25 czerwca br. odbyła się w Szczecinie ogólnopolska konferencja naukowa zatytułowana „Zapomniane miejsca. Stocznie w Polsce: nie tylko historia”. Spotkanie zorganizowane przez Centrum Solidarności „Stocznia” zgromadziło badaczy, historyków i praktyków zajmujących się dziejami oraz znaczeniem polskiego przemysłu okrętowego. Obrady toczyły się w symbolicznej przestrzeni dawnej stoczni, miejscu silnie związanym z historią pracy, solidarności i przemian społecznych. Konferencja od początku miała charakter przekrojowy – jej celem było pokazanie stoczni nie tylko jako zakładów produkcyjnych, lecz także jako ośrodków życia społecznego, kulturowego i gospodarczego, które przez dekady kształtowały Gdańsk, Gdynię i Szczecin.
Stocznie w globalnej gospodarce – perspektywa Gdańska i Szczecina
Wykład otwierający wygłosił prof. Piotr Perkowski (Uniwersytet Gdański). Prelegent zaproponował spojrzenie na polski przemysł okrętowy z perspektywy historii gospodarczej i globalnych uwarunkowań rynku morskiego. W swoim wystąpieniu podkreślał, że stocznie w Gdańsku i Szczecinie funkcjonowały w ścisłym powiązaniu z międzynarodową koniunkturą, kryzysami naftowymi oraz konkurencją ze strony Europy Zachodniej i Japonii. Jak zaznaczył, w latach siedemdziesiątych Polska należała do światowej czołówki eksporterów statków, a Stocznia Gdańska i Stocznia Szczecińska potrafiły – mimo ograniczeń systemowych – racjonalnie reagować na zmiany globalnego rynku. Referat ten wyraźnie osadził historię stoczni w szerokim, międzynarodowym kontekście, wykraczając poza dominujące dotąd narracje polityczne.
Wizerunek stoczni w prasie i doświadczeniu społecznym
Kolejny gdański wątek konferencji przedstawił prof. Konrad Knoch (Uniwersytet Gdański), który analizował rolę prasy zakładowej – przede wszystkim tygodnika „Głos Stoczniowca” – w kreowaniu obrazu stoczni w latach 70. XX wieku. Pismo to obejmowało trzy kluczowe ośrodki przemysłu okrętowego: Stocznię Gdańską, Stocznię im. Komuny Paryskiej w Gdyni oraz Stocznię im. Adolfa Warskiego w Szczecinie. Referat pokazał, jak za pomocą reportaży, fotografii i literackiego języka budowano wizerunek stoczni jako nowoczesnego, prestiżowego „miasta w mieście” – miejsca ciężkiej pracy, ale też wspólnoty i opieki socjalnej. Był to ważny głos pokazujący, że przemysł stoczniowy funkcjonował również w sferze symboli i narracji kulturowych. Do doświadczenia gdańskiego strajku z sierpnia 1980 roku odwołała się Barbara Kosk, analizując emocjonalne przestrzenie protestu w Stoczni Gdańskiej i znaczenie pamięci zbiorowej w opisie wydarzeń przełomowych dla historii Polski.
Szczecin – stocznia jako miasto i wspólnota
Silnym nurtem konferencji były referaty poświęcone Szczecinowi. Dr Michał Paziewski (Szczecin) przedstawił zagadnienie Delegatury Szczecińskiej Zjednoczenia Stoczni Polskich z lat 1945–1947, ukazując chaos pierwszych powojennych lat, spory o daty, struktury i pierwszych dyrektorów stoczni. Jego wystąpienie obnażało liczne „białe plamy” w historiografii i pokazywało, jak trudne były początki organizacji przemysłu okrętowego w mieście o niepewnej sytuacji politycznej i gospodarczej. Z kolei prof. Sebastian Ligarski (dyrektor CSS w Szczecinie i prof. Politechniki Koszalińskiej) zaproponował spojrzenie na stocznię szczecińską jako przestrzeń integracji społecznej i czynnik miastotwórczy. W jego referacie stocznia jawiła się nie tylko jako miejsce produkcji statków, lecz także jako organizator życia kulturalnego, sportowego i socjalnego – od osiedli mieszkaniowych po domy kultury i kluby sportowe. Perspektywę długiego trwania uzupełniła dr inż. Joanna Nowicka (Akademia Nauk Stosowanych w EWałbrzychu), która omówiła dzieje szczecińskich stoczni w kontekście przemian społecznych i gospodarczych – od przemysłu po rewolucję „Solidarności”.
