[Frag­ment nowej książ­ki auto­ra — W. Bła­siak “Zdra­da węglo­wa i jej naro­do­wa alter­na­ty­wa. Nisz­cze­nie pol­skie­go gór­nic­twa węglo­we­go a naro­do­wa stra­te­gia roz­wo­ju Pol­ski”, Kato­wi­ce 2021, siedemdni97@gmail.com]

        Suwe­ren­ność pań­stwa w zakre­sie pro­ce­sów eko­no­micz­nych posia­da dwie klu­czo­we i powią­za­ne ze sobą funk­cje; funk­cję fiskal­ną w posta­ci nakła­da­nie i pobie­ra­nia podat­ków oraz funk­cję mone­tar­ną w posta­ci emi­to­wa­nia i gwa­ran­to­wa­nia obie­gu pie­nią­dza. Obie te funk­cje są ze sobą ści­śle powią­za­ne, gdyż emi­sja pie­nią­dza jest warun­kiem nakła­da­nia i ścią­ga­nia podat­ków przez pań­stwo. Bicie monet, obok nakła­da­nia podat­ków, było od wie­ków wyłącz­nym przy­wi­le­jem wład­ców pań­stwa. Suwe­ren­ność walu­to­wa i fiskal­na pań­stwa to jego w peł­ni mono­po­li­stycz­na wyłącz­ność na emi­sję i obrót pie­nią­dza na swo­im tery­to­rium oraz w peł­ni mono­po­li­stycz­na wyłącz­ność na nakła­da­nie i ścią­ga­nie podatków.

(…)

Reklama

[Suwe­ren­ność walu­to­wa państwa]

        Emi­sję pie­nią­dza, w odpo­wied­niej rela­cji do two­rzo­nej masy war­to­ści eko­no­micz­nych, zapew­nia i nad­zo­ru­je pań­stwo naro­do­we. To pań­stwo­wa walu­ta dane­go kra­ju jest pie­nią­dzem naro­do­wym, któ­ry zapew­nia pie­nięż­ną cyr­ku­la­cję gospo­dar­czą. I to pań­stwo naro­do­we gwa­ran­tu­je waż­ność pie­nią­dza na tere­nie swo­je­go tery­to­rium. “Każ­dy może two­rzyć pie­nią­dze; pro­blem leży w ich akcep­ta­cji”, jak to zna­ko­mi­cie ujął Hyman Minsky. (…)

                Idąc za H. Minsky’m moż­na powie­dzieć, iż wła­sne pie­nią­dze może two­rzyć każ­dy bank czy nawet insty­tu­cja, a nawet oby­wa­tel, ale tyl­ko pań­stwo jest w sta­nie zagwa­ran­to­wać ich akcep­ta­cję na swo­im naro­do­wym tery­to­rium. I na tym pole­ga jego suwe­ren­ność eko­no­micz­na. A akcep­ta­cję pie­nią­dza zapew­nia­ją wyłącz­nie suwe­ren­ne pań­stwa naro­do­we. I nie zmie­nia tego fakt, iż emi­sję pie­nią­dza pro­wa­dzą nade wszyst­ko ban­ki pry­wat­ne. Pie­niądz nie jest wszak­że pry­wat­ny, ale pań­stwo­wy, choć emi­to­wa­ny pry­wat­nie. Pry­wat­ne ban­ki nie emi­tu­ją pry­wat­nych pie­nię­dzy, lecz emi­tu­ją za zgo­dą i pod nad­zo­rem pań­stwa pie­niądz pań­stwo­wy w uzna­nej przez pań­stwo jed­no­st­ce rachun­ko­wej pie­nią­dza. Emi­tu­ją zło­te pol­skie, dola­ry USA czy euro­pej­skie euro. I nie emi­tu­ją pry­wat­ne­go pie­nią­dza Ban­ku Ślą­skie­go ING, pry­wat­ne­go pie­nią­dza City Gro­up czy pry­wat­ne­go pie­nią­dza Deut­sche Bank.

