Wła­ści­cie­le barów i restau­ra­cji mają kolej­ny pro­blem spę­dza­ją­cy im sen z powiek. Tym, któ­rym uda­ło się prze­trwać czas zamknię­cia gospo­dar­ki i mogli potem ponow­nie zacząć obsłu­gi­wać klien­tów, tym razem kło­dy pod nogi rzu­ca­ją fir­my ubezpieczeniowe.

Gdy przy­cho­dzi do odna­wia­nia polis ubez­pie­cze­nio­wych, oka­zu­je się, że skład­ki dra­stycz­nie poszły w górę. Może być też tak, że ubez­pie­czal­nia w ogó­le nie chce odna­wiać polisy.

Pete Kara­ge­or­gos z Insu­ran­ce Bure­au of Cana­da tłu­ma­czy, że wszyst­ko spro­wa­dza się do zwięk­szo­ne­go ryzy­ka. Gdy ryzy­ko rośnie i rośnie praw­do­po­do­bień­stwo, że się w koń­cu zma­te­ria­li­zu­je, skład­ki też muszą wzro­snąć. Bary i restau­ra­cje są otwar­te, a w tym samym cza­sie rośnie licz­ba nowych przy­pad­ków COVID-19. Moż­na się spo­dzie­wać pozwów sądo­wych skła­da­nych przez oso­by, któ­re zara­żą się koro­na­wi­ru­sem w restauracji.

reklama

Z dru­giej stro­ny nie­le­gal­ne jest otwie­ra­nie baru czy restau­ra­cji, jeśli się nie posia­da waż­ne­go ubezpieczenia.

Kara­ge­or­gos radzi wła­ści­cie­lom loka­li gastro­no­micz­nych, by po pro­stu szu­ka­li jak naj­ko­rzyst­niej­szych ofert. Pro­po­nu­je zadzwo­nić do kil­ku sprze­daw­ców ubez­pie­czeń i wypy­tać o oferty.

Pre­mier Doug Ford uwa­ża, że duże fir­my ubez­pie­cze­nio­we powin­ny wycią­gnąć do przed­się­bior­ców pomoc­ną dłoń. Powin­ny, tak jak inni, zacząć wspie­rać przed­się­bior­ców, a nie tyl­ko szu­kać zysków.