Szefowa budżetu Toronto Shelley Carroll ogłosiła 10 stycznia wysokość potencjalnej podwyżki podatku od nieruchomości określając ją na 10,5 procent w ramach pierwszego zaproponowanego budżetu za kadencji socjalistycznej  burmistrz Olivii Chow.

Dziewięć procent  w połączeniu z 1,5 procentem na fundusz budowlany miasta  daje łącznie 10,5 procent.

Miasto twierdzi, że może nałożyć kolejną 6-procentową podwyżkę, „federalną opłatę”, jeśli rząd federalny nie zapewni Toronto 250 milionów dolarów na mieszkania dla uchodźców. Podniosłoby to koszt opłat dla właścicieli domów łącznie o 16,5 procent.

10 stycznia pani Carroll powiedziała reporterom, że to ultimatum jest najlepszym sposobem na zdobycie funduszy federalnych. Powiedziała, że ​​to nie tyle „groźba”, co „zaproszenie do rozmów”.

Rozmowy budżetowe zakończą się 26 stycznia, więc rząd federalny musi do tego czasu zareagować, stwierdziła pani Carroll. Federalna minister finansów Chrystia Freeland powiedziała 10 stycznia, że ​​rząd liberalny już wspiera Toronto.

„Nasz rząd był – i nadal będzie – silnym partnerem mieszkańców Toronto w zakresie mieszkalnictwa, transportu publicznego i wielu innych kwestii” – stwierdziła  Freeland w oświadczeniu dla CP24. „Wnieśliśmy więcej (funduszy federalnych -red.) do miasta Toronto niż jakikolwiek rząd federalny w historii Kanady. Z radością witamy także Prowincję Ontario, która w podobny sposób zwiększa swoje wsparcie”.

Carroll powiedziała, że ​​dla przeciętnego właściciela domu podwyżka podatku wyniesie 30 dolarów miesięcznie, czyli około 1 dolara dziennie.

Miasto ma deficyt budżetu operacyjnego wynoszący około 1,8 miliarda dolarów. „Musimy przywrócić nasze miasto na właściwe tory” – stwierdziła pani Carroll.