        Współ­cze­śnie dwie głów­ne for­my emi­sji pie­nią­dza w pań­stwach naro­do­wych to emi­sja pie­nią­dza w for­mie pry­wat­ne­go dłu­gu ban­ko­we­go oraz emi­sja pie­nią­dza w for­mie defi­cy­tu budże­to­we­go rzą­du. W obu wypad­kach mamy do czy­nie­nia z emi­sją pie­nią­dza na pokry­cie wytwa­rza­nych nie­za­leż­nie od nie­go w gospo­dar­ce war­to­ści eko­no­micz­nych w pro­ce­sie pro­duk­cji dóbr i usług. I to wiel­kość tych wytwa­rza­nych, dzię­ki pro­ce­som pro­duk­cji dóbr i usług w gospo­dar­ce, war­to­ści eko­no­micz­nych jest klu­czo­wa dla wiel­ko­ści emi­sji pieniądza. (…)

[Likwi­da­cja suwe­ren­no­ści walu­to­wej III RP]

        Pol­ska Kon­sty­tu­cja z 1997 roku zawie­si­ła suwe­ren­ność pie­nięż­ną pol­skie­go pań­stwa. Ode­bra­ła bowiem w arty­ku­le 220 p. 1 pra­wo do zacią­ga­nia kre­dy­tu przez pol­ski rząd w jego ban­ku cen­tral­nym, czy­li Naro­do­wym Ban­ku Pol­ski. Tym samym  pol­ski rząd został zmu­szo­ny do zacią­ga­nia kre­dy­tu w ban­kach komer­cyj­nych i na pry­wat­nych ryn­kach finan­so­wych. Potwier­dził to już w ska­li Unii Euro­pej­skiej Trak­tat Lizboń­ski w arty­ku­le 123, któ­ry zaka­zu­je Euro­pej­skie­mu Ban­ko­wi Cen­tral­ne­mu i ban­kom cen­tral­nym kra­jów człon­kow­skich udzie­la­nia kre­dy­tów zarów­no wła­snym rzą­dom, jak i insty­tu­cjom publicznym.

        Tym samym pokry­wa­nie defi­cy­tu budże­to­we­go musi się odby­wać poprzez zacią­ga­nie dłu­gów kra­jo­wych i zagra­nicz­nych. To roz­wią­za­nie opar­te jest na neo­li­be­ral­nej dok­try­nie eko­no­micz­nej zaka­zu­ją­cej tzw. mone­ty­za­cji dłu­gu publicznego.

        Ten zakaz mone­ty­za­cji jest pod­pie­ra­ny sta­le gro­te­sko­wym argu­men­tem o groź­bie hiper­in­fla­cji w wypad­ku finan­so­wa­nia wydat­ków rzą­do­wych przez bank cen­tral­ny. (…) A jako dowód sta­le poda­je się przy­kład hiper­in­fla­cji w Weima­row­skich Niem­czech lat 20-tych XX wie­ku. Ta hiper­in­fla­cja była zaś oczy­wi­stym wyni­kiem spła­ca­nia przez rzą­dy nie­miec­kie olbrzy­mich repa­ra­cji wojen­nych na rzecz Wiel­kiej Bry­ta­nii i Fran­cji, któ­re z kolei zmu­szo­ne były spła­cać gigan­tycz­ne dłu­gi za dosta­wy wojen­ne ze Sta­nów Zjednoczonych. (…)

[Pano­wa­nie spo­łecz­ne oli­gar­chii finansowej]

        W isto­cie zaś to roz­wią­za­nie w ska­li UE jest podyk­to­wa­ne nade wszyst­ko inte­re­sa­mi pry­wat­ne­go kapi­ta­łu ban­ko­we­go, czy sze­rzej tzw. ryn­ków finan­so­wych, któ­re są bene­fi­cjen­tem takie­go roz­wią­za­nia. Stwo­rzy­ło to sytu­ację, gdy pań­stwo jako suwe­ren walu­to­wy gwa­ran­tu­ją­cy wszyst­kie ope­ra­cje kre­dy­to­we na swo­im obsza­rze, nie ma moż­li­wo­ści kre­ować swo­je­go wła­sne­go kre­dy­tu w swo­im wła­snym ban­ku cen­tral­nym.         Osta­tecz­nie ozna­cza to spry­wa­ty­zo­wa­nie istot­nej czę­ści suwe­ren­nej wła­dzy finan­so­wej pań­stwa i wymu­szo­ne two­rze­nie dłu­gu publicz­ne­go poprzez emi­sję obli­ga­cji skar­bo­wych i bonów skar­bo­wych, w zna­czą­cej czę­ści kupo­wa­nych przez pry­wat­ne ryn­ki finan­so­we.         To efekt pano­wa­nia poli­tycz­ne­go w Unii ban­ko­wej oli­gar­chii finan­so­wej, któ­ra w ten spo­sób stwo­rzy­ła sobie peł­ny mono­pol ban­ko­wy pry­wat­nej emi­sji pieniądza. (…)

