W nocy z poniedziałku na wtorek (31 sierpnia/1 września 2026) w Cieśninie Ormuz doszło do ataków na dwa supertankowce z saudyjską ropą. To kolejny odcinek konfliktu, który po około miesiącu względnej ciszy znów się zaostrzył.

W niedzielę wieczorem (30 sierpnia) amerykańskie siły po raz pierwszy od ponad miesiąca uderzyły w cele na irańskiej wyspie Larak — małej, strategicznej wyspie w Cieśninie Ormuz, służącej Iranowi jako punkt kontroli żeglugi i logistyki. CENTCOM podał, że celem były dwie wyrzutnie rakiet IRGC, z których — według USA — przygotowywano wystrzelenie pocisków ze minami morskimi do cieśniny. Irańskie media poinformowały o trzech zabitych (w tym dwóch członkach marynarki Straży Rewolucyjnej) i rannych.

Iran odpowiedział w poniedziałek salwą rakiet na dwie bazy z amerykańskim personelem w Jordanii. Jordania przechwyciła osiem pocisków. ZEA zgłosiła przechwycenie irańskiego drona. IRGC ogłosiło też zestrzelenie amerykańskiego drona MQ-9 nad wschodnią częścią cieśniny.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Donald Trump zapowiedział: „Uderzymy ich mocno […] będzie odpowiedź”. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył, że Teheran jest gotów wstrzymać ogień, jeśli USA wrócą do zobowiązań z czerwcowego memorandum — w tym otwarcia cieśniny i złagodzenia sankcji.

Według firm monitorujących żeglugę (Marisks, Kpler) oraz UK Maritime Trade Operations (UKMTO) późnym poniedziałkiem, gdy statki wychodziły z Zatoki Perskiej południowym korytarzem w pobliżu Omanu:

  • saudyjski VLCC Sidr (operator Bahri) został trafiony pociskiem ok. 16,6 mili morskiej na północny wschód od Khasab;
  • kilka minut później liberyjski VLCC Senegal Prosperity (operator Sinokor, Korea Płd.) został trafiony trzema pociskami — w burtę, maszynownię i zbiornik balastowy. Załoga jest bezpieczna, nie zgłoszono ofiar ani wycieku.

Oba statki załadowały po ok. 2 mln baryłek saudyjskiej ropy w terminalu Juaymah. UKMTO potwierdziło atak trzema „nieznanymi pociskami” na tankowiec 17 mil na wschód od Khasab; nikt oficjalnie nie wziął odpowiedzialności. Iran równolegle ogłosił, że tankowiec na „nielegalnej” (południowej) trasie zapalił się po wpadnięciu na dwie miny. CENTCOM zaprzecza, by w międzynarodowych torach wodnych były miny.

To nie pierwszy taki incydent. Od wybuchu wojny 28 lutego 2026 r. w rejonie cieśniny odnotowano dziesiątki ataków na statki handlowe — głównie na południowym szlaku wzdłuż Omanu, którego Iran nie akceptuje.

Konflikt trwa już ponad sześć miesięcy. Rozpoczął się wspólnymi atakami USA i Izraela na Iran (28 lutego), w których zginął m.in. ówczesny najwyższy przywódca Ali Chamenei. W połowie czerwca Trump i Pezeszkian podpisali tymczasowe memorandum: miało ono otworzyć Cieśninę Ormuz, złagodzić sankcje i dać 60 dni na rozmowy. Porozumienie wielokrotnie pękało — m.in. przez ataki na statki i kolejne fale amerykańskich nalotów w lipcu.

Obecna faza to nie pełnoskalowa wojna lądowa, tylko cykl: amerykańskie uderzenia punktowe + irańskie rakiety/drony na bazy USA i sojuszników + ataki (lub miny) na żeglugę. USA rozważają dłuższą kampanię przeciwko irańskim radarom, obronie przeciwlotniczej i zdolnościom przeciwokrętowym wzdłuż cieśniny. Amerykańscy dowódcy ostrzegali już, że wielkoskalowe operacje stają się nie do utrzymania ze względu na zapasy amunicji i ryzyko odsłonięcia się wobec innych przeciwników.

Ruch w Cieśninie Ormuz pozostaje ułamkiem normy sprzed wojny (przed konfliktem ok. 140 przejść dziennie; ostatnio często kilka–kilkanaście widocznych statków, z bardzo małą liczbą tankowców). Ceny ropy we wtorek wzrosły o ponad 2 proc. (Brent w okolice 92 dolarów).

Obie strony mówią, że nie chcą powrotu do intensywnych walk z lipca, ale żadna nie ustępuje w kluczowej sprawie: kto kontroluje Cieśninę Ormuz. Iran chce, by statki szły trasą pod jego nadzorem; USA i armatorzy forsują korytarz omijający wody irańskie. Dopóki ten spór nie zostanie rozstrzygnięty — albo siłą, albo nowym porozumieniem — ataki na tankowce i wymiana ciosów będą się powtarzać.

Sytuacja na 1 września 2026 r. to kruchy, niebezpieczny impas: wojna nie jest w pełni „gorąca”, ale cieśnina nadal nie jest bezpieczna, a każdy kolejny pocisk w tankowiec podbija ceny energii i ryzyko eskalacji.