W roku 1920, w te letnie dni sierpniowe decydowały się losy Polski, Europy a kto wie, czy nie całego świata, bo przecież w Stanach Zjednoczonych działały organizacje bolszewickie.  Wszystko miało rozstrzygnąć się na umęczonej ziemi polskiej,. Nawała bolszewicka przekroczyła granice Polski plądrując, niszcząc, gwałcąc, mordując.

Chciałbym w tym krótkim tekście podkreślić jak ważna jest propaganda i jak ważne jest urzeczywistnianie propagandy.

Bolszewicy rozrzucali ulotki z antypolską propagandą, skierowaną głównie do robotników i chłopów a przeciwko aktualnemu rządowi, właścicielom ziemskim i fabrykantom pisano, jaki to zły jest polski pan, jak ciemięży biednego chłopa, jak to przemysłowiec gnębi robotników i zmusza do niskopłatnej pracy w złych warunkach.

Pisali odezwy, jak to oni przyniosą dobrobyt, władza będzie robotniczo chłopska, wszyscy będą równi. No i to odnosiło skutek. Chłopi nie bardzo garnęli się do komisji poborowych, jak już byli na froncie, a Polska Armia była w odwrocie zdarzały się dezercje z linii frontu. Nie tylko ze strachu, ale w wyniku propagandy sowieckiej.

Dopiero jak zobaczono, co nowy ład bolszewicki wyprawia na polskich ziemiach, zaczęto się zastanawiać, że coś tu jest nie tak. Powstający natychmiast na zagarniętych terenach nowy zarząd gmin, czy miasteczek, zaczął wprowadzać swoje rządy.  Najpierw powoływano komitety gminne, czy miejskie, przeważnie spośród społeczności żydowskiej, oni zaś wyszukiwali i doprowadzali przed komisarzy bolszewickich  sołtysów, wójtów, burmistrzów i po krótkiej parodii sądu,  dotychczasowe władze zwykle rozstrzelano, a powoływano przeważnie spośród Żydów na ich miejsca.

Społeczeństwo polskie początkowo biernie się temu przyglądało, ale jak zaczęto się brać też i za chłopów, bogatszych nazywając kułakami i biorąc ich za wrogów nowej władzy, jak zobaczono, jak odziane jest to sowieckie wojsko, jak uzbrojone, zaczęto się zastanawiać, czy to co głoszą jest prawdą. Wkrótce było to aż nader widoczne.

Armia Czerwona, bo tak kazali się nazywać, to była zbieranina różnych maści, nie ubrane, nie uzbrojone, i nie wyszkolone, z kijem u nogi szło podbijać inne kraje i narzucać swój styl życia.

Nie mieli jednakowych mundurów, a właściwie wcale ich nie mieli, tylko sukmany albo jakieś podarte łachy, boso, chyba, że już w Polsce obrabowali kogoś z butów.  Ubrali się w mundury… polskie, jak zdobyli magazyn mundurowy, gdy Polacy nie zdążyli się ewakuować.  Jakież było zdziwienie żołnierzy polskich, że atakują ich Polacy, tylko, że okrzyki były jakieś… niepolskie.

I tak ta nawała bolszewicka szła, nie napotykając właściwie na opór ludności cywilnej, bił się tylko żołnierz. No bo szli ci co mieli wyswobodzić chłopa od pana ciemiężcy. Wnet się okazało, jaki to ma być ten nowy porządek, wszystko wspólne a więc zabierano chłopu ostatnią krowę, czy konia, dając w zamian świstek papieru. Ale  jak wszystko wspólne to i podziel się chłopie żoną, córką, nawet babką, nikomu nie przepuszczali.

No i tego to już polskiemu chłopu było za wiele, przejrzał na oczy, mógł porównać, to o czym mówili, czego obiecywali, a co zostawiają po sobie, co jest w rzeczywistości. Widząc początkową niechęć do wstępowania do wojska, jak zobaczono, co bolszewicy wyprawiają, czym prędzej zaczęto zgłaszać się do komisji poborowych. Zwłaszcza jak rozeszła się wieść, że do wojska wstępują młodzi chłopcy, gimnazjaliści, na ochotnika.

W końcu do tego doszło, że do komisji poborowych ustawiały się kolejki.   Trochę pośrednio, ale przez odczucie bezpośrednie dotarło, że Polska to dobro wspólne. Nie tylko moje, czy twoje, ale nas wszystkich. Tak więc żołnierze polscy walczyli, ginęli, ale były uzupełniania,  pomogła też w tym i polska propaganda, zaczęto pokazywać na plakatach, bo obrazowo to łatwiej się dostrzega, łatwiej trafia. Pokazywano bolszewika jak maltretuje matkę, przy której kręci się gromadka dzieci, to trafiało do potencjalnego poborowego, że ma kogo bronić. Zresztą, księża na kazaniach w kościele mówili do mężatek, żeby nie wpuszczały do łóżka tych co nie chcą bronić Ojczyzny.

 

Jednak sprawa nie jest taka prosta, tak jednoznaczna, jakby się wydawać mogło i w żadnym stopniu nie można tu winić chłopa, że w początkowej fazie niechętnie brał udział w walce z bolszewikiem.

