ale staramy się, żeby była to cena przystępna dla rodziców. Pracujemy jako organizacja non-profit, to znaczy, że wszystkie czesne idą prosto do szkoły; i do nauczycieli i na wyposażenie szkoły.

– Czy można się starać o jakieś odpisy podatkowe wysyłając dziecko do szkoły prywatnej?
– Jak najbardziej, są takie możliwości, przede wszystkim wliczona w koszty programu jest opieka pozalekcyjna, właśnie te koszty, tę pozalekcyjną opiekę można odpisać od podatku.
Ponieważ młodsze dzieci, w przedszkolu, nie są jeszcze w wieku, kiedy muszę chodzić do szkoły, to cała ta kwota może być odliczona od podatku.

– Z tego wynika, że szkoła będzie oferowała również opiekę po lekcjach będzie można tutaj dziecko zostawić czy odebrać w momencie, kiedy wraca się z pracy, a nie w momencie, kiedy kończą się lekcje; to będzie taka całodzienna opieka nad dzieckiem łącznie z nauką?
Tak. Główny program trwa właśnie od 08:45 do 03:30, ale rodzice mają tę opcję, żeby przywieźć dzieci wcześniej i opcję, żeby zostały trochę później po lekcjach. Gdy rodzice mają starsze i młodsze dzieci, które chodzą do różnych szkół – ja z własnego doświadczenia wiem, że to jest trudne wszystkie naraz, w tym samym czasie odebrać. Żeby było łatwiej dla rodziców, właśnie część tej opieki pozalekcyjnej jest wliczona w cenę czesnego.

– Szkoła się nazywa Quo Vadis czy to ma coś wspólnego z programem Quo Vadis? Czy Panie uczestniczyły w tym programie? Jak to jest, skąd ta nazwa?
– Ta nazwa nie jest połączona z innymi organizacjami, które się nazywają „Quo Vadis”, ale właśnie to łączy nas z naszą kulturą, z polskim pochodzeniem, i jako rodzice uważaliśmy, że ta nazwa szkoły bardzo dobrze określa do czego my właśnie zmierzamy.

– Czyli to jest prywatny pomysł pań, nie ma nic wspólnego z żadnymi organizacjami?
– Dokładnie tak; tak naprawdę nie mogę powiedzieć, że to ja sama wymyśliłam, bo to mój mąż wpadł na ten pomysł, że to byłaby dobra nazwa.

– Proszę jeszcze powiedzieć – nie możemy teraz wejść do budynku ze względu na ograniczenia – jak to będzie wyglądać, kiedy się nauka zaczyna, ile jest pomieszczeń, jaka jest powierzchnia tej szkoły.
– Szkoła jest w zachodniej części Etobicoke, blisko granicy z Mississaugą, przy Boor Street West; mieścimy się w budynku tak zwanym community building; jest to budynek, gdzie mieści się także żłobek dla miejscowych mieszkańców; będziemy wspólnie używać ten budynek Sale – tak jak to ma miejsce w każdej szkole – na piętrze mamy obecnie sale na dwie klasy, mamy także bardzo ładną salę gimnastyczną, którą możemy codziennie wykorzystywać.
Jak tutaj widać, w pobliżu też jest bardzo piękny park i będziemy też korzystać z tego właśnie otoczenia szkoły.

– Pani tutaj przyjechała jako bardzo małe dziecko, ale chce nadal, żeby dzieci – praktycznie to jest już trzecie pokolenie emigrantów – nadal znały tę kulturę; co takiego jest dobrego w polskiej kulturze, czemu warto ją przekazywać następnemu pokoleniu?
– Chcę powiedzieć przede wszystkim, że tu, w kanadyjskim środowisku, albo tak w ogóle w dzisiejszym świecie, jest bardzo ważne, żeby dzieci miały przynależność do grupy – to jest dla ich rozwoju bardzo ważne; ja to widzę po sobie i po własnych dzieciach.
– Czyli wielokulturowość swoją drogą; wszystkich szanujemy, ale nasza kultura i przynależność do naszego środowiska daje bardzo dużo w wychowaniu dziecka, tak?
– Jak najbardziej i oczywiście, jak dzieci mają kontakt z tym językiem i z tą kulturą i jak podróżują do Polski i widzą swoją rodzinę, to się czują też właśnie częścią takiej większej rodziny i to bardzo dużo daje w rozwoju.

– A Pani? Dlaczego Pani zachowuje polską kulturę?
– Ja przyjechałam do Kanady stosunkowo późno, bo już byłam osobą dorosłą, dlatego dla mnie naturalne jest, że chcę przekazać dzieciom skąd pochodzę, skąd pochodzi mój mąż i oczywiście naszą piękną historię i naszą piękną kulturę. I dzieci bardzo są zainteresowane bardzo często nawet na dobranoc, zamiast opowiadania bajek, opowiadam im różne ciekawostki historyczne rzeczy z wydarzeń polskich i one są bardzo, bardzo ciekawe.
My, jako Polacy, jesteśmy bardzo dumni ze swojej historii, ze swojej kultury i myślę że warto jest ją przekazać dzieciom – te wartości, dlatego że mieszkając w takim kraju, jak Kanada, gdzie jest wiele kultur, właśnie bardzo łatwo się zatracić, a jak Kasia już wspomniała, że warto jest, żeby dzieci wiedziały, skąd są ich korzenie.

– Czy to nie jest trochę tak, że mieszkając w kraju, takim jak Kanada właśnie można z zewnątrz dostrzec wartość naszej kultury? Ludzie, którzy mieszkają w Polsce często nie wiedzą co mają cennego?
– Dokładnie. Ja właśnie bardzo często też prowadzę takie dyskusje, że na pewne rzeczy patrzę już z perspektywy emigranta i dużo więcej rzeczy potrafię docenić będąc tutaj, niż właśnie ludzie, którzy są w Polsce i mają pewne rzeczy na co dzień i dla nich są takie powszechne i nie doceniają ich.

– Proszę Pań, to proszę jeszcze powiedzieć na koniec, bo z tego co wiem, projekt jest trzech pań; jest jeszcze jedna pani, której nie ma dzisiaj z nami – gdzie trzeba się zgłosić? Do którejś z Pań? Jak to jest z tymi zapisami, jest strona internetowa? Telefon?
– Tak mamy stronę internetową quovadisschool.ca i przez stronę internetową można się z nami skontaktować – prześlemy dalsze informacje o szkole i formularz rejestracyjny. Proszę jak najbardziej się kontaktować jeśli państwo mają jakiekolwiek pytania na temat szkoły.

– A szkoła się zaczyna, kiedy?
– Szkoła się zaczyna 8 września.

– Można zapytać czy jest dużo chętnych? Będą pełne klasy?
– Obecnie planujemy, że będzie nie więcej niż 15 osób na klasę, ale z powodu coronavirus postanowiliśmy, żeby były troszeczkę mniejsze; spodziewamy się, że klasy będą od 10 do 12 dzieci; mamy trochę chętnych i wielu zainteresowanych.

– Bardzo dziękuję i życzę powodzenia, miejmy nadzieję że będziemy mogli na bieżąco obserwować działalność szkoły, bo pewnie będą tu różne akademie rocznicowe i tym podobne rzeczy.

– Dziękujemy bardzo