W dalszym ciągu odkrywamy ciekawe miejsca w odległości dwóch godzin jazdy samochodem od Warszawy. Ostatnio wzięliśmy kurs na województwo świętokrzyskie. Trzy wycieczki – pięć atrakcji.

        1. Zaczynamy w rezerwacie Góra Zelejowa z widokiem na Zamek w Chęcinach, który stąd wygląda jak majestatyczny okręt. Teraz jest oczywiście zamknięty dla zwiedzających. Ale Góra Zelejowa oferuje wystarczająco dużo atrakcji: znajdują się tutaj dwa kamieniołomy: Szczerba i Zachodni, oraz najdłuższa w Górach Świętokrzyskich wapienna grań.

        Na zachodnim krańcu pasma Zelejowskiego, na stoku Góry Żakowej, nie sposób przegapić Jaskinię Piekło nad Skibami. Wokół ustawiono drewniane figury większych i mniejszych czartów. Są też tablice informacyjne. Jaskinia jest bardzo przyjazna zwiedzającym, posiada jedno duże szerokie wejście i trzy mniejsze. Ania i Jacek z radością korzystają z jednego z tych węższych, stromych bocznych wejść. My wchodzimy głównym do przestronnego korytarza liczącego 20 metrów. Pod mostkiem widać zakratowane wejście do innego pionowego korytarza. Nazwa Piekło została nadana jaskini przez miejscową ludność w XVIII wieku. Legendy głoszą, że miały z niej wylatywać diabły. To właśnie jaskini Piekło zawdzięcza swoją nazwę odległa o 7 km słynna jaskinia Raj. Niedaleko jest jeszcze jaskinia Czyściec, której jednak nie udało nam się znaleźć. Do Piekła łatwiej trafić.

       2. Jakieś 13 kilometrów od Chęcin znajduje się Góra Miedzianka – wyjątkowo malownicza góra z łatwym podejściem. Na szczyt idzie się jakieś 15-20 minut. Ze szczytu widać pobliski kamieniołom, Kielce, a przy dobrej widoczności podobno nawet Tatry. Góra Miedzianka zbudowana jest z wapieni dewońskich, a jej nazwa pochodzi od rudy miedzi, którą tu wydobywano już w XIV wieku. Teraz nie ma już czego wydobywać, a w 1958 roku utworzono rezerwat. Po dawnym wydobyciu zostały sztolnie, wyrobiska i jaskinie, które nietrudno odnaleźć. Największa jaskinia w Sztolni Zofia ma długość aż 715 metrów (ze sztolniami, bez nich – 279). Góra Miedzianka to idealne dopełnienie wycieczek do Chęcin albo jaskini Raj. My obserwowaliśmy z niej zachód słońca.

        3. Kolejne miejsce to zamek Krzyżtopór, który od dawna budził moją ciekawość. Ufortyfikowana rezydencja pałacowa była marzeniem Krzysztofa Ossolińskiego, który wznosił ją w latach 1627-1644 (po czym zmarł nagle rok po ukończeniu budowy). Przed powstaniem Wersalu Krzyżtopór był największą budowlą pałacową w Europie. Do budowy zużyto 11 tysięcy ton piaskowca kwarcytowego, 300 metrów sześciennych piaskowca kunowskiego, 30 tysięcy dachówek, 200 tysięcy cegieł, 500 ton wapna palonego, 5 tysięcy metrów sześciennych piasku i ponoć białka z miliona jaj kurzych, które po dodaniu do wapna miały zapewnić wodoodporność zaprawy. Krzysztof Ossoliński był człowiekiem wierzącym, ale interesował się też magią i kabałą. Jego rezydencja odzwierciedla te zainteresowania – Krzyżtopór ma 365 okien, 52 komnaty, 12 sal i 4 baszty – czyli tyle ile dni, tygodni, miesięcy i kwartałów roku.

Teraz możliwości zwiedzania niestety są ograniczone. Wstępu do środka nie ma, można tylko obejść ruiny dookoła. Gdy się patrzy na niego z góry, okiem drona, niesamowite wrażenie robi kontrast między ogromem zamku a zwykłymi zabudowaniami wsi Ujazd.

        4. W drodze z zamku lub do zamku można zatrzymać się przy jaskini Zbójeckiej w Łagowie. Jaskinia jest czynna non-stop – dlatego niestety jest pomazana sprayem i zaśmiecona. Ma 160 metrów długości. Główny korytarz jest szeroki i łatwo dostępny. Przejście do dalszej części znajduje się w głębi po lewej stronie, ale znacznie się zwęża. Za przewężeniem znajduje się jeszcze jedna większa komora, a dalej znów wąski korytarz. Wychodząc w szczelinach na suficie wypatrzyliśmy kilka pająków – sieciarzy jaskiniowych. Widać było nawet ich przypominające kłębki waty kokony. Sieciarz jaskiniowy to najbardziej jadowity pająk w Polsce. Ale bez obaw – jego jad dla człowieka nie jest niebezpieczny. Podobno jednak samo ukąszenie jest bardzo bolesne, porównywalne z użądleniem szerszenia. Dlatego w przyotworowych strefach jaskiń lepiej nie dotykać ścian.

        5. Rok 2021 zaczęliśmy natomiast wycieczką na Łysicę, najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich. I ta Łysica zaskoczyła mnie dwa razy. Po pierwsze, w szkole uczono mnie, że góra ma wysokość 612 m n.p.m. A tu na tablicy koło pamiątkowego krzyża widnieje liczba 614 m n.p.m. Okazało się, że górę pomierzono dokładnie w 2018 roku i zweryfikowano to, czego się poprzednie pokolenia Polaków uczyły. To jednak nie koniec. Dowiedziałam się, że Łysica ma dwa wierzchołki – zachodni to właśnie Łysica, a wschodni to Agata (lub Skala Agaty) z półkilometrową kwarcytową granią. I właśnie ta Agata jest o jakieś pół metra wyższa od Łysicy. Całe życie się człowiek uczy.

Na razie tyle świętokrzyskich skarbów. Kolejne przed nami!

Katarzyna Nowosielska-Augustyniak