Edmonton Police zachęciła do zgłaszania „mowy nienawiści” obejmującej żarty i wezwania do deportacji

Premier Alberty Danielle Smith wielokrotnie podkreślała, że prowincja nie zamierza egzekwować federalnych przepisów, które mogłyby kryminalizować wypowiedzi online jedynie dlatego, że  „ranią czyjeś uczucia”. Kilka dni temu Edmonton Police Service opublikowała materiał zachęcający mieszkańców do zgłaszania „incydentów motywowanych nienawiścią”, w którym jako przykłady podano m.in. obraźliwe żarty, wyzwiska oraz komentarze dotyczące deportacji. Po ostrej publicznej krytyce post zniknął z platformy X.

Smith wypowiedziała się na ten temat m.in. w podcastie Can’t Be Censored. Stwierdziła wtedy jasno:

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

„Jeśli intencją jest to, by ludzie trafiali do więzienia za to, że napisali coś online, co rani czyjeś uczucia – my tego nie będziemy egzekwować. W Albertie po prostu nie ma takiej kultury”.

Premier dodała, że prawdziwa mowa nienawiści – czyli wypowiedzi, które podżegają do nienawiści lub przemocy wobec określonych grup – ma w kanadyjskim prawie bardzo wysoką poprzeczkę i tak powinno pozostać. Natomiast „ustawy o zranionych uczuciach” nie da się skutecznie ani sprawiedliwie egzekwować. Podkreśliła, że choć prawo karne leży w kompetencji Ottawy, Alberta ma władzę nad policją i prokuraturą oraz ustala priorytety ścigania.

Pod koniec lipca / na początku sierpnia 2026 r., już po wejściu w życie federalnej ustawy Bill C-9 (Combatting Hate Act), Edmonton Police Service opublikowała na X i Instagramie materiał promujący system zgłaszania „hate-motivated incidents”. W towarzyszącym filmie i opisach pojawiły się przykłady, które według krytyków wykraczały daleko poza klasyczną definicję mowy nienawiści z Kodeksu karnego. Wśród nich znalazły się:

  • komentarze w stylu „Canada needs deportation now”,
  • wezwania typu „go back home”,
  • „werbalne obelgi, wyzwiska, obraźliwe żarty i epitety”.

Policja wskazywała, że takie zachowania – nawet jeśli nie stanowią przestępstwa – mogą być rejestrowane jako incydenty motywowane uprzedzeniami. Zgłoszenia miały trafiać do specjalnej jednostki ds. przestępstw z nienawiści.

Materiał wywołał natychmiastową i ostrą reakcję. Krytycy – w tym prawnicy, komentatorzy wolności słowa i zwykli mieszkańcy Alberty – zarzucili policji, że zaciera granicę między chronioną wolnością wypowiedzi a przestępstwem. Wskazywali, że system przypomina brytyjską praktykę rejestrowania „non-crime hate incidents”, która od lat budzi kontrowersje właśnie dlatego, że pozwala policji zbierać informacje o legalnych, choć kontrowersyjnych wypowiedziach.

Szczególnie kontrowersyjne okazało się traktowanie politycznych opinii na temat deportacji i imigracji jako potencjalnych „incydentów nienawiści”. Po fali krytyki Edmonton Police usunęła post z platformy X. Na Instagramie materiał miał pozostać dłużej. Policja nie wydała oficjalnego wyjaśnienia, dlaczego usunęła publikację.

Bill C-9, który wszedł w życie w połowie lipca 2026 r., wzmocnił przepisy dotyczące przestępstw motywowanych nienawiścią, dodał nowe typy czynów (m.in. zastraszanie i blokowanie dostępu do miejsc kultu, szkół czy ośrodków społecznych) oraz zdefiniował pojęcie „nienawiści”. Rząd federalny przedstawiał ustawę jako narzędzie ochrony społeczności przed przemocą i zastraszaniem. Krytycy ostrzegali jednak, że w praktyce może ona prowadzić do szerszego monitorowania wypowiedzi, zwłaszcza online.

Alberta od dłuższego czasu zajmuje w tej sprawie odmienne stanowisko. Rząd Danielle Smith wielokrotnie podkreślał, że priorytetem prowincji jest ochrona wolności słowa, a nie ściganie „zranionych uczuć”. Premier wskazywała też, że prowincja ma prawo decydować, które federalne przepisy egzekwuje w pierwszej kolejności – podobnie jak wcześniej zapowiadała wobec federalnego programu skupu broni.