Wspólna historia trzech ośrodków
Konferencja w Szczecinie pokazała, że stocznie w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie tworzyły wspólny organizm gospodarczy i kulturowy, choć każda z nich rozwijała się w odmiennych warunkach lokalnych. Łączyło je znaczenie dla polskiej gospodarki, doświadczenie pracy tysięcy ludzi oraz rola w procesach społecznych i politycznych XX wieku. Spotkanie stało się nie tylko przeglądem aktualnych badań, ale również zaproszeniem do dalszej refleksji nad przemysłowym dziedzictwem polskich stoczni – dziedzictwem, które wciąż domaga się pełnego opowiedzenia i zrozumienia.
* * * * *
O Stoczni coś więcej niż zakładzie pracy… (podsumowanie konferencji)
–rozmowa z prof. Sebastianem Ligarskim, qdyrektorem Centrum Solidarności „Stocznia”
-25 czerwca w Szczecinie odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona historii stoczni. Skąd wziął się pomysł na to wydarzenie?
-To inicjatywa, która wyrasta wprost z naszych celów statutowych. Od początku zakładaliśmy, że Centrum Solidarności Stocznia nie będzie wyłącznie miejscem pamięci czy ekspozycji, ale także ośrodkiem refleksji naukowej i badawczej. A jednocześnie dostrzegliśmy ogromną lukę – w Polsce praktycznie nie prowadzi się pogłębionych badań nad stoczniami jako środowiskami społecznymi. Mamy albumy statków, suche dane produkcyjne, ale brakuje opowieści o ludziach, relacjach, miastotwórczej roli stoczni.
-Czyli konferencja miała wyjść poza klasyczne myślenie o przemyśle?
-Zdecydowanie tak. Chcieliśmy pokazać, że stocznia to wspólnota. To miejsca pracy, ale też edukacji, kultury, sportu, wypoczynku. Stoczniowcy traktowali swoje zakłady jak drugi dom. Mówiliśmy o klubach zainteresowań, domach kultury, ośrodkach wypoczynkowych, całym zapleczu społecznym, które dziś jest niemal nieopisane. Konferencja z 25 czerwca była próbą nadania temu wszystkiemu ram naukowych.
-Jak ocenia Pan efekty konferencji?
-Bardzo wysoko. Po pierwsze – pojawiły się nowe tematy, jak choćby wpływ kryzysów gospodarczych lat 70. i 80. na przemysł stoczniowy czy emocjonalny wymiar strajków. Po drugie – zaczęliśmy mówić językiem porównań: Gdańsk, Gdynia, Szczecin. To niezwykle ważne, bo historia stoczni ma charakter wspólny, ale lokalnie bardzo zróżnicowany. I po trzecie – konferencja pokazała, jak ogromny potencjał badawczy tkwi w archiwach szczecińskich.
-Jaką rolę w tym wszystkim pełni dziś Centrum Solidarności Stocznia? –Chcemy być platformą łączącą historię, naukę i żywe doświadczenie. Prowadzimy badania, organizujemy konferencje, ale też zapraszamy młodzież, byłych stoczniowców, dawnych opozycjonistów. Stawiamy na edukację – zwiedzania, spotkania, wolontariat. Budynek sam w sobie jest nośnikiem emocji: dźwięków, zapachów, autentyczności. I to właśnie ta niezmieniona tkanka robi na młodych największe wrażenie.
-Jakie są główne kierunki działania Centrum na najbliższy czas?
-Po pierwsze – kontynuacja badań naukowych i wydanie materiałów pokonferencyjnych, również z konferencji czerwcowej. Po drugie – rozwój oferty kulturalnej: koncerty, wystawy, filmy, działania artystyczne. Po trzecie – prace infrastrukturalne, które pozwolą nam bezpiecznie funkcjonować i przyjmować coraz większą liczbę odwiedzających. I wreszcie – budowanie sieci współpracy, także międzynarodowej, bo historia przemysłu stoczniowego nie zna granic.
-Czym więc była Wasza konferencja?
–Była naprawdę ważnym sygnałem, że Szczecin wraca do rozmowy o stoczni nie tylko sentymentalnie, ale również naukowo i odpowiedzialnie. To nie jest zamknięty rozdział historii – to temat, który wciąż domaga się badań, opowieści i obecności w przestrzeni publicznej.
rozmawiał Leszek Wątróbski






























