Otóż, kiedy Car Aleksander II Romanow w roku 1864 wydał dekret o uwłaszczeniu chłopów w Królestwie Polskim, czyli zaborze rosyjskim, chłopom, żyło się lepiej, do tego stopnia, że w roku 1899 z własnych składek w dowód wdzięczności wystawili w Częstochowie pomnik carowi.

Próbował wcześniej i Tadeusz Kościuszko i Hugo Kołłątaj i  w różnych okresach zaborów, jednak to car nadał ziemię chłopom.

Pamiętając o tym i wierząc w propagandę sowiecką, niechętnie włączano się w obronę kraju myśląc, że walczą nie o swoją Polskę, ale panów. Nie wszyscy bowiem mieli swój kawałek ziemi i spodziewali się, że tak jak kiedyś car teraz bolszewik da.

Także Polacy, chłopi  mieli już dość wojny, nie chcieli wojny, nie chcieli walczyć.

Teraz w roku 1920, dwa lata po odzyskaniu Niepodległości Polska była w strasznej biedzie, był głód, był tzw, przednówek, chłop mógł niejednokrotnie pozwolić sobie tylko na jeden posiłek dziennie.

Zaborcy zostawili odzyskane ziemie w kompletnej ruinie, rozgrabione ze wszystkiego, wywieziono nawet szyny kolejowe, rozebrano zakłady przemysłowe, wywieziono sprzęt rolniczy, zostawiono pustkę.

Trzeba było zaczynać od nowa, trzeba  zaznaczyć, że kraj był zniszczony Pierwszą Wojną Światową, gdzie stoczono tutaj niejedną bitwę, niszcząc wszystko wokół.   Stan po wojnie i dochodzenie do normalności opisuje Melchior Wańkowicz w książce “Sztafeta”- tam też  jest cały okres międzywojenny. Książka w formie reportażu, ze zdjęciami zniszczeń. No i w takiej sytuacji, żeby odbudować kraj trzeba było brać kredyty, żeby uruchomić poszczególne dziedziny gospodarki, ale kredyty trzeba spłacać

Za granicą wiedzą, że Polska jest w trudnej sytuacji, jest zmuszona brać pożyczki, dawano, ale  na wysoki procent.

Niestety w głównej mierze obciążenia spadły na i tak biednego chłopa.  Ledwo się zagospodarował, coś tam miał, a tu trzeba dla wojska. Chłop się bronił przed zabraniem  ostatniego korca pszenicy nie dla tego, że skąpy, ale żeby przeżyć.

Powstaje nowe Państwo, ale jakie ono będzie, przecież rządzący wywodzą się ze szlachty, Wańkowicz wspomina w “Sztafecie”, że jak jeden z ludu chłopskiego został ministrem, to z radości fikał w swoim gabinecie fikołki.

Wielu chłopów było pracownikami folwarcznymi a tu bolszewik mówi, że nie będzie panów, ani dziedziców.  Jasna rzecz, że chłopi byli przeciwni, bo jeszcze bardziej zubożeli, bo przecież wszystko na front.

Tak samo pobór do wojska, a kto będzie obrabiał ziemię? Organizowano wiece przeciwko wojnie w poszczególnych gminach, chłop się buntował.

Tak więc widzimy nie jest to takie proste, żeby z góry krytykować, czy niesprawiedliwie oceniać. W kraju dopiero co powstałym z niewoli, nie działo się najlepiej i chłop polski to widział.

Dobrze obrazuje to Stefan Żeromski w książce    “Na probostwie w Wyszkowie”  – cytuję – “Polska żyła w lenistwie ducha, oplątana przez wszelkie gałgaństwo, łapownictwo, dorobkiewiczostwo kosztem ogółu, przez jałowy biurokratyzm, dążenie do kariery i nieodpowiedzialnej władzy.  Wszystka wzniosłość poczęta w duchu za dni niewoli, zamarła w tym pierwszym dniu wolności.

Walka o władzę…. w Polsce przybrała kształty monstrualne. Nie ludzie zdolni, zasłużeni, wykształceni, mądrzy, których mamy dużo w kraju, docierali do steru władzy, lecz mężowie partii i obozów, najsprytniejsi w partii lub obozie.  Jak po spuszczeniu wód ze stawu, ujrzeliśmy obmierzłe zbiorowisko gadów i płazów. Gdy to dostrzec mógł każdy na widowni publicznej, w głębinach pozostało to samo, co było za dni niewoli. W samym królestwie żyje ogromna ilość ludzi bezrolnych i bezdomnych”.

I jeśli bolszewik obiecał to zmienić, zabrać obszarnikom a dać chłopom, to było nad czym się zastanawiać.

Taka sytuacja niepewności i nieufności trwała  do 4 czerwca, kiedy to wydano odezwę do Narodu o Obronie Kraju i wstępowaniu do wojska. Polska Armia była wtedy w głębokim odwrocie i czas naglił.

