Do zdarzenia doszło we wtorek po południu ok. godz. 16 w parku Tiergarten w Berlinie, w okolicy polskiego „Głazu Pamięci” (Place of Remembrance for Poland 1939-1945) – dużego, 30-tonowego głazu upamiętniającego polskie ofiary II wojny światowej i niemieckiej okupacji.
Grupa ok. 15 osób z Ruchu Obrony Granic (ROG) pod przewodnictwem Roberta Bąkiewicza przyjechała do Berlina z dużym drewnianym krzyżem i transparentami. Chcieli postawić krzyż przy głazie, który nazywają „głazem hańby”,z powodu tak minimalnego upamiętnienia. Planowali też modlitwę i odśpiewanie „Roty”.
Niemiecka policja wcześniej nie zgodziła się na przemarsz z krzyżem i transparentami. Policja zablokowała drogę kordonem (według relacji nawet z 9 radiowozami). Gdy aktywiści próbowali iść dalej, doszło do szarpaniny. Funkcjonariusze powalili część osób na ziemię, zakuli je w kajdanki i zatrzymali. Krzyż został odebrany. Zgromadzenia publiczne i przemarsze (Aufzüge) wymagają zgłoszenia (Anzeige) najpóźniej 48 godzin wcześniej. Nie wymagają zezwolenia. Jednak policja może nałożyć warunki lub w wyjątkowych przypadkach zmodyfikować/zakazać przemarszu, jeśli: zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu, wpływa na ruch uliczny, niesie ze sobą duże przedmioty, które mogą stwarzać ryzyko.
Robert Bąkiewicz został obezwładniony przez kilku (4–5) policjantów. Na nagraniach widać, jak jest rzucany do radiowozu i skuwany. Sam Bąkiewicz później relacjonował, że był „mocno pobity”, „przyduszany”, „wsadzano mu palce do oczu” i „duszono”. Twierdzi też, że uderzył głową o maskę radiowozu i ma urazy (m.in. możliwe złamanie żeber lub ręki).
Zatrzymano łącznie sześć osób. Wszystkie zostały zwolnione na miejscu – bez postawienia zarzutów.
Berlińska policja wydała oficjalne oświadczenie twierdząc, że grupa chciała przeprowadzić nielegalny przemarsz z krzyżem i głośnymi okrzykami w stronę pomnika. Gdy mimo zakazu ruszyli – przeprowadzono sześć interwencji. Doszło do oporu, dlatego użyto środków przymusu bezpośredniego. Po zakończeniu działań wszystkie osoby zwolniono.
Jarosław Kaczyński wezwał do natychmiastowej reakcji polskiej ambasady i MSZ.
Rzecznik MSZ Maciej Wiewiór poinformował, że konsul jest na miejscu i ustala okoliczności zdarzenia.





































































