Rządowy projekt „ustawy o środkach ograniczających” (druk sejmowy nr 3003) otwiera drogę do administracyjnego zarządu przymusowego nad firmami nawet na 36 miesięcy – bez wyroku sądu. Wczoraj pod Sejmem protestowała redakcja „Najwyższego Czasu!”.

Projekt, który wpłynął do Sejmu 6 sierpnia 2026 r., oficjalnie ma wdrażać unijne regulacje dotyczące sankcji. W praktyce jednak wprowadza mechanizmy, które krytycy nazywają narzędziem politycznego niszczenia niezależnych podmiotów gospodarczych i mediów. Jak wskazuje Paweł Usiądek, druk 3003 przeszedł już sprawozdanie komisji (z 19/21 października) i wrócił do dalszych prac po drugim czytaniu.

Kluczowe elementy to:

  • Zarząd przymusowy (art. 10) – możliwość ustanowienia tymczasowego zarządu przymusowego nad przedsiębiorstwem osoby objętej sankcjami na okres do 36 miesięcy. Celem może być zbycie firmy albo przejęcie jej na rzecz Skarbu Państwa.

  • Natychmiastowa wykonalność – decyzja działa z mocy ustawy. Skarga do sądu administracyjnego nie wstrzymuje skutków automatycznie. Nie przysługuje też wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.

  • Ograniczone uzasadnienie – w określonych przypadkach osoba może nie poznać pełnych powodów utraty dostępu do majątku.

  • Kary – administracyjne do 20 mln zł, plus odpowiedzialność karna (za obchodzenie środków ograniczających grozi nawet do 12 lat więzienia).

  • Szerokie uprawnienia służb – wniosek o wpis na listę może złożyć jedna z kilkunastu instytucji. Projekt rozszerza też możliwość stosowania kontroli operacyjnej.

Najbardziej kontrowersyjna jest nowa przesłanka wpisu na krajową listę sankcyjną prowadzoną przez szefa MSWiA: „bezpośrednie lub pośrednie wspieranie obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym” (tzw. FIMI). Oceny dokonuje organ władzy wykonawczej – jednoosobowo, a nie sąd – i wywołuje ona skutki natychmiastowe. Krytycy podkreślają, że pod tę definicję można podciągnąć niemal każdą krytykę rządu, UE czy polityki migracyjnej.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w oficjalnym piśmie ostrzegała, że projekt niesie ryzyko arbitralnego ograniczenia wolności słowa i omija jej konstytucyjną rolę. Ordo Iuris zwracało uwagę na nieostrość przepisów i zagrożenie dla własności oraz debaty publicznej.

Protest „Najwyższego Czasu!” przed Sejmem

5 listopada 2026 r. w dniu rozpoczęcia 68. posiedzenia Sejmu, redakcja tygodnika „Najwyższy Czas!” zorganizowała pikietę pod hasłem „STOP CENZURZE!” przed gmachem Sejmu przy ul. Wiejskiej (przy pomniku Armii Krajowej). Protest trwał od godz. 16.00 do ok. 18.05.

Wystąpili m.in. Marek Skalski (redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!”), Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke, mec. Jerzy Kwaśniewski (Ordo Iuris) oraz Tomasz Sommer. Braun określił projekt mianem „ustawy kagańcowej z atomową opcją anihilacyjną”, wskazując na ryzyko „śmierci cywilnej” – wykluczenia z debaty publicznej i skutków wywłaszczeniowych. Korwin-Mikke stwierdził, że „w hitlerowskich Niemczech nie było takich ustaw”. Kwaśniewski mówił o największym narzędziu cenzury i ryzyku konfiskat majątków decyzją administracyjną. Sommer przypominał wcześniejsze blokowanie nczas.com przez służby i porównywał mechanizmy do praktyk okupacyjnych.

Organizatorzy promowali petycję na stop3003.pl (zebrano już ponad 30 tys. podpisów) i apelowali do posłów opozycji oraz prezydenta o odrzucenie lub zawetowanie projektu. Atmosfera była zdecydowana – uczestnicy ostrzegali przed precedensem, który może posłużyć każdemu kolejnemu rządowi do politycznego niszczenia firm i mediów.

Projekt oficjalnie ma uderzać w rosyjskie firmy i oligarchów obchodzących sankcje jednak w obecnym kształcie daje ministrowi spraw wewnętrznych narzędzie przeciwko polskim obywatelom i przedsiębiorcom, z ominięciem sądu. Prace legislacyjne trwają; trzecie czytanie może nastąpić w najbliższym czasie.