Jeden z odważ­nych leka­rzy nie waha­ją­cych się mówić praw­dy o ”pan­de­mii” dr n. med. Zbi­gniew Mar­ty­ka pod­su­mo­wał rok bez­sen­sow­nej wal­ki z covid pro­wa­dzo­nej przez rząd nasze­go kra­ju. Zda­niem leka­rza rzą­do­wa wal­ka z covid sen­su nie ma, masecz­ki nie chro­nią, ich nosze­nie szko­dzi zdro­wiu, lock­down tyl­ko nisz­czy gospo­dar­kę, odwo­ły­wa­nie ope­ra­cji to maso­we morderstwo.

Zda­niem dok­to­ra Mar­ty­ki nosze­nie mase­czek sen­su nie ma. Lekarz twier­dzi, że „niko­go nie chro­ni­cie — ani sie­bie, ani innych. Szcze­rze mówiąc, nie mogę wyjść z podzi­wu, że bzdu­ra o ochron­nej funk­cji mase­czek już tyle mie­się­cy dosko­na­le się trzy­ma. Wirus jest wie­lo­krot­nie mniej­szy, niż włók­na w masce i bez pro­ble­mu prze­do­sta­je się przez taką “barie­rę”. Jest rów­nież cał­ko­wi­tą nie­praw­dą, że wirus “podró­żu­je” jedy­nie na kro­plach, któ­re masecz­ka zatrzy­mu­je. Wirus dosko­na­le prze­no­si się na czą­stecz­kach aero­zo­lu odde­cho­we­go, dla któ­rych masecz­ki nie są żad­ną prze­szko­dą. Rów­nie dobrze moż­na posta­wić płot ze zwy­kłej siat­ki ogro­dze­nio­wej w celu ochro­ny przed komarami”

Według dok­to­ra Mar­ty­ki „jedy­nym spo­so­bem, aby nauko­wo zmie­rzyć sku­tecz­ność masecz­ki, jest prze­pro­wa­dze­nie ran­do­mi­zo­wa­ne­go kon­tro­lo­wa­ne­go bada­nia kli­nicz­ne­go, któ­re uwzględ­nia zaka­że­nie potwier­dzo­ne labo­ra­to­ryj­nie. Tyl­ko takie bada­nia są wia­ry­god­ne — nie tele­wi­zyj­ne opi­nie, choć­by wygła­szał je pro­fe­sor medy­cy­ny. I wła­śnie tego typu bada­nia wska­zu­ją brak sku­tecz­no­ści masek w zapo­bie­ga­niu trans­mi­sji wiru­sów ukła­du oddechowego”.

W opi­nii dok­to­ra Mar­ty­ki bez­sen­sow­na jest „koniecz­ność nosze­nia masek w prze­strze­ni publicz­nej. Rząd twier­dzi, że nie­bez­pie­czeń­stwo zara­że­nia wystę­pu­je przy bli­skim kon­tak­cie, to jest w odle­gło­ści mniej niż 1,5 — 2 metry oraz przez czas dłuż­szy niż 15 minut — bez maski. Dla­te­go wła­śnie mamy koniecz­ność nosze­nia masek, gdyż nie wia­do­mo, kto jest cho­ry. To teraz pro­szę mi wska­zać, przy jakich czyn­no­ściach życia codzien­ne­go mamy kon­takt z oso­ba­mi obcy­mi, twa­rzą w twarz, z bli­skiej odle­gło­ści, przez co naj­mniej 15 minut”.

reklama

Dok­tor Mar­ty­ka zwró­cił też uwa­gę, że nosze­nie mase­czek nie tyl­ko nie chro­ni przed covid, to jesz­cze do tego jest szko­dli­we dla zdro­wia — „cho­dzi o zmniej­sze­nie dopły­wu tle­nu do orga­ni­zmu pod­czas oddy­cha­nia w masecz­ce. To jest fakt oczy­wi­sty, łatwy do samo­dziel­ne­go spraw­dze­nia, choć­by przez pod­ręcz­ny czuj­nik stę­że­nia dwu­tlen­ku węgla — i nie zmie­nią tego tele­wi­zyj­ne demen­ti. Ludz­ki mózg jest bar­dzo wraż­li­wy na nie­do­bór tle­nu. Jest to szcze­gól­nie waż­ne w przy­pad­ku dzie­ci, któ­rych mózgi cały czas się roz­wi­ja­ją. Pierw­szą reak­cją na brak tle­nu są bóle gło­wy, sen­ność, pro­ble­my z kon­cen­tra­cją — czy­li wszyst­ko to, co wie­lu rodzi­ców zaob­ser­wo­wa­ło u swo­ich dzie­ci, któ­re były w wie­lu szko­łach przy­mu­sza­ne do nosze­nia masecz­ki przez kil­ka godzin. Gdy mamy powta­rza­ją­cy się nie­do­bór tle­nu, orga­nizm się adap­tu­je i symp­to­my te zni­ka­ją, ale wydaj­ność orga­ni­zmu jest niż­sza, a mózg roz­wi­ja się znacz­nie gorzej. Utra­co­ne komór­ki ner­wo­we nie będą już nigdy rege­ne­ro­wa­ne. Zasta­nów­cie się nad tym Pań­stwo za każ­dym razem, gdy każe­cie zasła­niać usta i nos swo­im dzieciom”.

