I nie mają zamia­ru oddać. Jeśli robią to małe, nie­waż­ne ludzi­ki to jest to kra­dzież, albo oszu­stwo (scam). Jeśli robią to ban­ki, albo inne zale­ga­li­zo­wa­ne insty­tu­cje to jest to zgod­ne z lite­rą pra­wa. Nie­ko­niecz­nie, ale jest.

        Jeśli nadru­ko­wa­no w cza­sie covi­du bez umia­ru pie­nię­dzy, to było wia­do­mo, że spo­wo­du­je to infla­cję. I wte­dy wszy­scy zbied­nie­je­my, i ci co mają dłu­gi (bo ich nie będą w sta­nie spła­cić przy wyso­kiej sto­pie pro­cen­to­wej, nawet jeśli te dłu­gi zma­le­ją na war­to­ści), i ci co mają kasę, albo inne akty­wa, bo ich war­tość i siła nabyw­cza będzie coraz niższa.

        Czy cho­dzi­ło o to, żeby­śmy wszy­scy zbied­nie­li do sta­nu nie posia­da­nia nicze­go, a jed­no­cze­śnie byli szczę­śli­wi, zgod­nie z mak­sy­mą Świa­to­we­go Forum Eko­no­micz­ne­go z Davos, i jego füh­re­ra  Klau­sa Schwaba?

        Wie­lu tego nie rozu­mie. Mam zna­jo­mych, któ­rzy się cią­gle cie­szą, taka nie­usta­ją­ca radość z posia­da­nia, że mają 25k w ban­ku na pro­cent, na czar­ną godzi­nę. Ludzie! Chcia­łam im to już nie­jed­no­krot­nie wytłu­ma­czyć, że czar­na godzi­na już jest, teraz i trzy­ma­nie tych pie­nię­dzy w ban­ku na pro­cent (oczy­wi­ście lip­ny, a na pew­no mniej­szy niż sto­pa infla­cji) nie ma sen­su. Oni wie­dzą lepiej. To co robić? Wie­lu zada­ło sobie to pyta­nie, i dla­te­go ceny domów poszy­bo­wa­ły tak do góry. A i tak nie wia­do­mo, czy to dobra loka­ta. Zmniej­sza­ją­ca się licz­ba ludzi w kra­ju, tak zwa­na zapaść demo­gra­ficz­na, spo­wo­du­je mniej­sze zapo­trze­bo­wa­nie na domy, szcze­gól­nie te wypa­sio­ne i poło­żo­ne poza zasię­giem komu­ni­ka­cji miej­skiej. I tak źle, i tak nie dobrze.

        Nie­wąt­pli­wym pocie­sze­niem jest to, że na dru­gą stro­nę i tak, i tak wszy­scy pój­dzie­my boso. Bez nicze­go. Więc po co się zamar­twiać na tym padole?

        A cho­ciaż­by po to, aby nami nie krę­co­no jak mario­net­ka­mi, i cho­ciaż­by po to, aby się prze­ciw­sta­wić nowym boga­czom, któ­rym się wyda­je, że sko­ro są nie­wy­obra­żal­nie boga­ci, to mogą nas po swo­je­mu uszczęśliwiać.

        Oni też na dru­gą stro­nę pój­dą boso. Nie­daw­no zmarł jeden z naj­bo­gat­szych ludzi świa­ta David Roc­ke­fel­ler. Mówio­no, że ser­ce wymie­nia­no mu sie­dem razy, ner­ki dwu­krot­nie, po to, aby go odmłod­nić i zatrzy­mać na tym pado­le. Ale też zmarł, i swo­ich bogactw nie prze­trans­por­to­wał na tam­ten świat. Po pro­stu, poszedł tam boso.

        Nie zna­czy to, że nie mamy się niczym przej­mo­wać, ale zna­czy to tyl­ko tyle, i aż tyle, aby się nie dać ponieść mamo­nie, a z dru­giej stro­ny, nie dać uprzed­mio­to­wić i być mario­net­ką jakichś cho­rych psy­chicz­nie wymy­słów. Od tego trze­ba się odciąć i ucie­kać jak naj­da­lej. A cho­rych pod­dać leczeniu.

        Pro­blem w tym, że jak uczy histo­ria, sza­leń­stwo tłu­mów jest jesz­cze trud­niej­sze do lecze­nia, niż sza­leń­stwo jed­no­stek.  No i mamy teraz sytu­ację pato­wą na Ukra­inie. A od kie­dy ona pato­wa nie była?

