Kanada lubi raportować wzrost produktu krajowego brutto. Problem w tym, że Kanadyjczycy nie żyją z ogólnego PKB – żyją z PKB na osobę.

Według oficjalnych danych Statistics Canada realny PKB na głowę mieszkańca (w cenach stałych z 2017 r., średnia roczna) wyniósł w 2025 roku 60 073 dolarów. W 2022 roku było to 60 735 dolarów. Spadek o 662 dolary, czyli o 1,1 proc.

To nie jest błąd w tabeli. To oficjalna liczba z Quality of Life Hub Statistics Canada (tabela 36-10-0706-01). Po trzech latach „wzrostu gospodarczego” przeciętny Kanadyjczyk ma realnie mniejszy kawałek tortu niż w 2022 roku.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Co się właściwie stało

W latach 2022–2024 gospodarka rosła, ale populacja rosła jeszcze szybciej. Rekordowa imigracja (zarówno stała, jak i tymczasowa) sprawiła, że ogólny PKB wyglądał przyzwoicie, podczas gdy PKB na osobę spadał. W 2023 i 2024 roku realny PKB na głowę systematycznie się obniżał. Dopiero w 2025 roku, gdy rząd zaczął ograniczać napływ mieszkańców tymczasowych i populacja niemal stanęła w miejscu (a w drugiej połowie roku nawet spadła), wskaźnik lekko odbił – ale nadal pozostał poniżej poziomu z 2022 roku.

To klasyczny mechanizm: powiększanie mianownika (liczby ludności) bez proporcjonalnego wzrostu produktywności i inwestycji. Efekt? Gospodarka „rośnie”, a poziom życia przeciętnego mieszkańca stoi w miejscu albo się cofa.

Siła nabywcza robi resztę

Do spadku realnego PKB na osobę dochodzi jeszcze inflacja. W tym samym okresie przeciętny koszyk dóbr i usług (CPI) znacząco podrożał. To, co w 2022 roku kosztowało 100 dolarów, w 2025 roku kosztowało już około 108–109 dolarów. Realna siła nabywcza pieniądza spadła.

Kanadyjczycy nie płacą rachunków „wzrostem PKB”. Płacą je w sklepie spożywczym, na stacji benzynowej, przy odnawianiu kredytu hipotecznego i przy czynszu. I właśnie tam widać, że narracja o prospericie nie pokrywa się z rzeczywistością.

Polityczne konsekwencje

Rządy od lat chętnie posługują się headline GDP jako dowodem sukcesu. Tymczasem wskaźnik, który faktycznie mówi o poziomie życia – realny PKB na mieszkańca – pokazuje stagnację, a w latach 2022–2024 wręcz regres.

Jeśli wzrost gospodarczy jest napędzany głównie przyrostem populacji, a nie wzrostem produktywności, to nie jest to wzrost poziomu życia. To tylko większa liczba ludzi dzielących mniej więcej ten sam tort.

Dane Statistics Canada są jednoznaczne. Kanada w 2025 roku nadal nie wróciła do realnego PKB na osobę z 2022 roku. A to właśnie ta liczba – a nie komunikaty o „wzroście gospodarki” – decyduje o tym, czy przeciętna rodzina ma się lepiej, czy gorzej.