[Paso­żyt­ni­czy dre­naż ban­ko­wej ren­ty ekonomicznej]

        Ta emi­sja pie­nią­dza wyłącz­nie w posta­ci komer­cyj­ne­go dłu­gu ban­ko­we­go two­rzy na dłuż­szą metę pętlę samo­za­dłu­ża­nia i samo­ogra­ni­cza­nia wła­sne­go roz­wo­ju gospo­dar­cze­go. W naj­bar­dziej dra­stycz­nej for­mie poka­zu­je to przy­kład pozba­wio­nej wła­snej walu­ty Gre­cji, samo­za­dłu­żo­nej do nie­wy­pła­cal­no­ści głów­nie w komer­cyj­nych ban­kach fran­cu­skich i nie­miec­kich i z tego tytu­łu samo­ogra­ni­cza­ją­cej swój wzrost gospo­dar­czy na pozio­mie sta­łej depre­sji gospodarczej. (…)

        Ban­ki nie two­rzą zaś żad­nych nowych war­to­ści eko­no­micz­nych, ani już wytwo­rzo­nych nie wzbo­ga­ca­ją, lecz wytrans­fe­ro­wu­ją je z zysków i docho­dów już wytwo­rzo­nych. Tzw. zyski sek­to­ra ban­ko­we­go to wydre­no­wa­ne, eks­trak­cjo­no­wa­ne  czy też wytrans­fe­ro­wa­ne z gospo­dar­ki, gospo­darstw domo­wych, ale i same­go pań­stwa, już wytwo­rzo­ne nowe war­to­ści eko­no­micz­ne w posta­ci pier­wot­nych lub podzie­lo­nych spo­łecz­nie zysków i dochodów.

        Zysk ban­ku nie jest w sen­sie eko­no­micz­nym zyskiem. [Jest ren­tą eko­no­micz­ną wyni­ka­ją­cą z mono­po­lu two­rze­nia kre­dy­tu przy­zna­ną mu przez pań­stwo. Każ­da ren­ta eko­no­micz­na; od ren­ty grun­to­wej, przez ren­tę mono­po­li­stycz­ną, po ren­tę ban­ko­wą, jest wyni­kiem mono­po­lu wła­sno­ści. Jest to dochód nie wyni­ka­ją­cy z dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej i pono­szo­nych nakła­dów eko­no­micz­nych, a wyni­ka­ją­cy z pozy­cji monopolisty.] (…)

                Odwie­sze­nie i odbu­do­wa suwe­ren­no­ści mone­tar­nej pań­stwa to nade wszyst­ko likwi­da­cja zaka­zu finan­so­wa­nia rzą­do­wych i publicz­nych wydat­ków przez bank cen­tral­ny. W tym celu nale­ży zmie­nić pol­ską Kon­sty­tu­cję likwi­du­jąc art. 220 p. 1 i zawie­sić wyko­ny­wa­nia art. 123 Trak­ta­tu Lizboń­skie­go UE. (…)

[Eko­no­micz­ne pra­wo toż­sa­mo­ści finan­sów narodowych]

        Ści­słą zależ­ność mię­dzy zadłu­że­niem publicz­nym a bilan­sem sek­to­ra pry­wat­ne­go oraz bilan­sem han­dlu zagra­nicz­ne­go, poka­zu­je finan­so­wa toż­sa­mość sfor­mu­ło­wa­na przez zmar­łe­go w 2010 roku bry­tyj­skie­go eko­no­mi­stę Wyn­ne Godley’a, nazwa­na przez nie­go Stock-Flow Con­si­stent. W opar­ciu o tę finan­so­wą toż­sa­mość prze­wi­dział on w 2000 roku wybuch glo­bal­ne­go kry­zy­su finan­so­we­go w 2007 — 2008 roku. Prze­wi­dział to na pod­sta­wie danych eko­no­micz­nych w Sta­nach Zjed­no­czo­nych z prze­ło­mu obec­ne­go wieku. (…)

