Polityk Alternatywy dla Niemiec (AfD) w swoim tweecie na platformie X oświadczył co następuje: „1,3 biliona euro powinno wystarczyć jako reparacje za współudział w wysadzeniu Nord Stream.
– Moją pierwszą decyzją jako ministra finansów będzie dochodzenie tych roszczeń wobec Polski. Kto śmieje się ostatni, ten śmieje się najlepiej” – zapowiedział niemiecki polityk. Żądanie to zostało powiązane z niewyjaśnionym do dziś sabotażem gazociągu Nord Stream. Kuriozalny sposób myślenia ma jednak swój wydźwięk, który nam pomaga w pozbieraniu się w chaosie aktualnych wydarzeń; mianowicie: pozwala na utwierdzenie przekonania, że budowa Nord Stream – z współuczestniczącym w tym przedsięwzięciu państwem niemieckim, byłym kanclerzem Schröderem jako przewodniczącym komitetu akcjonariuszy spółki i od 2016 roku szefem rady dyrektorów Nord Stream 2 AG – pomaga zrozumieć i uwierzyć, że ta budowa była wspólnym, ważnym dla obydwu państw: Niemiec i Federacji Rosyjskiej projektem.
Dla Niemiec – ekonomicznym, mającym zapewnić tanią energię (gaz) dla gospodarki i stabilność dostaw, zaś dla Rosji narzędziem geopolitycznym, służącym do obejścia tranzytu przez Ukrainę i Polskę oraz do uzależnienia Europy (czytaj: Niemców) od jej surowców i rozbicia jedności Zachodu. Nie trzeba przypominać, że wspierała rosyjski przemysł wojenny. I że Polska niejednokrotnie ostrzegała przed tym projektem!
Mówię o tym dlatego, żeby skomentować postawę jednego z członków tej partii o nazwisku Kay Gottschalk wobec wysadzenia gazociągu, czym próbuje on obwiniać Polskę, nazywając ją „wspólnikiem terrorystów”.
Jego zdaniem Polska jest „winna” i musi Niemcom zwrócić 1,3 biliona euro, czyli tyle, ile nasz kraj oczekuje od Niemców za straty osobowe, materialne i wszystkie skutki niemieckiego terroru. Taka wypowiedź członka AfD w tej sprawie nie jest pierwszą tego rodzaju. Już w październiku 2025, po tym jak polski sąd odmówił wydania Niemcom Wołodymyra Żurowowa, podejrzewanego o udział w wysadzeniu gazociągu, niemieccy politycy skrajnej prawicy z AfD i skrajnej lewicy z Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW) oskarżyli Polskę o blokowanie wyjaśnienia „terrorystycznego ataku”, godzącego w bezpieczeństwo energetyczne Niemiec. Wezwano wtedy Unię Europejską do wstrzymania środków unijnych dla Polski.
Inną kontrowersyjną wypowiedzią, budzącą dezaprobatę (nawet wśród Niemców), jest nagranie, w którym Kay Gottschalk domaga się broni jądrowej dla Niemiec. Żądania polityka AfD wypłaty Niemcom odszkodowań poparła na platformie X, obecnie także należąca do partii AfD – „pokrzywdzona – wypędzona” – Erika Steinbach.
Temat „Polska ma zwrócić Niemcom biliony za uszkodzony rurociąg” przedstawiony został w niemieckim magazynie politycznym „Freilich” z dnia 23 stycznia w artykule redakcyjnym „Nord-Stream-Sabotage: AfD-Politiker Gottschalk fordert Reparationen von Polen in Billionenhöhe” – „Sabotaż Nord Stream – polityk AfD Gottschalk żąda od Polski odszkodowań w bilionach” – co pozwala nam poznać dokładniej pozycjonowanie się niektórych członków partii AfD (poprzez wypowiedź jej przedstawiciela) wobec znaczenia umowy Mercosur dla Niemców. W mediach zawrzało. Szczególnie gdy na platformie X, po podaniu do wiadomości, że ta umowa, podpisana z łamaniem praw unijnych przez niemiecką szefową KE Ursulę „ wodę leje” – jak nazywa ją pewien polski dziennikarz w polonijnych mediach w USA – z państwami Ameryki Południowej musi być jeszcze prawnie sprawdzona, pojawił się tweet o treści: „Niemcy dostali dziś w twarz od republikańskich sił. Pracowaliśmy nad tym po cichu i jest efekt. Układ się wali”, w którym polski eurodeputowany Dominik Tarczyński wyraził zadowolenie z faktu, że w ostatnich dniach doszło do odłożenia ratyfikacji tego „słynnego” porozumienia i że skierowano je do Trybunału Sprawiedliwości UE w celu przeprowadzenia kontroli prawnej, co spowoduje, że ratyfikacja zostanie na razie odłożona.