I tutaj rzecz chyba najważniejsza, stery rządu obejmuje Wincenty Witos, chłop z nich samych prosto od pługa, w tym  trudnym czasie podejmuje się zorganizować sprawne funkcjonowanie państwa, osobiście organizuje w sierpniu obronę Warszawy. To był autorytet, przestano wierzyć w propagandę sowiecką i zapomniano o dobrym carze Aleksandrze, zaczęto masowo wstępować do wojska.

I chłop walczył, bił się nieraz tylko po to jak to pisze Żeromski,  żeby obronić ten kawałek ziemi, te kilka metrów,  żeby można go było kiedyś pochować, we własnej ziemi, już nie liczył, że dostanie kawałek ziemi, tylko, żeby być tu i zostać na zawsze.

Chłopi, polska wieś nie zawiodła, walnie przyczyniła się do zwycięstwa nad bolszewikiem.    Polska wieś, to ostoja Polskości i tradycyjnych wartości, jak przywiązanie do ziemi,  nawet jeśli  w wielu wypadkach nie była jego.  Pozostał też ścisły związek ze swoją klasą.

Tradycyjne wartości chrześcijańskie pomogły przetrwać trudny okres pod zaborami i zachować je dla następnych pokoleń. Wtedy, w trudnym czasie nawały bolszewickiej społeczeństwo wiejskie zdało egzamin.

Polski chłop – rolnik potrafi odróżnić tego, kto chce budować od tego, kto będzie rujnował to  co już zbudowane.  Tak jak przed laty nie chciał wojny, bo przynosiła zniszczenia i biedę, tak teraz okazał swą mądrość wybierając stabilność i rozwój.

Niestety, co smutne, że prawie połowa Polaków, z których znaczna część uważa  siebie  za mądrzejszych i chce być niejako siłą przewodnią narodu czegoś szuka, gdzieś błądzi, kluczy, dokazuje, obraża, zupełnie nie rozumiejąc takich ważnych kwestii jak stabilizacja państwa, czy poczucie dobra wszystkich obywateli.

Przyszedł czas na świętowanie uroczyście Stulecia Zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, Obrony Polskiej Ziemi przed zarazą bolszewicką, zepsuciem, marnością.

Jednak ze smutkiem trzeba stwierdzić, że niestety nie udało się w ciągu stu lat od zakończenia bitwy, wybudować Łuku Triumfalnego upamiętniającego to chlubne wydarzenie, ani żadnego znaczącego pomnika.  Jest co prawda zatwierdzony projekt pomnika z umiejscowieniem  Placu na Rozdrożu, ale projekt ten, niestety wzbudza szereg kontrowersji i nie cieszy się ogólną akceptacją.  Władze stołecznego miasta Warszawy robią wszystko, żeby te prace opóźniać, tworząc szereg problemów.

Tak więc patrząc na tę naszą historię i biorąc pod uwagę to, co się teraz dzieje,  bądźmy czujni, wolność nie jest dana raz na zawsze, łatwo Ją utracić, jak już niejednokrotnie w historii bywało!

Teraz też mamy wrogów, którzy chcą nas zniszczyć jako naród, jako wspólnotę i sprowadzić nas do poziomu etnicznej  MASY, jak to by chciał dr hab  Migalski, mimo, że wywodzi się z tego narodu.  Celem dalej jest, żeby  Polskę i Polaków pozbawić wartości historycznej i moralnej. Dlatego zaprzestano nauki historii i dąży się za wszelką cenę rozpowszechnić LGBT.

Wśród wielu patriotów jest wiele plew, weźmy Michnika, który Polaków nazywa “pedałami” i cały czas szkodzi Polsce, tak samo jego kompan Jan Tomasz Gros wychowany i studia w Polsce, Uniwersytet Warszawski, zajadły anty Polak, Grabowski siedzi w Ottawie, tak samo wykształcony w Polsce  Uniwersytet Warszawski i kiedyś do Gazety Michnika powiedział -”To Polacy mieli kontrolę nad niektórymi gettami, likwidowali mordując i ograbiając mieszkających tam Żydów,”   nie do wiary? a jednak tak powiedział.

Takimi stwierdzeniami dąży się do zniszczenia siły moralnej narodu Polskiego, doprowadzenie do świadomości opinii publicznej Europy i świata, że to Polacy są winni wszelkiemu złu i o zgrozo biorą w tym udział ludzie urodzeni, wychowani i wykształceni w Polsce i są nawet zapraszani. Tak być nie może i nie będzie!!!, gdyż rośnie świadomość Narodu Polskiego, który nie pozwoli na pisanie przez obcych własnej  historii na nowo !

Polska to piękny kraj, Polacy wspaniali ludzie, jestem teraz tutaj, ludzie są szczęśliwi, Polacy zaczęli szanować własny kraj i samych siebie.

Tylko politycy,   jak pisał Żeromski sto lat temu grają na tych samych skrzypcach.  Kariery, stołki, prywata. Trzeba to naprawić, to jest zadanie już nie na następne stulecie, ale już teraz, tylko trzeba przesiać ziarno i oddzielić od plewy, niech ziarno zostanie i wyda obfity plon a plewa poleci sobie z wiatrem.

Serdecznie, Świątecznie i z nadzieją  pozdrawiam.

Jerzy Rozenek