        Ta toż­sa­mość jest pra­wem eko­no­micz­nym. To pra­wo, nazwa­ne prze­ze mnie pra­wem toż­sa­mo­ści finan­sów naro­do­wych, poka­zu­je ści­słą zależ­ność mate­ma­tycz­ną pomię­dzy bilan­sem płat­ni­czym pań­stwa, a zadłu­że­niem sek­to­ra publicz­ne­go i pry­wat­ne­go sek­to­ra kra­jo­we­go. Współ­pra­cow­nik W. Godley’a, Ame­ry­ka­nin L. Ran­dall Wray, opi­sał tę toż­sa­mość nastę­pu­ją­co: „kra­jo­wy bilans pry­wat­ny + kra­jo­wy bilans rzą­do­wy + bilans zagra­nicz­ny = 0”. Inny ame­ry­kań­ski eko­no­mi­sta Avra­ham Bara­nes, ujął ją rów­nie obra­zo­wo: „Bilans Kra­jo­we­go Sek­to­ra Pry­wat­ne­go + Bilans Kra­jo­we­go Sek­to­ra Publicz­ne­go + Bilans Rachun­ku Bie­żą­ce­go = 0.”

        Pry­wat­ny sek­tor kra­jo­wy to kra­jo­we gospo­dar­stwa domo­we i kra­jo­we fir­my. Kra­jo­wy sek­tor rzą­do­wy to rząd i samo­rzą­dy lokal­ne oraz regio­nal­ne. Sek­tor zagra­nicz­ny to resz­ta świa­ta w posta­ci zagra­nicz­nych gospo­darstw domo­wych, firm i rzą­dów. Bilans każ­de­go z sek­to­rów to rocz­ne zesta­wie­nie jego finan­so­wych przy­cho­dów i wydat­ków. Jeden sek­to­ro­wy defi­cyt rów­na się nad­wyż­ce inne­go. „Jest to więc widocz­ne – kon­klu­du­je L. Ran­dall Wray – że jeśli jeden sek­tor zmie­rza w kie­run­ku posia­da­nia nad­wyż­ki bilan­so­wej, to co naj­mniej jeden z dwu pozo­sta­łych sek­to­rów musi posia­dać defi­cyt bilan­so­wy. W warun­kach zróż­ni­co­wa­nia papie­rów war­to­ścio­wych, aby jeden sek­tor aku­mu­lo­wał bogac­two finan­so­we net­to, co naj­mniej jeden z dwu pozo­sta­łych musi powięk­szać swe zadłu­że­nie o taką samą kwo­tę. Jest nie­moż­li­we aby wszyst­kie sek­to­ry aku­mu­lo­wa­ły bogac­two finan­so­we net­to przez wytwa­rza­nie nad­wyż­ki bilan­so­wej. Może­my to prze­for­mu­ło­wać w inny jesz­cze «dyle­mat»: jeśli któ­ryś z trzech sek­to­rów two­rzy nad­wyż­kę, to co naj­mniej jeden z dwu pozo­sta­łych musi wpa­dać w deficyt.”

[Defi­cyt budże­to­wy jako waru­nek roz­wo­ju ekonomicznego]

        Zakła­da­jąc rów­no­wa­gę bilan­su płat­ni­cze­go, czy­li przyj­mu­jąc, iż bilans sek­to­ra zagra­nicz­ne­go jest rów­ny zero, to aby mógł nastę­po­wać roz­wój gospo­dar­czy, bilans kra­jo­we­go sek­to­ra publicz­ne­go musi być ujem­ny, a bilans kra­jo­we­go sek­to­ra pry­wat­ne­go musi być dodat­ni. Tym samym budżet rzą­do­wy musi być deficytowy.