        Zało­żę się, że w nad­cho­dzą­cej wizy­cie do Kijo­wa pre­zy­den­ta Fran­cji Ema­nu­ela Macro­na, kanc­le­rza Nie­miec Ola­fa Schol­za, i pre­mie­ra Włoch Mario Dra­ghi będzie cho­dzi­ło o nakło­nie­nie pre­zy­den­ta Ukra­iny Zełeń­skie­go do ugo­dy z Rosją. To prze­cież tak­że po to jeź­dzi­ła tam prze­wod­ni­czą­ca Komi­sji Euro­pej­skiej (KE) Ursu­la von der Ley­en w zeszłym tygodniu.

        Nacisk na Zełeń­skie­go, żeby nie tyle się pod­dał, ale oddał czę­ści zra­bo­wa­nej Ukra­iny Fede­ra­cji Rosyj­skiej. Któ­re czę­ści?  Zapew­ne Krym (już zaanek­to­wa­ny w 2014 roku), oraz oko­li­ce Doniec­ka i Ługańska.

        Zełen­ski jed­nak repre­zen­tu­je naród ukra­iń­ski, i twar­do mówi nie. Jeśli pój­dzie na ugo­dę, to nastą­pi zawie­sze­nie bro­ni, ale woj­na się nie skoń­czy. Zawie­sze­nie bro­ni, z któ­re­go Rosja­nie wyj­dą zwy­cię­sko, dosta­jąc przy­zwo­le­nie na następ­ną anek­sję za kil­ka lat.

        Nie łudź­my się, nas też. Takich anek­sji impe­rium rosyj­skie doko­ny­wa­ło przy­naj­mniej od cza­sów Pio­tra 1‑go, potem Kata­rzy­na Wiel­ka je kon­ty­nu­owa­ła. Kie­dy carat się zawa­lił, to impe­rium dalej kwi­tło. To my zosta­li­śmy sprze­da­ni w Jał­cie w ramach poko­jo­wych nego­cja­cji Roose­vel­ta, Chur­chil­la i Sta­li­na. Nas przy tym sto­le nie było, nasze­go repre­zen­tan­ta też nie. Doty­czy­ło to jed­nak nie tyl­ko nas, bo tak przed­mio­to­wo były potrak­to­wa­ne tak­że inne naro­dy. Płaszcz impe­rium rosyj­skie­go nie tyl­ko nie zma­lał, ale się zwięk­szył, bo się­gnął aż po wschod­nie Niem­cy, szyb­ko prze­mia­no­wa­ne na Nie­miec­ką Repu­bli­kę Demo­kra­tycz­ną (NRD), a my w roku 1952 zaczę­li­śmy się nazy­wać Pol­ska Repu­bli­ka Ludo­wa (PRL), a jed­nak repu­bli­ka, bynaj­mniej nie w rozu­mie­nie repu­bli­kań­skie­go ustro­ju pań­stwa, a w rozu­mie­niu jako jed­na z repu­blik impe­ria­li­stycz­ne­go pań­stwa rosyj­skie­go (dla zmył­ki nazy­wa­ne­go komu­ni­stycz­ny­mi sowietami).

        Do 1952 nazy­wa­li­śmy się po pro­stu Pol­ska Ludo­wa. Ale pod tym płasz­czem komu­ni­stycz­ne­go impe­rium rosyj­skie­go przy­kry­ci byli tak­że Sło­wa­cy, Cze­si, Buł­ga­rzy, Rumu­ni, Chor­wa­ci, Ser­bo­wie, Sło­weń­cy, Albań­czy­cy, Moł­da­wia­nie, Ukra­iń­cy, Łoty­sze, Litwi­ni, Estoń­czy­cy, Kał­mu­cy, Tata­rzy, Aze­ro­wie, Gru­zi­ni, Ormia­nia, i licz­ne naro­dy na pół­noc i wschód od Moskwy. Więc nic nowe­go w tym nie ma, że impe­rium rosyj­skie się samo odra­dza. Bez zamor­skich kolo­nii budo­wa­ło swo­ją potę­gę na kolo­ni­za­cji i pod­bo­ju kra­jów pobliskich.