W Polsce decyzja została przyjęta jako sukces, ale polityków AfD zabolało to ogromnie. Nie tylko jego zresztą. Kanclerz Niemiec też wypowiedział się w imieniu swoich ziomków z rozczarowaniem taką procedurą i ogłosił, że on „nadal opowiada się za wejściem umowy Mercosur w życie, bo jest to ważne dla wzrostu gospodarczego Europy (czytaj: wzrostu gospodarczego Niemiec)!”.
I tutaj dochodzimy do wniosku – co wyszło czarno na białym – że i budowa Nord Stream, i umowa zwana Mercosur miały służyć przede wszystkim, a może i wyłącznie wzrostowi gospodarczemu państwa nad Szprewą. Inaczej ani sabotaż na Bałtyku, ani przesunięta w czasie ratyfikacja umowy nie spowodowałyby aż tyle zdenerwowania kół rządowych w Berlinie. Dlatego ten optymistyczny tweet pióra polskiego posła Tarczyńskiego, wykazujący odmienną interpretację procedury z Mercosurem, obudził tyle złości u niemieckiego polityka.Tweet ten wywołał już znaczący oddźwięk w mediach. Pod wpisem w krótkim czasie pojawiło się na niemieckich stronach ponad 900 komentarzy, obejmujących pełne spektrum reakcji – od głosów poparcia po ostrą krytykę.
Wiodący europejski, wielojęzyczny kanał informacyjny, nadający obiektywne wiadomości „Euronews” 26 stycznia zamieszcza taki komentarz: „Kay Gottschalk wywołał burzę w mediach społecznościowych”, a w innym wydaniu, z 24 stycznia można znaleźć trochę więcej informacji, między innymi wypowiedź innego członka Alternatywy dla Niemiec – Tomasza Froelicha. Tu chciałabym nadmienić, że o jego propolskiej postawie mówiłam już w polonijnym radiu „Rozmaitości” w Detroit w styczniu ubiegłego roku, relacjonując otwarcie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, gdy pochodzący z polskiej, patriotycznej rodziny Tomasz tak powiedział wtedy do Tuska: „Pan jest polską Angelą Merkel, pan jest polską Ursulą von der Leyen, a najgorsze jest to, że jest pan też z tego dumny”.
A oto jak w powyższej sprawie wypowiedział się Tomasz Froelich – członek tej samej partii AfD co i niemiecki polityk, gej pan Gottschalk: „Wpis ten nie odzwierciedla oficjalnego stanowiska partii, a jest prywatną opinią Gottschalka. Nie rozmawiałem jeszcze z nim na ten temat, ale ja nie wygłosiłbym takiej opinii. AfD jako partia nie wysuwa takich twierdzeń na temat Polski”.
Z komentarzy polskich zacytuję taki wpis: „Widzę, że pan Gottschalk bardzo dobrze zapamiętał kwotę 1,3 biliona euro z polskiego raportu o stratach wojennych. Próba »przejęcia« tej sumy jako roszczenia za rurę z gazem to ordynarna prowokacja. Jeśli przyszły minister finansów Niemiec chce rozmawiać o bilionach, to zapraszamy do rozmów o zniszczeniach Warszawy i niewypłaconych odszkodowaniach za II wojnę światową!”.
Z moich powyższych spostrzeżeń płyną dwa wnioski: po pierwsze – postawa i narracja pana Gottschalka nie jest jeszcze postawą całej partii AfD ani całych Niemiec, a po drugie – czy on zostanie ministrem finansów, to jest jeszcze palcem na wodzie pisane…
Maria Legieć
































