        Zrów­no­wa­żo­ny budżet, któ­ry jest ide­ałem współ­cze­snej neo­li­be­ral­nej eko­no­mii, to po pro­stu dusze­nie finan­so­we wła­snej gospo­dar­ki i ogra­ni­cza­nie jej roz­wo­ju. Każ­da bowiem nad­wyż­ka w bilan­sie sek­to­ra rzą­do­we­go, o któ­rym zasad­ni­czo decy­du­je bilans budże­tu pań­stwa, musi two­rzyć defi­cyt bilan­su sek­to­ra pry­wat­ne­go, a w isto­cie sek­to­ra firm i gospo­darstw domowych.

        Zało­że­nie, iż bilans sek­to­ra rzą­do­we­go będzie zero­wy, czy­li budżet pań­stwa będzie zrów­no­wa­żo­ny, ozna­cza, iż w takich warun­kach zero­wy będzie rów­nież bilans sek­to­ra kra­jo­wych firm i gospo­darstw domo­wych. Wzrost gospo­dar­czy będzie więc spy­cha­ny do zera, a gospo­dar­ka będzie eko­no­micz­nie zdu­szo­na. “Z defi­ni­cji — twier­dzi­li W. Godley i L. R. Wray — nad­wyż­ka sek­to­ra pry­wat­ne­go musi się rów­nać defi­cy­to­wi sek­to­ra publicz­ne­go plus nad­wyż­ce rachun­ku han­dlu zagra­nicz­ne­go. … Z dru­giej stro­ny, jeśli sek­tor publicz­ny wszedł w nad­wyż­kę a rachu­nek han­dlu zagra­nicz­ne­go jest nega­tyw­ny, sek­tor pry­wat­ny z defi­ni­cji musi być na deficycie.”

[Emi­sja pie­nią­dza dla pokry­cia przy­ro­stu war­to­ści ekonomicznych]

        Pań­stwo bowiem to nie gospo­dar­stwo domo­we, któ­re aby się nie zadłu­żać musi bilan­so­wać swe domo­we budże­ty. Pań­stwo musi emi­to­wać pie­nią­dze, któ­re zapew­nią przy­rost środ­ków finan­so­wych firm i gospo­darstw domo­wych dla pokry­cia wzro­stu wytwa­rza­nych w gospo­dar­ce war­to­ści eko­no­micz­nych. A ta emi­sja odby­wa się poprzez wydat­ki finan­so­we pań­stwa. Defi­cyt w wydat­kach rzą­do­wych jest nie­zbęd­ny dla wzro­stu eko­no­micz­ne­go firm i zamoż­no­ści gospo­darstw domo­wych. “Jeśli tego nie zro­bisz (nie zro­bisz defi­cy­tu budże­to­we­go — WB) — pisał M. Hud­son — jeśli zro­bisz to, co zro­bił Bill Clin­ton w ostat­nich latach swej pre­zy­den­tu­ry i osią­gniesz nad­wyż­kę budże­to­wą, zmu­sisz gospo­dar­kę do uza­leż­nie­nia się od ban­ków na kre­dyt. Pro­blem pole­ga na tym, że kre­dyt ban­ko­wy jest zasad­ni­czo dra­pież­ny i ekstrakcyjny.” (…)

[Pułap­ka nara­sta­ją­ce­go dłu­gu publicz­ne­go państwa]

        Spry­wa­ty­zo­wa­na emi­sja pie­nią­dza i zakaz finan­so­wa­nia przez bank cen­tral­ny defi­cy­tu budże­to­we­go rzą­du, a sze­rzej wydat­ków publicz­nych, to przy­czy­na nara­sta­nia gigan­tycz­nych dłu­gów publicz­nych. Defi­cy­ty budże­to­we rzą­du, któ­re są koniecz­ne dla pod­trzy­ma­nia wzro­stu gospo­dar­ki, sta­ją się finan­so­wą pułap­ką, gdyż two­rzą nara­sta­ją­cy dług rzą­do­wy, a sze­rzej publicz­ny. Są bowiem finan­so­wa­ne nie przez bank cen­tral­ny, lecz nade wszyst­ko przez pry­wat­ny sek­tor ban­ko­wy, a sze­rzej sek­tor finan­so­wy. Jest to finan­so­wa­nie będą­ce two­rze­niem koniecz­ne­go do spła­ce­nia dłu­gu rządowego.

