Ogó­rek, ogó­rek zie­lo­ny ma gar­ni­tu­rek tak śpie­wa­ją o nim dzie­ci a doro­śli po pro­stu go nie doce­nia­ją. Cza­sem ktoś się zachwy­ci zapa­chem, chrup­ko­ścią czy sma­kiem sałat­ki, ale gene­ral­nie trak­tu­je­my ogór­ka jak coś zwy­kłe­go. A on? Nale­ży sobie do naj­bar­dziej popu­lar­nych warzyw świa­ta, lecz nie do koń­ca pozna­nych. Ogó­rek we wszyst­kich swo­ich odmia­nach, a jest ich cał­kiem spo­ro, upra­wia­ny jest pod nie­mal każ­dą sze­ro­ko­ścią geo­gra­ficz­ną. Jest skład­ni­kiem nie­zli­czo­nej licz­by sała­tek, kiszo­nek, mary­nat, zup, itd. Nie­wie­lu też zna jego wła­ści­wo­ści kosme­tycz­ne, koją­ce, lecz­ni­cze, wyko­rzy­sty­wa­ne przez zie­la­rzy i medy­ków przy dole­gli­wo­ściach np.: ukła­du moczo­we­go. Nie wia­do­mo dokład­nie, czy ogó­rek ma sześć tysię­cy lat czy dwie­ście. Wia­do­mo nato­miast, że pocho­dzi z Indii, z tro­pi­kal­nych tere­nów mię­dzy Zato­ką Ben­gal­ską a Hima­la­ja­mi, gdzie był upra­wia­ny już w sta­ro­żyt­no­ści. Dzi­kie odmia­ny tego warzy­wa rosną do dziś na hima­laj­skich stokach.

Sta­ro­żyt­ni Egip­cja­nie kar­mi­li ogór­ka­mi cho­rych, a Gre­cy uwa­ża­li, że wpły­wa­ją na inte­li­gen­cję i łago­dzą tem­pe­ra­ment. Uwiel­biał je cesarz Tybe­riusz i dla­te­go wła­śnie Rzy­mia­nom zawdzię­cza­my upra­wę tego warzy­wa na tak sze­ro­ką ska­lę. Sta­ro­żyt­ne Rzy­mian­ki odkry­ły upięk­sza­ją­ce wła­ści­wo­ści ogór­ka i z powo­dze­niem sto­so­wa­ły roz­gnie­cio­ne warzy­wo jako masecz­kę kosme­tycz­ną. Dziś ogór­ki są na maso­wą ska­lę sto­so­wa­ne przy pro­duk­cji kosme­ty­ków. Krzysz­tof Kolumb zasa­dził je na wyspach Haiti i od tam­tej pory ogór­ki są upra­wia­ne rów­nież na kon­ty­nen­tach obu Ameryk.

Skąd do nas przy­by­ły? Dokład­nie nie wia­do­mo. Jed­ni twier­dzą, że ze wscho­du, inni – że z zacho­du. Dziś wia­do­mo, że już w śre­dnio­wie­czu ogó­rek poja­wiał się na pol­skich sto­łach, a w okre­sie rene­san­su był bar­dzo popu­lar­ny. Począt­ko­wo jada­li go głów­nie ubo­dzy chło­pi i dla­te­go nazwa popu­lar­nej u nas sałat­ki ze świe­żych ogór­ków – mize­ria — jest inną nazwą ubóstwa.

OGÓRKI MAŁOSOLNE

Histo­ria ogór­ków kiszo­nych roz­po­czę­ła się w 2.400 roku p.n.e. Za pre­kur­so­rów tych kwa­śnych rary­ta­sów uwa­ża się miesz­kań­ców Mezopotamii.

3 kg mniej­szych ogór­ków, 6–7 ząb­ków czosn­ku, 3 l wody, 5 łyżek soli kamiennej,

3 liście wiśni, 3 liście czar­nej porzecz­ki, kil­ka bal­da­chów kopru, chrzan.

Ogór­ki dokład­nie umyć dwa razy. Na dno sło­ika poło­żyć dwie gałąz­ki kopru.

Następ­nie ukła­dać ogór­ki pozio­mo, dosyć cia­sno. Czo­snek poroz­kła­dać po całym sło­iku, rów­no­mier­nie mię­dzy ogór­ka­mi. Do zim­nej wody (oko­ło 2–3l) wsy­pu­je­my sól (na pół litra wody — 1 łyż­ka soli) i mie­sza­my. Następ­nie zale­wa­my ogór­ki przy­go­to­wa­ną solan­ką, do pozio­mu, aby ogór­ki były zakryte.

Na wierzch kła­dzie­my liście czar­nej porzecz­ki, wiśni i 2 gałąz­ki kopru. Moż­na na wierz­chu posta­wić mały sło­ik z nala­ną w środ­ku wodą, aby przy­ci­snąć ogórki.

