
Na południe od słynnego Carcassone oraz Narbonne rozpościera się obszar Corbiere, część Langwedocji i Roussillon.
Pełno tam, rzecz jasna, upraw oliwek i terenów winnych, jako że sprzyja temu klimat. Winorośl i oliwki produkowało się tam tysiąc lat temu, a pewno i wcześniej.
Zamek wybudowano w XI wieku. W XV przekształcony w wieżę obserwacyjno-sygnalizacyjną – część lokalnego systemu obronnego. Wieża i nazwa pozostały do dziś.
Właścicielem winnic o powierzchni 230 ha jest rodzina d’Exea SAS z tradycją ponad 200 lat (od 1803). Od 2013 wina mają certyfikat organiczny. Tour de Montrabech jest jednym z kilkunastu win w produkcji. Rodzina posiada 4 domeny: Le Château de Sérame, Le Château d’Argens, L’Abbaye de Leingoust i właśnie La Tour de Montrabech. Anne Besse, prawnuczka Anny d’Exea kieruje obecnie firmą.
Rocznik 2022 musiał być wyjątkowy, bo butelka oznakowana jest jako Millessime.
Wyciągam korek, dobrze byłoby poczekać z godzinę, ale nie mam cierpliwości. Pokręcę jednak trochę kieliszkiem, aby wino połknęło nieco tlenu. Kolor ciemnego gratanu, brzeg też ciemny. Pierwszy łyk to rozlewające się ciepło, z odrobiną słodyczy wynikające z 14.5% zawartości alkoholu. Potem smak jeżyn przechodzący w zestaw przypraw; pieprz z papryką. Kolor jest gęsty i w zasadzie nieprzejrzysty. Później trochę złagodnieje i przejdzie w rubin z brzegiem z intensywnego cynobru.
Skład to Grenache z Syrach. W oczywisty sposób przychodzą na myśl wina z Chateauneuf du Pape. Podobna jest też zawartość alkoholu.
W Paryskim Auchan kosztuje poniżej 13 Euro. Ta butelka na promocji była jeszcze tańsza, 9.90 Euro.
Interesujące, że w 2018, LCBO miało na swych półkach jedno z win tego producenta: Chateau Tour de Montrabech.






























