        Ten nara­sta­ją­cy dług publicz­ny sta­je się coraz więk­szym obcią­że­niem dla spła­ca­ją­ce­go go budże­tu pań­stwa, co w kon­se­kwen­cji ogra­ni­cza wydat­ki budże­to­we na cele uży­tecz­ne gospo­dar­czo i ogra­ni­cza emi­to­wa­nie pie­nię­dzy dla firm i gospo­darstw domo­wych. Jest to kwa­dra­tu­ra koła nie do roz­wią­za­nia w ramach neo­li­be­ral­nej eko­no­mii i neo­li­be­ral­nej poli­ty­ki eko­no­micz­nej państwa.

        Jest to wła­ści­we jądro ciem­no­ści neo­li­be­ral­nej poli­ty­ki mone­tar­nej. Ta pułap­ka pułap­ki, czy też mone­tar­ny para­doks neo­li­be­ral­nej poli­ty­ki finan­so­wej pań­stwa, jest wyni­kiem spry­wa­ty­zo­wa­nia emi­sji pie­nią­dza. I to nie tyl­ko w Pol­sce, ale i całej Unii Euro­pej­skiej i w wie­lu pań­stwach świa­ta. To spry­wa­ty­zo­wa­nie emi­sji pie­nią­dza pole­ga na tym, że jest on emi­to­wa­ny wyłącz­nie w for­mie pry­wat­ne­go kre­dy­tu ban­ko­we­go. A ina­czej — jest to emi­sja pie­nią­dza w for­mie pry­wat­ne­go dłu­gu bankowego. (…)

[Pań­stwo­wa emi­sja pieniądza]

        Rzą­dy państw muszą oczy­wi­ście zacho­wać peł­ne pra­wo do emi­sji swych obli­ga­cji i bonów skar­bo­wych, któ­rych sprze­daż na ryn­kach finan­so­wych two­rzyć będzie dług koniecz­ny do spła­ce­nia z wpły­wów podat­ko­wych. Jest to nie­zbęd­ne dla posia­da­nia i utrzy­my­wa­nia rezerw finan­so­wych pry­wat­ne­go i publicz­ne­go sys­te­mu ban­ko­we­go. Jest to rów­nież nie­zbęd­ne dla utrzy­my­wa­nia rezerw finan­so­wych wła­snych obywateli.

        Ale rów­no­cze­śnie rząd ma peł­ne pra­wo utrzy­my­wać swój rachu­nek w ban­ku cen­tral­nym dla kre­dy­to­wa­nia swych wydat­ków publicz­nych. Debet zaś na tym rachun­ku musi mieć moż­li­wość uma­rza­nia. A wyso­kość tego umo­rze­nia musi być sko­re­lo­wa­na ze wzro­stem PKB w ska­li roku, tak, aby pokryć dodat­ko­wą emi­sją pie­nią­dza pełen przy­rost nowych war­to­ści eko­no­micz­nych w gospodarce.

        W ten spo­sób corocz­ny defi­cyt budże­to­wy był­by pokry­wa­ny dodat­ko­wą emi­sją pie­nią­dza ban­ku cen­tral­ne­go, któ­ra nie mia­ła­by cha­rak­te­ru kre­dy­tu. Była­by emi­sją pie­nią­dza net­to. To roz­wią­zy­wa­ło­by pro­blem nara­sta­nia zadłu­że­nia publicz­ne­go, przy utrzy­my­wa­niu nie­zbęd­ne­go defi­cy­tu budżetowego

[To pań­stwo two­rzy pie­nią­dze a ban­ki two­rzą kredyty]