        Poroz­bio­ro­we zie­mie pol­skie nazy­wa­no ‘zie­mie zabra­ne’. I nikt w tym nicze­go nie­sto­sow­ne­go nie widział, jak zabra­li, to zabra­li. I nie odda­li. Moż­ni tego świa­ta będą nakła­niać Żełeń­skie­go do kon­ce­sji, cho­ciaż­by po to, aby zmniej­szyć ryzy­ko nie odzy­ska­nia kasy za pomoc mili­tar­ną Ukra­inie. Jak pad­nie Ukra­ina, a jesz­cze gorzej Rosja, to co się sta­nie z ich dłu­ga­mi do spła­ce­nia?  Do dnia dzi­siej­sze­go pomi­mo gło­śno ogła­sza­nych sank­cji gospo­dar­czych wymie­rzo­nych w Rosję, więk­szość kra­jów EU (Pol­ska jest tutaj nie­licz­nym wyjąt­kiem) kupu­je gaz i ropę od ruskich, finan­su­jąc tym samym napaść Fede­ra­cji Rosyj­skiej na Ukra­inę. Mówią co inne­go, a robią co inne­go, Skąd my to znamy?

        Więc to nie tyl­ko Hen­ry Kis­sin­ger (pięk­ny wiek 99 lata) na łamach Świa­to­we­go Forum Eko­no­micz­ne­go w Davos suge­ru­je ugo­dę z Puti­nem. Nastą­pił okres nama­wia­nia Zełeń­skie­go do ugo­dy z Puti­nem, aby zgo­dził się, że część Ukra­iny już zosta­nie w Rosji, albo jak twier­dzi Putin, wró­ci do Rosji.

        Usprawiedliwienie?

        Takie jak zawsze, bo są to tere­ny zaję­te przez rosyj­sko mówią­cych ludzi, bo zawsze te tere­ny nale­ża­ły do Rosji, i podobne.

        Prze­cież na tere­nie Ukra­iny więk­szość posłu­gu­je się języ­kiem rosyj­skim, bo jest to język admi­ni­stra­cyj­ny, obo­wiąz­ko­wy w wie­lu szko­łach, na uni­wer­sy­te­tach. Na począt­ku woj­ny dzi­wi­ło nas, dla­cze­go tyle ciem­no­skó­rych mło­dych ludzi (prze­waż­nie męż­czyzn) prze­kra­cza gra­ni­cę z Pol­ską. Dopie­ro po szpe­ra­niu w źró­dłach oka­za­ło się, że obję­ty woj­ną i pod­bi­ty przez Rosjan Char­ków był miej­scem tysię­cy zagra­nicz­nych stu­den­tów. Na ponad 20 wyż­szych uczel­niach w Char­ko­wie zagra­nicz­ni stu­den­ci zdo­by­wa­li swo­je wyż­sze wykształ­ce­nie głów­nie w języ­ku rosyj­skim. Za znacz­nie mniej­sze pie­nią­dze, niż było­by to w Moskwie, a o Kana­dzie nawet nie wspo­mnę. Choć i u nas zdo­by­wa wyż­sze wykształ­ce­nie tysią­ce zagra­nicz­nych stu­den­tów, głów­nie z Azji. U nas rosyj­skie­go uczyć się nie muszą, a angiel­ski już naj­czę­ściej zna­ją. Więc te licz­ne ciem­ne twa­rze prze­kra­cza­ją­ce gra­ni­cę Ukra­iny z Pol­ską, to byli zagra­nicz­ni stu­den­ci z uczel­ni z Char­ko­wa. Ci star­si z nas zapew­ne pamię­ta­ją, jak język rosyj­ski był obo­wiąz­ko­wy we wszyst­kich kra­jach impe­rium rosyj­skie­go. Pamię­ta­my tak­że jak nas ura­bia­no, zabie­ra­jąc etnicz­nie pol­skie zie­mie na wscho­dzie przed­wo­jen­nej Pol­ski, mamiąc, że za to dosta­je­my odwiecz­nie pol­skie pia­stow­skie zie­mie do Odry. Mecha­nizm został ten sam. Nazy­wa on się oszu­stwo histo­rycz­ne, z powo­du któ­re­go cier­pią zwy­kli ludzie.

        I to jest praw­dzi­wy dra­mat. Ukra­dli, okra­dli i nie oddali.

        Ali­cja Farmus

Toron­to, 12 czerw­ca, 2022