OGÓRKI MARYNOWANE PO ORMIAŃSKU

    ogór­ki (krót­kie) — 2 kg, papry­ka — 1 szt, ocet win­ny bia­ły 6% — 1 szkl

    estra­gon — 3 gałąz­ki, kolen­dra – tro­chę, czo­snek — 1 głów­ka, woda — 5 szkl

    liść lau­ro­wy — 4 szt, pieprz czar­ny — 5 zia­ren, zie­le angiel­skie — 3 ziarna

Wodę z cukrem i przy­pra­wa­mi korzen­ny­mi goto­wać pod przy­kry­ciem na małym ogniu ok. 10 minut, dodać ocet i sól, zago­to­wać. Umy­te ogór­ki wrzu­cić na 2 minu­ty do wrząt­ku, wyjąć na sito, prze­lać zim­ną wodą i osu­szyć. W sło­ikach prze­ło­żyć je paska­mi papry­ki, ząb­ka­mi czosn­ku, liść­mi estra­go­nu i kolen­dry. Zalać prze­stu­dzo­ną mary­na­tą, sło­iki szczel­nie zamknąć i paste­ry­zo­wać ok. 10 minut.

OGÓRKOWE KIMCHI

Jest to łatwa wer­sja ogór­ko­we­go Kim­chi, więc nie powin­na być prze­cho­wy­wa­na zbyt dłu­go. Sta­raj się spo­żyć w cią­gu mie­sią­ca. Być może zako­chasz się w chrup­ko­ści i sma­ku kim­chi. Wszyst­ko cze­go potrze­bu­jesz to miska świe­żo ugo­to­wa­ne­go ryżu i dowol­ne mię­sko woło­wi­na, kur­czak, wie­przo­wi­na, ryby… cokol­wiek zechcesz. To jest naj­prost­sza dro­ga, aby Kore­ań­czy­cy cie­szy­li się sma­kiem kimchi.

5–6 szt. ogór­ki szklar­nio­we, 1 garść szczy­pio­ru, 4 szklan­ki wody, sól 3 łyż­ki, 4–5 łyżek płat­ków chi­li kore­ań­skie­go (Gochu­ga­ru) inny rodzaj może być za bar­dzo ostry, 3 szt. ząb­ki czosn­ku, 3 łyż­ki sosu ryb­ne­go, 2 łyżecz­ki cukru, 1/2 łyżecz­ki świe­żo star­te­go imbi­ru, sól lub sos ryb­ny do smaku

Czy­ste ogór­ki potnij wzdłuż na 4 czę­ści. Umieść wszyst­kie laski ogór­ka w dużej misce. Roz­puść 3 łyż­ki soli w 4 szklan­kach wody, wlej oso­lo­ną wodę do ogór­ków. Niech się moczą przez 30 minut. Ogór­ki opłu­kaj w zim­nej wodzie tyl­ko raz, krót­ko. Wylej na dursz­lak i odstaw do ocieknięcia.

Połącz teraz przy­pra­wy, płat­ki Kore­ań­skie­go chi­li, czo­snek, sos ryb­ny, cukier, imbir. Dobrze wymie­szaj i pozo­staw na 5 minut. W dużej misce połącz ogór­ki i cię­ty szczy­pio­rek oraz przy­pra­wy. Dobrze wymie­szaj i otocz je z przyprawami.

Prze­nieś kim­chi do szczel­ne­go pojem­ni­ka i pozo­staw do zaini­cjo­wa­nia kisze­nia na 1 dzień w tem­pe­ra­tu­rze poko­jo­wej ok 20–25 stop­ni. Po tym cza­sie, kim­chi powin­no się prze­cho­wy­wać w lodów­ce przez następ­ne 1–2 dni przed kon­sump­cją. Ten rodzaj ogór­ko­we­go kim­chi powin­no być spo­ży­wa­ne max do 1 mie­sią­ca. Z każ­dym dniem poby­tu w lodów­ce smak będzie inten­syw­niej­szy i zapach ostrzejszy.

OGÓRKOWA KURACJA WIEJSKIEGO ZNACHORA

Oczysz­cza­ją­ca ze zło­gów i tok­syn poprzez wypłu­ka­nie z ukła­du moczowego.

Zaku­pić 2,5 kilo­gra­ma ogór­ków grun­to­wych, zdro­wych, świe­żych, twar­dych. Potrzeb­ną ilość (wypró­bo­wać, tak aby uzy­skać szklan­kę soku) wymyć, zmie­lić w maszyn­ce lub malak­se­rze. Powsta­łą pul­pę wyci­snąć przez czy­stą pie­lu­chę lub gazę. Powsta­ły sok pić dwa razy dzien­nie rano i wie­czo­rem po jed­nej szklan­ce. Rano na czczo, wie­czo­rem przed snem mini­mum godzi­nę po kolacji.

Pole­cam robie­nie świe­że­go soku za każ­dym razem jest o wie­le smacz­niej­szy i sku­tecz­niej­szy. Kura­cję sto­so­wać przez tydzień jeden dzień prze­rwy i znów tydzień.

Sku­tecz­ność spraw­dzo­na na sobie i rodzin­ce z dole­gli­wo­ścia­mi uro­lo­gicz­ny­mi. Pozdra­wiam i życzę smacznego.