Premier prowincji Alberta Danielle Smith i burmistrz Calgary Jeromy Farkas wymieniali się w ten weekend uszczypliwościami. Smith skrytykowała zmiany w warunkach zezwoleń na hałas związanych z imprezą Stampede, a Farkas zaatakował Smith za podwyżkę cen piwa „w ostatniej chwili”.
W poście zamieszczonym w sobotę na portalu X Smith stwierdziła, że „zabójcy zabawy znów zaatakowali w Calgary”, po tym jak miasto wprowadziło zmiany w czasie obowiązywania zezwoleń na emisję hałasu oraz dopuszczalnych poziomach decybeli. Zmiany te miały ograniczyć hałas na Calgary Stampede i zmusić do wcześniejszego zakończenia imprezy.
Smith powiedziała, że decyzja ta negatywnie wpłynie na pracowników i stworzy zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, ponieważ tłumy będą szybciej opuszczać miejsca wydarzeń.
W poście na ten temat zamieszczonym w niedzielę Farkas odpowiedziała Smith, krytykując prowincjonalną podwyżkę cen piwa i używając tego samego sformułowania, co ona, „zabójcy zabawy”, a także odnosząc się do poszkodowanych pracowników.
„Wygląda na to, że policja rozrywkowa znów zaatakowała w Albercie, tym razem biorąc na celownik osoby próbujące napić się piwa” – napisał.
„Ta podwyżka wprowadzona w ostatniej chwili przed imprezą Stampede podniesie minimalną cenę piwa z 3,20 do 5 dolarów, czyli o 60%. Władze prowincji negatywnie wpłyną na tysiące pracowników i stworzą dodatkowe problemy dla barów i restauracji, które i tak już borykają się z wyższymi kosztami”.
W odniesieniu do zmian w dopuszczalnych poziomach hałasu, przepisy dotyczące standardów społecznościowych w Calgary stanowią, że imprezy takie jak koncerty plenerowe mogą powodować nadmierny hałas tylko w godzinach 22:00-7:00 w dni powszednie oraz w godzinach 22:00-9:00 w niedziele i święta. Przepisy stanowią, że zezwolenie na hałas jest wymagane, jeśli impreza może być głośna lub odbędzie się wcześnie rano lub późno w nocy.
W poście z 21 czerwca na X Farkas udostępnił notatkę służbową wysłaną cztery dni wcześniej przez szefa ds. standardów społeczności w Calgary, w której poinformował, że dokonał zmian w czasie wydawania zezwoleń i poziomie hałasu na festiwalach muzycznych Stampede, aby „ograniczyć wpływ na mieszkańców, zapewniając jednocześnie bezpieczeństwo podczas wydarzeń”.
W notatce napisano, że koncerty muszą kończyć się o północy w dni powszednie oraz o 1:30 w nocy z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę. Dopuszczalny poziom hałasu (dBA) i maksymalny poziom basów (dBC) zostały obniżone z 75 dBA i 85 dBC do 70 dBA i 80 dBC przed północą oraz z 65 dBA i 85 dBC do 65 dBA i 80 dBC po północy.
W osobnym wpisie na X w niedzielę szef gabinetu Smith, Rob Anderson, napisał , że hałasy w zakresie 60–65 dBA oznaczają tyle, co szum zmywarki, elektrycznej szczoteczki do zębów lub lekkie odgłosy rozmów w biurze.
„Przyjazna sugestia, żebyś znalazł sposób, żeby miasto było odrobinę bardziej rozsądne… Wiele miejsc pracy i wydarzeń przepadnie, jeśli ci się to nie uda” – napisał.
Farkas odpowiedział , że Anderson błędnie ocenił limit poziomu hałasu i stwierdził, że rzeczywisty limit 70 dBA oznacza natężenie dźwięku 100 razy wyższe niż poziom 50 dBA.
W swoim wpisie X z soboty Smith odniosła się do artykułu Paula Vickersa, prezesa Penny Lane Entertainment, firmy stojącej za Cowboys Dance Hall i powiązanymi z nim miejscami rozrywki w okolicy Stampede.
W artykule Vickers twierdzi, że zaktualizowane warunki sprawią, że organizowanie koncertów plenerowych będzie „wyjątkowo trudne”, a dopuszczalny poziom hałasu będzie „znacznie niższy niż ten, którego publiczność mogłaby rozsądnie oczekiwać od koncertu na żywo”. Dodał, że zmiany oznaczają również konieczność usunięcia niektórych wykonawców z listy utworów.
Konserwatywny lider Pierre Poilievre również skrytykował zmiany w poście zamieszczonym w sobotę na X, stwierdzając, że nocne koncerty w trakcie Stampede są atrakcją dla turystów, która przynosi miastu prawie miliard dolarów rocznie.


































































