Wczoraj i dziś media obiegła informacja, że Stany Zjednoczone ostrzegły Polskę (kilkukrotnie) przed planowaną przez Rosję ograniczoną zbrojną prowokacją na polskim terytorium. Donoszą o tym m.in. Onet (na podstawie źródeł bliskich prezydentowi Karolowi Nawrockiemu oraz służb) i brytyjski „The Telegraph”.
Co dokładnie mówią źródła wywiadowcze?
Nie chodzi o pełnoskalową inwazję ani otwarty atak na Polskę, tylko o ograniczoną prowokację, której celem miałoby być:
Przetestowanie jedności i determinacji NATO (czy Sojusz zareaguje wspólnie i zdecydowanie). Wywarcie presji na kraje zachodnie, żeby ograniczyły lub wstrzymały pomoc militarną dla Ukrainy. Zasiać wątpliwości co do spójności Sojuszu.
Możliwe formy prowokacji (według doniesień):
Ataki rakietowe i/lub dronowe na infrastrukturę krytyczną (np. elektrownie, obiekty energetyczne). Małe incydenty lądowe lub przekroczenie granicy przez rosyjskich żołnierzy (z obwodu królewieckiego lub z terytorium Białorusi) – możliwe przebrane jako „pomyłka”, „operacja ratunkowa” lub coś podobnego. Działania hybrydowe (cyberataki + prowokacje kinetyczne).
Rosja mogłaby potem twierdzić, że to Ukraina przeprowadziła prowokację pod fałszywą flagą.
Podobne ostrzeżenia pojawiły się wcześniej – m.in. łotewski wywiad alarmował o przygotowaniach Rosji do prowokacji wobec państw bałtyckich lub Polski, a „The Guardian” pisał o tym ok. tydzień temu.
Donald Tusk na konferencji prasowej 3 lipca potwierdził, że Polska „bardzo intensywnie przygotowuje się do różnych scenariuszy”. Przypomniał, że już wiele tygodni temu mówił o realnym zagrożeniu rosyjskimi prowokacjami i był za to krytykowany.
Radosław Sikorski – szef MSZ, podczas briefingu przed szczytem NATO w Ankarze – zwrócił się bezpośrednio do Putina słowami:
„Wiemy, co planujesz. Nie rób tego.”
Porównał to do prowokacji gliwickiej z 1939 r. (kiedy Niemcy sfingowali atak na radiostację w Gliwicach, żeby mieć pretekst do ataku na Polskę). Podkreślił, że testowanie jedności NATO byłoby „wielką nieostrożnością i szaleństwem”.
Obecnie jest to informacja wywiadowcza przekazywana przez sojuszników (głównie USA), a nie publiczne oświadczenie rządu o konkretnym, potwierdzonym planie ataku. Polska i NATO traktują to poważnie i przygotowują się na różne warianty – od hybrydowych po kinetyczne.






























