        W tym kie­run­ku idą też ana­li­zy i uwa­gi S. Keena i M. Hud­so­na. M. Hud­son swo­je rozu­mo­wa­nie argu­men­to­wał nastę­pu­ją­co: “Rzą­dy mogą two­rzyć pie­nią­dze w tym sys­te­mie w taki sam spo­sób jak robi to bank. … Nie ma moż­li­wo­ści stwo­rze­nia pie­nię­dzy (lub kre­dy­tu) bez dłu­gu. Zawsze jest bilans. … Masz akty­wa po lewej stro­nie i masz zobo­wią­za­nia po pra­wej stro­nie. Ale tak­że na dole masz war­tość net­to lub kapi­tał wła­sny — sto­pień, w jakim akty­wa prze­kra­cza­ją zobo­wią­za­nia. Rok temu lub dwa roz­ma­wia­łem z Micha­elem Kum­hof­fem i posta­no­wi­li­śmy nazwać to «kapi­ta­łem wła­snym». Nie chce­my nazwać tego «dłu­giem» ponie­waż jest to dług, któ­ry nigdy nie powi­nien zostać spła­co­ny. Dla­te­go nazwie­my to «pie­nią­dzem net­to» lub «kapi­ta­łem wła­snym» … Ste­phen (Keen — WB) powie­dział, że tyl­ko rzą­dy two­rzą pie­nią­dze, ban­ki two­rzą kredyty.”

        S. Keen swo­je rozu­mo­wa­nie stre­ścił nastę­pu­ją­co: “Postę­po­wa teo­ria eko­no­micz­na jest czę­ścią deba­ty poli­tycz­nej i wska­zu­je na to, że rzą­dy wyda­ją pie­nią­dze przed opo­dat­ko­wa­niem. Wydat­ki rzą­dów two­rzą część pie­nię­dzy, któ­re umoż­li­wia­ją funk­cjo­no­wa­nie sek­to­ra pry­wat­ne­go. Teraz, jeśli rząd pró­bu­je opo­dat­ko­wać wię­cej niż wyda­je, to ozna­cza to, że fak­tycz­nie bie­rze wię­cej pie­nię­dzy z pry­wat­nych kont ban­ko­wych niż je wkła­da. W rze­czy­wi­sto­ści rząd jest jedy­ną insty­tu­cją w spo­łe­czeń­stwie, któ­ra może wyda­wać wię­cej niż odzy­sku­je w docho­dach, ponie­waż jest wła­ści­cie­lem wła­sne­go ban­ku. To ozna­cza, że powi­nien wyda­wać wię­cej niż odzy­sku­je. W histo­rii rząd Ame­ry­ki wyda­wał śred­nio 2,4% PKB wię­cej niż otrzy­my­wał śred­nio co roku z podat­ków przez ostat­nie 120 lat.”

[Emi­sja pie­nią­dza przez bank centralny]

        Finan­so­wa­nie więc defi­cy­tów budże­to­wych rzą­dów dro­gą emi­sji pie­nią­dza przez bank cen­tral­ny w for­mie uma­rzal­ne­go debe­tu na rachun­ku rzą­dów, wyda­je się być roz­wią­za­niem wręcz oczy­wi­stym. Otwar­tą spra­wą pozo­sta­ją wszak­że pro­po­zy­cje przej­mo­wa­nia w tej for­mie emi­sji pie­nią­dza innych wydat­ków publicz­nych, aż po pro­po­zy­cje teo­re­ty­ków kre­dy­tu społecznego.

        Wyma­ga to poważ­nej nauko­wej deba­ty eko­no­micz­nej, acz pozba­wio­nej wiru­sa neo­li­be­ra­li­zmu. Trze­ba przy tym sta­le pamię­tać, iż będzie to rów­no­cze­śnie obszar bez­względ­nej woj­ny poli­tycz­nej i medial­nej, tak w ska­li kra­ju, jak nade wszyst­ko w wymia­rze mię­dzy­na­ro­do­wym, z agen­tu­rą wpły­wu oli­gar­chii finan­so­wej i jej pudła­mi rezonansowymi.

[Świa­to­wa zmo­wa mil­cze­nia o pań­stwo­wej emi­sji pieniądza]

        Jest przy tym rze­czą zna­mien­ną, iż we współ­cze­snej teo­rii eko­no­mii, w tym teo­rii finan­sów, cał­ko­wi­te­mu prze­mil­cze­niu pod­le­ga­ją histo­rycz­ne doświad­cze­nia suwe­ren­nej emi­sji pie­nią­dza przez rzą­dy bez pośred­nic­twa pry­wat­nych sys­te­mów bankowych. (…)

