Premier Alberty Danielle Smith argumentuje, że system usług publicznych w prowincji nie wytrzymuje kosztów związanych z pracownikami tymczasowymi – i dlatego Albertanie powinni sami decydować o skali imigracji oraz o tym, kto ma prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej i edukacji.

31 sierpnia 2026 r. Smith opublikowała na X stanowisko, które łączy konkretną tezę fiskalną z nadchodzącym referendum prowincjonalnym. Jej przekaz jest prosty: Albertanie przez całe życie składają się na szkoły, szpitale i inne świadczenia. Te usługi powinny być przede wszystkim dla nich. Obecny model – w którym osoby o statusie niepermanentnym (tzw. guest workers: tymczasowi pracownicy zagraniczni, studenci międzynarodowi, wnioskodawcy azylowi) korzystają z systemu – jest jej zdaniem nie do utrzymania.

Smith napisała wprost: „Na każdego 1 dolara podatków, które generuje pracownik gościnny, podatnicy pokrywają 10 dolarów usług. To nie jest do utrzymania”.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Premier odwołuje się do analogii, którą powtarza od miesięcy: Albertanin będący gościem w innym kraju nie oczekiwałby, że miejscowi podatnicy sfinansują mu pełny pakiet opieki zdrowotnej i edukacji. Dlatego – argumentuje – Alberta powinna uzyskać większą kontrolę nad poziomem imigracji i wprowadzić mechanizmy, które sprawią, że osoby o statusie tymczasowym będą partycypować w kosztach, które generują.

Stanowisko Smith nie jest oderwaną opinią – wpisuje się w pakiet pytań, które Alberta ma zadać mieszkańcom 19 października 2026 r. Pięć z nich dotyczy imigracji. Premier ogłosiła je już w lutowym wystąpieniu do prowincji, argumentując, że federalna polityka imigracyjna ostatnich lat doprowadziła do gwałtownego wzrostu liczby mieszkańców (ok. 600 tys. w pięć lat), przeciążenia szkół i szpitali oraz deficytów budżetowych.

Główne pytania imigracyjne sprowadzają się do tego, czy Alberta powinna:

  • przejąć większą kontrolę nad imigracją, obniżyć jej poziom do „zrównoważonego”, stawiać na imigrację ekonomiczną i dawać pierwszeństwo Albertanom przy nowych miejscach pracy;
  • ograniczyć dostęp do prowincjonalnych programów (zdrowie, edukacja, świadczenia społeczne) do obywateli, stałych rezydentów i osób ze statusem zatwierdzonym przez Albertę;
  • wprowadzić wymóg 12-miesięcznego pobytu w prowincji, zanim osoba o statusie niepermanentnym uzyska prawo do świadczeń społecznych;
  • pobierać „rozsądną opłatę lub składkę” od osób o statusie niepermanentnym za korzystanie z opieki zdrowotnej i edukacji (obywatele i stali rezydenci zachowaliby obecne uprawnienia);
  • wymagać dowodu obywatelstwa przy głosowaniu w wyborach prowincjonalnych.

Smith od lutego powtarza konkretne liczby: ok. 282 tys. tymczasowych pracowników korzystających z opieki zdrowotnej to jej zdaniem koszt rzędu 1,9 mld CAD (ok. 6800 CAD na osobę), a łącznie z edukacją i innymi programami – około 2,5 mld CAD przy znacznie niższych wpływach podatkowych z tej grupy.

Smith w tweecie powołuje się na sondaż, który jej zdaniem pokazuje „supermajority” poparcia dla kontroli Alberta nad poziomem imigracji i dla zasady, że pracownicy gościnni mają partycypować w kosztach. Chodzi o badanie Research Co. z 24–26 sierpnia 2026 r. (750 prawdopodobnych wyborców, margines błędu ±3,6 pkt proc.).

Wyniki dla pytań imigracyjnych:

  • 65 proc. – większa kontrola Alberty nad imigracją, obniżenie poziomu, priorytet dla imigracji ekonomicznej i miejsc pracy dla Albertan;
  • 66 proc. – wymóg dowodu obywatelstwa przy głosowaniu;
  • 60 proc. – 12-miesięczny wymóg pobytu przed świadczeniami społecznymi;
  • 60 proc. – opłata/składka za zdrowie i edukację dla osób o statusie niepermanentnym;
  • 58 proc. – ograniczenie dostępu do programów prowincjonalnych do obywateli, stałych rezydentów i osób ze statusem zatwierdzonym przez Albertę.

Jeszcze kilka lat wcześniej Alberta zabiegała o wyższe limity w programie nominacji prowincjonalnych i o więcej pracowników tymczasowych. Teraz Smith przedstawia to jako korektę po okresie, w którym – jej zdaniem – Ottawa „zalała” prowincję nowymi przybyszami, nie dając Albertanom pierwszeństwa do miejsc pracy ani nie zabezpieczając systemu usług.

Jej logika brzmi: imigracja ekonomiczna i osoby, które wiążą się z prowincją na stałe, są potrzebne. Problemem są kategorie tymczasowe, które – według rządu UCP – generują koszty w szkołach i szpitalach szybciej, niż wpłacają podatki, a jednocześnie konkurują o miejsca pracy z młodymi Albertanami.

Referendum 19 października pokaże, czy większość wyborców podziela tę ocenę.