Rząd federalny wraz rządem Kolumbii Brytyjskiej planuje wydać do 3,2 mld CAD (w tym federalna część ok. 1,6 mld) na obniżenie opłat deweloperskich i „konwersję” ponad 2200 niesprzedanych kondominium na mieszkania dostępne lub na wynajem.
Rząd nazywa to „wykorzystaniem innowacyjnych narzędzi finansowych” i szybkim sposobem na zwiększenie podaży mieszkań bez czekania na nowe budowy.
Krytycy mówią wprost to ratowanie deweloperów za pieniądze podatników. Zamiast pozwolić cenom spaść do poziomu, który zwykli Kanadyjczycy mogą zapłacić, rząd chce kupić te jednostki po wysokich cenach rynkowych za publiczne pieniądze. Zwykli ludzie ledwo wiążą koniec z końcem (jedzenie, kredyty hipoteczne, czynsze, podatki), a ulubieńcy Liberałów chronią swoich przyjaciół z branży.
Na razie dotyczy to konkretnie problemu z nadmiarem niesprzedanych luksusowych kondominium w Vancouver i jest umową Kanada–Kolumbia Brytyjska, jednak jest kilka powodów, dla których może to być precedens lub sygnał szerszego podejścia.
W GTA rynek kondominiów też ma problemy z dostępnością i w niektórych analizach ekonomicznych pojawia się wzmianka o nadpodaży w segmencie condo. Jeśli w Toronto pojawi się większa liczba niesprzedanych jednostek – szczególnie droższych, rząd federalny teoretycznie mógłby zaproponować podobne „narzędzia konwersji”.
Krytycy zwracają uwagę, że to nie jest jednorazowa akcja w BC, tylko model, w którym państwo interweniuje, żeby chronić wysokie ceny nieruchomości i ratować deweloperów przed stratami, zamiast pozwolić na naturalną korektę rynku. Taki mechanizm mógłby być powtórzony w innych prowincjach, w tym w Ontario.



































