Zda­niem dok­to­ra Mar­ty­ki „dzi­siaj już wie­my na 100%, że lock­down nie daje abso­lut­nie nic. […] wystar­czy pro­ste porów­na­nie tery­to­riów bez ogra­ni­czeń i z ogra­ni­cze­nia­mi. Co widzi­my? Że Kali­for­nia i Flo­ry­da mają pra­wie iden­tycz­ne pozio­my zacho­ro­wań — tyl­ko Kali­for­nia jest zamknię­ta, a Flo­ry­da otwar­ta! Taka sama sytu­acja w przy­pad­ku Dako­ty Pół­noc­nej i Połu­dnio­wej. Mają pra­wie iden­tycz­ny wykres nowych zacho­ro­wań w cza­sie — przy blo­ka­dzie jed­ne­go sta­nu w porów­na­niu z wol­no­ścią w dru­gim. Cie­ka­wie wyglą­da sytu­acja dzi­siaj w Euro­pie: otwar­ta Szwe­cja i 46,5 zacho­ro­wań na 100 000 osób, cał­kiem zamknię­te Cze­chy — 111,7 przy­pad­ków. Na pół zamknię­ta Pol­ska 35,4, cał­kiem otwar­ta Bia­ło­ruś: 11,9, zamknię­te Niem­cy: 10,1. Oczy­wi­ste jest dla każ­dej myślą­cej samo­dziel­nie oso­by, że zamknię­cie kra­ju i restryk­cje nie mają nic wspól­ne­go z licz­bą zacho­ro­wań, a utrzy­my­wa­nie tej teo­rii, bez żad­ne­go popar­cia nauko­we­go, to farsa”.

Bez­sen­sow­ne było też dezyn­fe­ko­wa­nie wszyst­kie­go na oko­ło – w cza­so­pi­śmie “Natu­re” moż­na prze­czy­tać, „że prze­no­sze­nie wiru­sa SARSCOV‑2 przez powierzch­nię, klam­ki czy ubra­nia moż­na uznać za nie­groź­ne i pomijalne”.

Dla dok­to­ra Mar­ty­ki „odwo­ła­nie ope­ra­cji pla­no­wych ze wzglę­du na koniecz­ność zabez­pie­cze­nia miejsc dla cho­rych na COVID-19 […] to jest zbrod­nia. […] tego typu idio­tycz­ne i nie­prze­my­śla­ne dzia­ła­nia spo­wo­du­ją wię­cej zgo­nów, niż COVID-19. […] W zeszłym roku mie­li­śmy 75 tysię­cy zgo­nów z powo­du ogra­ni­cze­nia dostę­pu do służ­by zdro­wia. Rzą­dzą­cych nicze­go to nie nauczy­ło i ostat­nia reko­men­da­cja jest dowo­dem na to, że nadal bez­myśl­nie idą w tym samym kie­run­ku. Głu­po­ta jest aż tak widocz­na, że nasu­wa się podej­rze­nie, że to nie głu­po­ta, a celo­we dzia­ła­nie. Oby­śmy się jak naj­szyb­ciej otrzą­snę­li, gdyż dal­sze tkwie­nie w koro­na-para­noi będzie kosz­to­wa­ło życie kolej­nych tysię­cy osób”.

W opi­nii dok­to­ra Mar­ty­ki „nie będzie popra­wy, dopó­ki zamiast kie­ro­wać się wyni­ka­mi ran­do­mi­zo­wa­nych badań nauko­wych, będzie­my słu­cha­li prze­ka­zów medial­nych, wypo­wie­dzi naukow­ców spon­so­ro­wa­nych przez fir­my far­ma­ceu­tycz­ne, któ­rych twier­dze­nia nie są popar­te bada­nia­mi, nato­miast są oni dosko­na­li w obra­ża­niu tych, któ­rzy się nie zga­dza­ją z ich opi­nią. Naj­lep­szym dowo­dem, ile war­te są takie opi­nie, jest fakt, iż posie­dze­nia Rady Medycz­nej przy pre­mie­rze nie są pro­to­ko­ło­wa­ne, nie zosta­ły też wytwo­rzo­ne jakie­kol­wiek inne doku­men­ty. Taką rado­sną twór­czo­ścią “wal­czy się z pan­de­mią”. Dla­te­go wła­śnie umie­ra­ją ludzie”.

Jan Boda­kow­ski (tekst i foto)