OTTAWA — Rząd premiera Marka Carneya finansuje trzyletni projekt kompilowania krajowego katalogu lokalnych publikacji, z których Kanadyjczycy mają czerpać „wiadomości, którym mogą zaufać”. Inicjatywa Departamentu Dziedzictwa Kanadyjskiego (Canadian Heritage) zbiega się z wypowiedziami ministra tożsamości i kultury kanadyjskiej Marca Millera, który broni mediów finansowanych z podatków jako narzędzia walki z dezinformacją i ochrony „spójności społecznej”, a fałszywe treści — jak twierdzi — rozchodzą się zarówno przez źródła „prawowite”, jak i „bezprawne”.
Dokumenty uzyskane na podstawie ustawy o dostępie do informacji przez Blacklock’s Reporter, a następnie opisane m.in. przez Western Standard, Rebel News i Juno News, pokazują, że ministerstwo już wydało około 100 tys. dolarów na projekt Local News Directory. Pełny budżet w ujawnionych aktach został ocenzurowany. Wcześniejsza notatka z grudnia, cytowana przez The Canadian Press, mówiła o fazie koncepcyjnej za 110 tys. dolarów.
„Informacje pomogą decydentom i innym podejmować bardziej oparte na danych decyzje o tym, gdzie potrzebne są interwencje, i pomogą ludziom, którzy mają trudności ze znalezieniem lokalnych wiadomości, którym mogą zaufać” — głosiła notatka resortu z 26 kwietnia, zatytułowana Building A Public Directory Of Local News Outlets In Canada. Inna notatka, Report On The Local News Directory Project, stwierdzała, że katalog „będzie służył decydentom” i wpływał na „decyzje polityczne i programowe” Heritage.
W tym samym dokumencie kwietniowym urzędnicy wiązali potrzebę katalogu z pandemią COVID-19 i „wzrostem autorytaryzmu na świecie”, które — ich zdaniem — „odsłoniły rosnącą omylność instytucji demokratycznych”. „Rzetelne wiadomości i informacje są częścią rozwiązania” — napisano.
Katalog tworzą badacze z Toronto Metropolitan University, Université Laval i Concordia University. W prace zaangażowani są m.in. April Lindgren (emerytowana profesor szkoły dziennikarstwa TMU), Magda Konieczna (Concordia) oraz — według późniejszej relacji Blacklock’s — Colette Brin z Laval. Przy zbieraniu danych pomaga Investigative Journalism Foundation, która używa narzędzi sztucznej inteligencji do wstępnego przeszukiwania źródeł, a następnie listę weryfikują ludzie, w tym lokalni bibliotekarze.
Projekt jest wieloetapowy. Po fazie pilotażowej druga ma objąć wszystkie społeczności Ontario i Quebecu, trzecia — resztę kraju do 2028 r. Resort szukał partnerów finansowych, wskazując m.in. Statistics Canada, CRTC i CBC/Radio-Canada. Rzecznik Heritage w sierpniu mówił, że departament „ocenia obecnie drugą fazę”.
Według dokumentów katalog mediów uznawanych za wiarygodne ma odzwierciedlać redakcje oznaczone jako qualified journalism organizations (QCJO) — status nadawany przez Canada Revenue Agency. To właśnie ta etykieta otwiera drogę do federalnych ulg dziennikarskich, w tym kredytu podatkowego od wynagrodzeń newsroomu: 35 proc. kwalifikowanych pensji, maksymalnie 29 750 dolarów rocznie na uprawnionego pracownika. CRA publikuje listę zarejestrowanych organizacji dziennikarskich, ale nie pełną, przejrzystą listę wszystkich QCJO — co od lat jest przedmiotem skarg branży.
Lindgren od lat prowadzi crowdsourcingową mapę zamykanych i powstających redakcji (Local News Research Project). Od 2008 r. zamknięto 613 lokalnych mediów w 391 społecznościach, a 270 nowych utrzymało się w 196. Raport Canadian Centre for Policy Alternatives z marca 2025 r. szacował, że 2,5 mln Kanadyjczyków mieszka w kodzie pocztowym z jednym źródłem lokalnych wiadomości albo bez żadnego.
Miller bronił finansowania CBC/Radio-Canada. „W epoce intensywnej dezinformacji, w której wszyscy żyjemy, jest mniej spójności społecznej, gdy fałsze rozchodzą się przez źródła medialne, zarówno legitymne, jak i nielegalitymne” — powiedział. Czwartym filarem demokracji nazwał „zdrowy ekosystem medialny”, a jego integralną częścią — „finansowane przez państwo, ale nie kontrolowane przez państwo media publiczne”, czyli CBC. Mandat korporacji określił jako „zaciekle niezależny”.
Krytycy — od Blacklock’s po Juno News, Rebel News i Western Standard — widzą w katalogu państwową pieczęć „zaufania” powiązaną z dopłatami, w momencie gdy ten sam resort mówi o mediach „nielegalitymnych” i o mediach publicznych jako instrumencie spójności społecznej. Zwracają uwagę, że dokumenty ATIP wiążą listę ze statusem QCJO, a pełny koszt projektu ukryto. Wspominają też wcześniejsze doniesienia o niespójnych zasadach akredytacji w departamentach federalnych i wewnętrznych listach reporterów, którym odmawiano standardowego dostępu.






























































