Belleville, Ontario — Śmierć 83-letniej Brigitte Stegemann, która 10 lipca 2026 r. zmarła w ramach kanadyjskiego programu medycznie wspomaganego umierania (MAiD) w domu opieki The Pearl w Cannifton, jest przedmiotem śledztwa policji. Wnuczka zmarłej oskarża personel i lekarza, że procedura została przeprowadzona mimo dezorientacji pacjentki, braku jasnej zgody i wcześniejszej odmowy.
Stegemann, Niemka z pochodzenia, matka dwojga dzieci i babcia czterech pokoleń, od lutego 2026 r. chorowała na raka żołądka w czwartym stadium. Mieszkała w The Pearl (dawniej E.J. McQuigge Lodge). Jej wnuczka i imienniczka, Brigitte Kranendonk — opiekunka od 12 lat i pełnomocnik ds. opieki osobistej — twierdzi, że babcia wcześniej odrzuciła MAiD, powołując się na wiarę chrześcijańską.
„Zrobiłam błąd”
Dwa dni przed zabiegiem Kranendonk zapytała babcię wprost, czy rozumie, że w piątek umrze. Stegemann rozpłakała się i powtarzała: „Zrobiłam błąd”. Zdaniem wnuczki starsza kobieta miała problemy poznawcze, była poważnie niedosłysząca (całkowicie głucha na jedno ucho), a jej pierwszym językiem nie był angielski.
Podczas oceny kwalifikacyjnej Stegemann miała błędnie odpowiadać na pytania o własną rodzinę: twierdziła, że nie ma rodzeństwa, choć była jedną z 14 dzieci, i uważała, że dwoje żyjących braci lub sióstr nie żyje. Mimo to — według relacji rodziny — lekarz uznał ją za zdolną do podjęcia decyzji. Zabieg opisywano jej jako „lekarstwo”, które sprawi, że „poczuje spokój”.
Kranendonk mówi, że zapewniono ją, iż babcia będzie mogła w ostatniej chwili odmówić. Rankiem 10 lipca — jak relacjonuje — stało się inaczej.
Pielęgniarka miała wielokrotnie kłuć żyłę, by założyć wenflon. Krew była na rękach pacjentki, ubraniu i pościeli; według wnuczki pielęgniarka nie miała rękawiczek. Gdy przyjechała lekarka, powiedziała Stegemann, że poda jej „lekarstwo”, i zapytała, czy to w porządku.
„Moja oma się nie rusza. Nie otwiera oczu. Nie kiwa głową. Nic nie mówi, a doktor po prostu powiedziała: «Dobrze, to przystępuję»” — relacjonowała Kranendonk. Stegemann zmarła w ciągu ok. 10 minut. Rodzina twierdzi, że jej dłonie były złożone do modlitwy.
Co robią władze
Kranendonk złożyła skargi do Biura Głównego Koronera Ontario (z wnioskiem o przegląd śmierci MAiD), do Rzecznika Praw Pacjenta oraz do policji w Belleville. W skardze do koronera rodzina wskazuje trzy zarzuty: brak zdolności do wyrażenia zgody, pominięcie pełnomocnika oraz brak wyraźnej, końcowej zgody w dniu zabiegu. W dokumentach wymieniana jest lekarka Dr. Catherine Louise Koester (określana też jako Kate Koester). Lekarka nie została oskarżona; nie zapadło też żadne orzeczenie organu regulacyjnego.
Rzecznik policji w Belleville potwierdził Daily Mail, że sprawa jest otwarta i prowadzona przez Wydział Śledztw Kryminalnych. Dalszych szczegółów nie podano. Dom opieki i osoby przeprowadzające procedurę nie odniosły się publicznie do zarzutów; według doniesień utrzymują, że Stegemann legalnie wyraziła zgodę.
Sprawę jako pierwsza opisała w lipcu weteranka i publicystka Kelsi Sheren na Substacku, na podstawie oświadczenia rodziny i wielogodzinnego wywiadu z wnuczką. Szerszy rozgłos dał raport Daily Mail z 20 września. Do tej pory nie potwierdzono niezależnie wersji rodziny; dokumenty medyczne, o które wnioskuje Kranendonk, nie zostały jej — według jej relacji — wydane.
Kontekst
Kanada od 2016 r. zalegalizowała MAiD. Prawo wymaga zdolności do decyzji, dobrowolnej i świadomej zgody oraz — w standardowej ścieżce — możliwości wycofania zgody do ostatniej chwili (istnieje też mechanizm zrzeczenia się końcowej zgody w określonych przypadkach). Rodzina Stegemann twierdzi, że te zabezpieczenia w tym przypadku zawiodły. Policja i koroner dopiero badają, czy tak było.
Żadnych zarzutów formalnych nie postawiono. Śledztwo trwa.






































