         [A] spek­ta­ku­lar­nym doświad­cze­niem histo­rycz­nym, cał­ko­wi­cie pomi­ja­nym w ana­li­zach teo­re­tycz­nych nauk eko­no­micz­nych, jest poli­ty­ka walu­to­wa pre­zy­den­ta USA Fran­kli­na Lin­col­na w trak­cie woj­ny sece­syj­nej lat 1861 — 1865. Pre­zy­dent F. Lin­coln dla sfi­nan­so­wa­nia tej woj­ny zamiast poży­czek ban­ko­wych, za któ­re pry­wat­ni ban­kie­rzy zażą­da­li 24 do 36 proc. odse­tek, roz­po­czął emi­sję wła­snej rzą­do­wej walu­ty, o zagwa­ran­to­wa­nej rzą­do­wo legal­no­ści, w posta­ci bank­no­tów zie­lo­ne­go kolo­ru nazwa­nych “zie­lo­ny­mi” — “gre­en­back”, któ­re funk­cjo­no­wa­ły w obie­gu aż do 1994 roku.

        Rząd Pół­no­cy F. Lin­col­na wyemi­to­wał oko­ło 450 mln dola­rów owych “zie­lo­nych”, nie wywo­łu­jąc istot­nej, jak na warun­ki wojen­ne, infla­cji. “Dzię­ki emi­sji tego pie­nią­dza — pisze Song Hong­bing — rząd Pół­no­cy zdo­łał prze­zwy­cię­żyć trud­ną sytu­ację, wyni­ka­ją­cą z bra­ku twar­dej walu­ty, umoż­li­wia­jąc wyko­rzy­sta­nie surow­ców, w któ­re zasob­na była Pół­noc, co oka­za­ło się klu­czo­we dla zwy­cię­stwa w kon­flik­cie zbroj­nym z Połu­dniem. W tym samym cza­sie ów tani, ale posia­da­ją­cy war­tość praw­ną pie­niądz stał się głów­nym ele­men­tem rezerw walu­to­wych depo­no­wa­nych w ban­kach Pół­no­cy, co z kolei dopro­wa­dzi­ło do roz­luź­nie­nia poli­ty­ki kre­dy­to­wej. Dzię­ki temu prze­mysł zbro­je­nio­wy, fir­my budow­la­ne zaan­ga­żo­wa­ne w roz­wój linii kole­jo­wych, rol­nic­two i han­del uzy­ska­ły nie­zna­ny dotąd w histo­rii kra­ju dostęp do tanie­go kre­dy­tu i wspar­cia finansowego.”

        Po zabój­stwie pre­zy­den­ta Lin­col­na ame­ry­kań­ski par­la­ment zre­zy­gno­wał z poli­ty­ki nowej walu­ty i zamro­ził emi­sję “zie­lo­nych”, a po dłu­go­trwa­łych wal­kach poli­tycz­nych o pano­wa­nie nad ban­kiem cen­tral­nym USA, utwo­rze­nie w 1913 roku Rezer­wy Fede­ral­nej prze­są­dzi­ło o pry­wa­ty­za­cji emi­sji ame­ry­kań­skich dolarów.

[Mone­ty­za­cja defi­cy­tów budże­to­wych jako pań­stwo­wa emi­sja pieniądza]

        Osta­tecz­nie więc zmia­na funk­cji Naro­do­we­go Ban­ku Pol­skie­go, jako ban­ku cen­tral­ne­go pol­skie­go pań­stwa, to emi­sja przez ten bank zło­tych pol­skich celem sfi­nan­so­wa­nia wydat­ków pol­skie­go rzą­du o wiel­ko­ści jakiej ten rząd wska­że, a par­la­ment zatwier­dzi. Umo­rze­niu zaś rzą­do­we­go dłu­gu wobec ban­ku cen­tral­ne­go, czy­li mone­ty­za­cji defi­cy­tu, powin­na pod­le­gać co naj­mniej wiel­kość sko­re­lo­wa­na ze wzro­stem PKB i uwzględ­nia­ją­ca wyso­kość defi­cy­tu budże­to­we­go rzą­du. Otwar­tą wszak­że spra­wą pozo­sta­wić nale­ży rzą­do­wą de fac­to emi­sję pie­nią­dza przez NBP na inne cele publicz­ne w for­mie pie­nią­dza net­to, a nie dłu­gu rządowego. (…)