Pro­jekt nowej usta­wy cen­zu­ry inter­ne­to­wej w Kana­dzie wpro­wa­dza zakaz „mowy nie­na­wi­ści”, w tym uży­wa­nia „krzyw­dzą­ce­go” języ­ka wobec polityków.

Kana­dyj­ski mini­ster dzie­dzic­twa kul­tu­ro­we­go Ste­ven Guil­be­ault powie­dział w ponie­dzia­łek, pod­czas wide­okon­fe­ren­cji z Cen­trum Izra­ela i Spraw Żydow­skich, że pro­jekt usta­wy zosta­nie roz­pa­trzo­ny w par­la­men­cie w cią­gu naj­bliż­szych dwóch tygodni .
Pra­wo­daw­stwo, jeśli zosta­nie przy­ję­te zmu­si plat­for­my mediów spo­łecz­no­ścio­wych do nie­mal natych­mia­sto­we­go usu­wa­nia tre­ści uzna­nych za szkodliwe.

„Po ozna­cze­niu publi­ka­cji nale­ży ją usu­nąć w cią­gu 24 godzin od ozna­cze­nia” — potwier­dził Guilbeault.

Prze­strze­ga­nie naka­zów usu­wa­nia mowy nie­na­wi­ści będzie nad­zo­ro­wa­ne przez nowo utwo­rzo­ny organ regu­la­cyj­ny. Odmo­wa cen­zu­ro­wa­nia tre­ści może skut­ko­wać kara­mi finan­so­wy­mi, poda­je  iPolitics .

„Moim zada­niem jest zapew­nie­nie bez­pie­czeń­stwa i ochro­ny lud­no­ści Kana­dy. Po to tu jestem ”- oświad­czył mini­ster kul­tu­ry Guil­be­ault, ujaw­nia­jąc usta­wę o cenzurze.

Mini­ster wyja­śnił, że „osta­tecz­nie” celem ści­ślej­szej kon­tro­li inter­ne­tu „jest stwo­rze­nie bez­piecz­niej­sze­go śro­do­wi­ska dla wszyst­kich ludzi onli­ne, a nie tyl­ko dla garstki”.

Mini­ster uznał obec­ną wol­ność inter­ne­tu jako „kosz­mar”, zmu­sza­ją­cy nie­któ­rych do „wyco­fa­nia się z deba­ty publicz­nej, ponie­waż warun­ki, w któ­rych pro­si­my ich o udział, po pro­stu nie sądo przy­ję­cia”. Nie podał jed­nak żad­nych przykładów.

„Mowa nie­na­wi­ści z pew­no­ścią będzie czę­ścią pra­wo­daw­stwa, któ­re zosta­nie przed­ło­żo­ne, ale chce­my rów­nież uwzględ­nić inne szko­dli­we tre­ści w Inter­ne­cie — zapowiedział.

Guil­be­ault wyja­śnił, że dostaw­cy tre­ści inter­ne­to­wych będą musie­li cen­zu­ro­wać to, co publi­ku­ją, bez wzglę­du na to, gdzie mają sie­dzi­bę: „Wedle usta­wy, któ­rą przed­ło­ży­my, nie będzie mia­ło zna­cze­nia, czy fir­ma jest kana­dyj­ska, czy nie. Nie ma zna­cze­nia, gdzie fir­ma jest zare­je­stro­wa­na ani gdzie znaj­du­ją się jej serwery”.
„Ludzie zoba­czą, co znaj­dzie się w usta­wie po jej przed­ło­że­niu” — skomentował.

Mene­dżer Cam­pa­ign Life Coali­tion (, David Cooke, spe­ku­lu­je, że „mowa nie­na­wi­ści w Inter­ne­cie” jest ter­mi­nem uży­wa­nym przez Par­tię Libe­ral­ną na okre­śle­nie poglą­dów, któ­re nie są zgod­ne z „kana­dyj­ski­mi” war­to­ścia­mi lewi­cy. „Jeśli Guil­be­ault posta­wi na swo­im, to, co kie­dyś było wol­ny­mi i otwar­ty­mi kana­ła­mi komu­ni­ka­cji i deba­ty spo­łecz­nej sta­nie się ele­men­tem pro­pa­gan­dy rzą­du” — twier­dzi Cooke..

„W naszym spo­łe­czeń­stwie nie ma miej­sca na mowę nie­na­wi­ści. Czas sta­wić czo­ła nie­na­wi­ści w Inter­ne­cie. Licz­by są nie­po­ko­ją­ce, ale nie są zasko­cze­niem ” uwa­ża mini­ster Guilbeault

„Napraw­dę nie inte­re­su­je mnie, aby pan Guil­be­ault chro­nił moje uszy i oczy w Inter­ne­cie. To moja wła­sna tro­ska. Myślę, że więk­szość Kana­dyj­czy­ków myśli tak samo! Nie potrze­bu­je­my „wiel­kie­go bra­ta” decy­du­ją­ce­go o tym, co może­my, a cze­go nie może­my oglą­dać w Inter­ne­cie. — sko­men­to­wał Cooke.